- Z moich ust nigdy nie padły słowa, że igrzyska nie są ważne - pisze Agnieszka Radwańska na Facebooku. To jej pierwsza wypowiedź po igrzyskach olimpijskich w Londynie, za które spadła na nią fala krytyki. Tenisistka przyznała, że ważniejsze dla niej są turnieje wielkoszlemowe, a "na igrzyskach życie się nie kończy". Marek Plawgo, lekkoatleta, nazwał ją "antychorążą".

Wpis Radwańskiej na Facebooku - Kochani, chciałabym oficjalnie sprostować wypowiedzi, które padły w mediach w czasie lub po igrzyskach. Niestety duża większość z nich była wyrwana z kontekstu lub przekształcona w sposób, który kompletnie nie odzwierciedlał tego, co mówiłam - czytamy.
- Więc po raz kolejny oświadczam, że z moich ust nigdy nie padły słowa, że igrzyska nie są ważne. Jest mi przykro, że media interesują się bardziej porażkami niż zwycięstwami. Także mam nadzieję, że kolejne sportowe materiały będą o medalistach, bo im się to należy! - podkreśla Radwańska. - Porażka zawsze boli, ale to jest sport, nie zawsze się wygrywa, a tenis jest takim sportem, w którym liczą się również inne turnieje. Moim marzeniem jest medal olimpijski jak u każdego innego sportowca, więc będę robiła wszystko, by go zdobyć za 4 lata - podkreśla.
Agnieszka Radwańska pojechała do Londynu jako druga tenisistka świata i wicemistrzyni Wimbledonu. Nie przebrnęła nawet jednej rundy w singlu i mikście, a z siostrą Urszulą odpadła w drugiej debla. Dopiero, gdy zakończyła się jej olimpijska przygoda, na twarzy pojawił się uśmiech, co dostrzegli kibice. Sama Radwańska dolała oliwy do ognia umniejszając rolę igrzysk. Żartowała: "a nuż nas wepchną do repasaży".
JW/Facebook/TVN24
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.