W Forcie Cambell do środków przeciwdziałania stresowi pola walki dołączono terapię duchową. Okazało się, że poprzez religię żołnierze potrafią zmierzyć się z wojenną traumą. Widząc efekty, weterani a także ich rodziny coraz częściej sięgają właśnie po taką formę terapii. Przy bazach wojskowych i jednostkach powstają kolejne koła rodzin i żołnierzy, gdzie w rozmowach teologicznych i modlitwach odnajdują ukojenie.

Wielu żołnierzy powracających z wojny mierzy się z chorobą określaną jako PTSD (post-traumatic stres disorder – zespół stresu pourazowego). Pamiętać należy, że heroiczna służba żołnierzy zostaje okupiona osobistymi obciążeniami. Powracające obrazy wojny sa koszmarem, który popycha weteranów do ucieczki w alkoholizm czy narkomanię, a ich życie osobiste jest często w rozsypce. W Polsce ten problem jest bagatelizowany natomiast w Stanach Zjednoczonych coraz częściej przy jednostkach wojskowych czy szpitalach powstają specjalistyczne placówki pomagające żołnierzom zmagać się z tym problemem.
Do tej pory z PTSD walczono terapią psychologiczną i medykamentami co często nie dawało efektów. Obecnie sięga się również po religię. Eksperci wyliczają, że aż 200 000 żołnierzy armii amerykańskiej może cierpieć na PTSD. Warto pochylić się nad tym problemem i pamiętać o naszych weteranach, aby i oni mieli odpowiednie warunki do „aklimatyzacji” po misji. Zwłaszcza, że o ich heroicznej służbie zwykło się mówić tylko w dwóch wypadkach: jak któryś zginie, albo w dobie kampanii wyborczej, gdzie ofiara ich służby jest przez polityków traktowana intrumentalnie.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.