Wiadomości

REM krytykuje za rzeczy, których nie było

Rada Etyki Mediów ostro skrytykowała „Nasz Dziennik” za ujawnienie nazwiska funkcjonariusza BOR, który rzekomo miał dzwonić do żony po katastrofie. Problem polega tylko na tym, że „Nasz Dziennik” nazwiska tego nie ujawnił, a Magdalena Bajer tylko „usłyszała o tym od kolegów”.

2 min czytania
REM krytykuje za rzeczy, których nie było
REM krytykuje za rzeczy, których nie było

Rada Etyki Mediów ostro skrytykowała „Nasz Dziennik” za ujawnienie nazwiska funkcjonariusza BOR, który rzekomo miał dzwonić do żony po katastrofie. Problem polega tylko na tym, że „Nasz Dziennik” nazwiska tego nie ujawnił, a Magdalena Bajer tylko „usłyszała o tym od kolegów”.

Wywiad z Magdaleną Bajer w „Naszym Dzienniku” wygląda jak zapis fragmentów kabaretu.

 

Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Orłowska-Popławska. Jestem zastępcą redaktora naczelnego "Naszego Dziennika". Widziałam Państwa oświadczenie w PAP. Chcę spytać, czy czytała Pani w "Naszym Dzienniku" domniemany artykuł dotyczący rzekomego telefonu ppor. Jacka Surówki do żony?

- No nie, nie czytałam, ale koledzy mi mówili.

Aha, koledzy Pani mówili i podpisała się Pani pod oświadczeniem krytykującym "Nasz Dziennik" za artykuł, którego nie widziała Pani na oczy i nie ma Pani pewności, że w ogóle takowy był? Jak można w ten sposób postępować?!

- No, a nie pisaliście?

Proszę Pani, tak się składa, że jestem odpowiedzialna za wszystkie publikacje w dziale "Polska", i zapewniam Panią, że nigdy takiego artykułu, powtarzam - nigdy - na taki temat nie było. Nigdy żaden z naszych dziennikarzy nawet nie użył nazwiska ppor. Surówki w tekście. Nazwisko podporucznika nigdy nie padło w żadnej z naszych publikacji.

- No to może było w innych działach...

Nie, nie było. Jest Pani w stanie podać tytuł i datę takowej publikacji?

- No nie, ale w takim razie skąd to wszystko się wzięło?

Pani pyta mnie, skąd "to się wzięło". To chyba ja jestem uprawniona do zadawania takich pytań i oczekuję wyjaśnień. Więc pytam: skąd "to", czyli Państwa oświadczenie, "się wzięło"? Dlaczego krytykują Państwo "Nasz Dziennik" za artykuł, który nigdy się w "Naszym Dzienniku" nie ukazał?

- No, ale przecież piszecie o katastrofie...

 

I to mogłoby być nawet śmieszne, gdyby nie fakt, że na podstawie „słów kolegów” REM potępił medium, narażając na szwank jego dobre imię (ciekawe, co by w takiej sytuacji zrobiła „Gazeta Wyborcza” i jakiego odszkodowania zażyczyła sobie od Magdaleny Bajer za szkody wizerunkowe). Ale jeszcze mniej śmieszny jest ostatni argument. Otóż pani Bajer uznaje, że niedopuszczalne jest już samo pisanie o katastrofie. Z jej słów wynika bowiem, ni mniej ni więcej, tylko, że powodem do krytyki może być już samo to, że „przecież piszecie o katastrofie”. Tyle tylko, że jeśli REM chce się zajmować takimi sprawami, to powinien się nazywać nie tyle Radą Etyki Mediów, ile Radą ds. Kneblowania Wolności Prasy.

TPT/NaszDziennik

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej