Budowa gazociągu Baltic Pipe przebiega zgodnie z harmonogramem. Firma Gaz-System poinformowała dziś, że rozpoczęto układanie gazociągu na Morzu Bałtyckim.
- „W dniu 27 czerwca Castorone – jeden ze statków morskich odpowiedzialnych za ułożenie gazociągu podmorskiego między Polską a Danią, rozpoczął układanie Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim”
- czytamy w dzisiejszym komunikacie firmy Gaz-System.
Prace rozpoczęły się w pobliżu wyspy Bornholm, na wodach duńskich.
- „Baltic Pipe jest inwestycją realizowaną krok za krokiem i w założonych terminach. Pogody i inne okoliczności, na które nie mamy wpływu, bywają zmienne, ale my nie zwalniamy tempa i robimy swoje. Dziś GAZ-SYSTEM rozpoczyna układanie podmorskiego odcinka, by cały projekt mógł być ukończony i uruchomiony z pełną przepustowością w 2022 roku. Baltic Pipe będzie wówczas jednym z głównych elementów, gwarantujących bezpieczeństwo energetyczne Polski”
- powiedział cytowany w komunikacie Piotr Naimski, Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej.
Prezes Gaz-System przekazał, że do końca roku na dnie Bałtyku ułożone zostanie 275 km gazociągu łączącego wybrzeża Polski i Danii.
kak/PAP
Komentarze
12 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
1 lipca weszła w życie Ustawa Zakrzewskich. Ciekawy artykuł w tym temacie: https://polskatimes.pl/edukacja-domowa-ustawa-zakrzewskiego-rewolucja-w-polskim-szkolnictwie/ar/c5-15594553
Witaj drogi gazie !
Czyli Bóg chciał Nord Stream II. Twój bóg Wołodia.
Żydo - kremlowców ch uj strzela!
Bardzo dobra wiadomość.
Lewackie umysły są wyjątkowo stereotypowe.
Podobnie twierdzi wielka intelektualistka PO: gdyby natura chciała przekopu mierzei, to by zrobiła.
Rosyjskie szczepionki też są takie straszne? - bo Rosjanie nie chcą się szczepić.
Kolejny gwałt na boskim porządku Świata. Przecież układanie rur w morzu jest sprzeczne z prawem naturalnym. Gdyby Bóg chciał, żeby w Polsce był gaz, ropa, złoto, diamenty i mądrzy politycy, to by tak uczynił. To jest słowo moje. Amen.
I na Covid-19 są zarówno skuteczne leki jak i zioła. Trzeba sobie poszukać. Na "szczepionki" nie ma antidotum.
Ale to nie jedyne "atrakcje", które oferują "szczepionki". Nie ma to jak dobrze zorganizowane ludobójstwo.
Używam od czasu do czasu określenie w stosunku do „szczepionek”: trucizna. Ale to jest błąd. To nie jest trucizna. Jedna dawka, nawet dwie i jeden przeżyje a inny nie. Ale po tym spokój. Tu tak nie jest. To jest podawana instrukcja produkowania trucizny (białka kolca są toksyczne i dodatkowo jeszcze modyfikowane – np. dr Stephanie Seneff). Organizm „zaszczepionego” staje się jedną wielką fabryką toksyn zatruwających ciało do momentu wyłączenia fabryki czyli śmierci „zaszczepionego”. Tempo jej produkowania, ilość wyprodukowanych toksyn w jednostce czasu zależy od stężenia informacji wprowadzanej do organizmu, od indywidualnych, osobniczych właściwości organizmu. A organizm już tę toksynę zaczyna produkować sam. U jednych jest to proces szybszy u innych wolniejszy, ale nieustanny. Dlatego efekty „zaszczepienia” będzie u różnych osób widać w różnym czasie. Jedni od razu zostaną „wyprowadzeni nogami do przodu” po strzale a u innych będzie trwało to nieco dłużej.