Wiadomości

Rosyjski film o UPA wzbudza kontrowersje na Ukrainie

Młodzi ludzie, w niezwykły sposób przeniesieni do przeszłości, wpadają w ręce krwiożerczego oddziału ukraińskich nacjonalistów – to fragment filmu "My z przyszłości 2", który w lutym wchodzi na ekrany kin. Sprawa dzieli potomków Kozaków.

1 min czytania
Rosyjski film o UPA wzbudza kontrowersje na Ukrainie
Rosyjski film o UPA wzbudza kontrowersje na Ukrainie

Młodzi ludzie, w niezwykły sposób przeniesieni do przeszłości, wpadają w ręce krwiożerczego oddziału ukraińskich nacjonalistów – to fragment filmu "My z przyszłości 2", który w lutym wchodzi na ekrany kin. Sprawa dzieli potomków Kozaków.

Fragment plakatu reklamującego pierwszą część

 

"My z przyszłości 2" to sequel filmu opowiadającego o czterech młodych ludziach, którzy przenieśli się do przeszłości i trafili w sam środek bitwy o Leningrad. Tym razem dwoje Ukraińców i dwoje Rosjan spotyka się z wojskami sowieckimi, Dywizją SS Galizien i oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), które mordują niewinnych cywilów.

- UPA jest w nim ukazana w skrajnie odpychający sposób. Główni bohaterowie wpadają w ręce upowców, którzy okazują się bezwzględni i nieludzcy – powiedział ekspert ukraińskiego Ministerstwa Kultury Alik Szpiluk. Rosyjski film, którego fragmenty można już obejrzeć na YouTube, wzbudza mieszane uczucia Ukraińców. Część z nich uważa partyzantów UPA za bohaterów, część zdrajców i bandytów.

Polacy kojarzą UPA przede wszystkim z rzezią wołyńską, w czasie której jej członkowie w bestialski sposób wymordowali tysiące Polaków na kresach. Rosjanie i wielu mieszkańców środkowej i wschodniej Ukrainy kojarzą oddziały UPA bardziej jako brutalnie zwalczające sowieckich partyzantantów i Armię Czerwoną.

 

sks/Rzeczpospolita

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej