Wiadomości

REM skrytykowała "Solidarnych 2010". Czy dostanie się też rzecznikowi SLD?

Rada Etyki Mediów zganiła twórców filmu „Solidarni 2010”. Ale zdanie odrębne wyraziło dwoje jej członków. Tymczasem współautorka filmu złozyła do REM skargę na rzecznika SLD Tomasza Kalitę.

2 min czytania
REM skrytykowała "Solidarnych 2010". Czy dostanie się też rzecznikowi SLD?
REM skrytykowała "Solidarnych 2010". Czy dostanie się też rzecznikowi SLD?

Rada Etyki Mediów zganiła twórców filmu „Solidarni 2010”. Ale zdanie odrębne wyraziło dwoje jej członków. Tymczasem współautorka filmu złozyła do REM skargę na rzecznika SLD Tomasza Kalitę.

 

- W opinii REM naruszył zapisane w Karcie Etycznej Mediów zasady obiektywizmu, a także szacunku i tolerancji, co jest szczególnie naganne w sytuacji dramatycznych i bolesnych przeżyć całego społeczeństwa – napisała w swoim oświadczeniu Rada. Autorem tekstu jest przewodnicząca ciała, Magdalena Bajer.

Instytucji nie podoba się, że w filmie „pojawiały się oskarżenia pod adresem przeciwników prezydenta Lecha Kaczyńskiego, stwierdzenia, że Polska nie jest krajem demokratycznym, sugestie spiskowe dotyczące katastrofy pod Smoleńskiem”. Jan Pospieszalski aprobował je i powtarzał, „co miało znamiona manipulacji”.

Zdanie odrębne wyraziło dwoje członków REM, Teresa Bochwic i Tomasz Bieszczad. - Moje intuicje moralne rozmijają się z tymi większości członków Rady. Ten film pokazał kawałek Polski, który do tej pory milczał. Jeśli komuś nie odpowiadał, mógł nakręcić własny film – twierdzi Teresa Bochwic w rozmowie z portalem Fronda.pl.

Mianowana do Rady przez Polskie Radio dziennikarka przypomina, że już trzeci raz z rzędu wyraziła zdanie odrębne do oświadczeń REM. Poprzednio dotyczyło to decyzji organu w sprawie felietonu Marka Króla we „Wproście” pt. „Nie polezie orzeł w Gwna”. Nie zawsze jednak jej zdanie jest dołączane do treści uchwały. - Zawsze albo za późno je przysyłam, albo komuś zawiesza się komputer – ironizuje Bochwic.

- Po emisji mojego filmu czuję się, jakbym zderzyła się z lokomotywą – mówi portalowi Fronda.pl reżyserka „Solidarnych 2010”, Ewa Stankiewicz. - Pełen manipulacji nienawistny atak na mój film jest po prostu przerażający. Znów okazuje się, że w Polsce są osoby, które mogą mniej, taką osobą był kiedyś Bronisław Wildstein, i takie, które mogą więcej – dodaje.

- Będąc na tamtej ulicy widziałam, jak dużo ludzi zauważa manipulację. To dawało mi nadzieję, że nie da się ludzi do końca urobić – komentuje sprawę Ewa Stankiewicz. Dodaje też, że wysłała do REM skargę na rzecznika prasowego Tomasza Kalitę, który nazwał jej film „darmowym blokiem reklamowym PiS”. Ponadto polityk wyeksponował jedną z kilkudziesięciu profesji reprezentowanych w filmie (aktorów), by ich pozbawić wiarygodności.

Stefan Sękowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej