Wiadomości

Rosja chce dzięki Niemcom poddać sobie Europę

Zestrzelenie malezyjskiego samolotu przez służby rosyjskie nie było pomyłką, ale starannie zaplanowaną akcją, która stanowi element rosyjskiej strategii wasalizacji Europy – pisze Jerzy Targalski na łamach „Gazety Polskiej”. Jego zdaniem Kreml zamierza uczynić z Niemiec narzędzie swojej polityki najpierw wobec Ukrainy, a później wobec Europy Kontynentalnej, którą chce oderwać od sojuszu z USA.

2 min czytania
Rosja chce dzięki Niemcom poddać sobie Europę
Rosja chce dzięki Niemcom poddać sobie Europę

Zestrzelenie malezyjskiego samolotu przez służby rosyjskie nie było pomyłką, ale starannie zaplanowaną akcją, która stanowi element rosyjskiej strategii wasalizacji Europy – pisze Jerzy Targalski na łamach „Gazety Polskiej”. Jego zdaniem Kreml zamierza uczynić z Niemiec narzędzie swojej polityki najpierw wobec Ukrainy, a później wobec Europy Kontynentalnej, którą chce oderwać od sojuszu z USA.

Jerzy Targalski ocenia, że Rosja koniecznie potrzebuje wasalizacji Europy, co zagwarantuje jej „dalszy eksport ropy i gazu” i zapewni zniwelowanie „rewolucji technologicznej” polegającej na pozyskiwaniu energii z łupków i hydratów metanu. Moskwa pragnie uzależnić Europę od swoich dostaw energetycznych, co pozwoli jej na polityczne podporządkowanie Starego Kontynentu.

„Z tego punktu widzenia awantura krymska była tylko instrumentem uzależnienia Ukrainy, a skoro się to nie udało, rolę tę ma odegrać podporządkowanie wschodniej części kraju. Cała zaś operacja ukraińska stanowi jedynie narzędzie osiągnięcia celów w Europie” – pisze Targalski.

Jego zdaniem Rosja planuje zmusić Ukrainę do zawieszenia broni poprzez nacisk ze strony Berlina. W przeciwnym wypadku utraci zdobycze terytorialne na wschodzie i „cała operacja ukraińska zakończy się klęską”.

Kryzys polityczny i nałożone na Rosjan sankcje zaczynają być dotkliwe. Targalski przytacza dane, według których od marca do 17 lipca Rosjanie sprzedali w tym roku obligacje za niespełna 5,4 mld dol. Rok temu w tym samym okresie uzyskali ze sprzedaży 21 mld. dolarów. Moskwa chce więc powstrzymać Europę od przyłączenia się do sankcji nakładanych na nią przez Stany.

W tym celu Rosjanie zamierzają wykorzystać konflikt izraelsko-palestyński. „Rozpętanie wojny [na Bliskim Wschodzie – red.] wszystkich ze wszystkimi ma związać Obamie ręce i pozostawić sprawę Ukrainy w rękach rosyjskich i niemieckich” – pisze Targalski. Kreml ma nadzieję, że Kijów, bez wsparcia Stanów, podda się dyktatowi niemieckiemu, który został wyreżyserowany w Moskwie.

Plan, który zrealizowano teraz na Ukrainie zestrzeliwując malezyjski samolot, według Targalskiego przećwiczono już przy okazji Smoleńska. „Teraz przekaz wewnętrzny dla elit unijnych, zwłaszcza gospodarczych, był prosty: „Możemy zabić każdego, kiedy chcemy i gdzie chcemy, więc po co wam to, lepiej róbcie z nami interesy, a zamiast trupów będziecie mieli kasę” – pisze publicysta.

Jego zdaniem Kreml ma zamiar uczynić z Donbasu „zarzewie nieustannych konfliktów, które Rosja mogłaby uruchamiać w dowolnym momencie, by rozgrywać Europę w myśl zasady: „Oddajcie nam Ukrainę, to będzie spokój”. A potem przyszłaby kolej na inne kraje. Raz bowiem udany szantaż można powtarzać, a kolejne ustępstwa pogłębiałyby zależność od Rosji”. 

Cały tekst można przeczytać w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”.

pac/niezalezna.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej