Nie widać końca protestów przeciwko wynikom wyborów parlamentarnych z 4 grudnia. W wielu miastach w całej Rosji odbywają się demonstracje pod hasłem "O wolne wybory". Największa odbywa się w Moskwie, gdzie według mediów zebrało się nawet ok. 40 tysięcy ludzi. "Moscow Times" informuje, że do stolicy Rosji ściągnięto 40 autobusów z policjantami do tłumienia demonstracji.

Jak podają rosyjskie media, moskiewski protest przebiega spokojnie. Ludzie wciąż przychodzą na miejsce zgromadzenia, stoją w kolejkach przed bramkami do wykrywania metalu - relacjonuje Echo Moskwy. Wciąż trwają przemówienia.
Protestujący żądają ponownych wyborów, dymisji szefa Centralnej Komisji Wyborczej Władimira Czurowa i uwolnienia osób zatrzymanych po poprzednich demonstracjach. Organizatorami protestów są partie polityczne rozmaitych opcji, stowarzyszenia i organizacje pozarządowe, a także znane osobistości. Do demonstrantów dołączył m.in. były minister finansów Aleksiej Kudrin, który ma zaplanowane wystąpienie. W rozmowie z Echem Moskwy stwierdził, że należy żądać dymisji i przeprowadzenia przedterminowych wyborów do Dumy Państwowej w przyszłym roku.
Demonstracje zapowiedziano na sobotę w około stu miastach, a także za granicą. W miastach na wschodzie Federacji Rosyjskiej protesty już się odbyły, ale niektóre z nich, jak ta w Chabarowsku, były mniej liczne niż spodziewali się organizatorzy.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.