Konserwatywni Szkoci otrzymali niemiłą niespodziankę od swoich władz. Tamtejszy rząd ogłosił, że odrzuca możliwość przeprowadzenia referendum ws. legalizacji związków homoseksualnych. Według środowisk homoseksualnych takie głosowanie byłoby... niedemokratyczne.

Rzeczniczka szkockiego rządu zakomunikowała, że władze postrzegają to "jako problem sumienia, a nie konstytucji". Powiedziała również, że jeśli projekt pokona dalszą drogę legislacyjną, dopiero wtedy rząd pozwoli na "wolny głos".
Szkocja Dla Małżeństwa, organizacja, która ma poparcie Konferencji Episkopatu Szkocji, jak i innych środowisk chrześcijańskich, zainicjowala wysłanie petycji w obronie utrzymania obecnej definicji małżeństwa i przeprowadzenia referendum w tej sprawie.
"Ta kwestia powinna być rozstrzygana przez ludzi, a nie przez polityków" - mówią przedstawiciele stoarzyszenia. "Jeśli coś ma ulec zmianie, to powinno być przedmiotem referendum, a nie decyzji polityków. Szkocki rząd nie wymyślił małżeństwa i dlatego nie ma autorytetu moralnego, aby zmienić jego definicję. Przynajmniej, na temat tego wagi, posłowie powinni się kierować ich składniki więcej na ten temat niż miałoby to miejsce" - przekonują aktywiści Szkocji dla Małżeństwa.
Innego zdania jest homoseksualna Sieć Równości. Przedstawiciele tej organizacji uważają, że rząd powinien odrzucić zaproszenie do przeprowadzenia referendum, ponieważ takie posunięcie byłoby - ich zdaniem - sprzeczne z podstawowymi zasad demokracji przedstawicielskiej. "Referendum byłoby nie-szkockie, niesprawiedliwe i stanowiłoby kolosalne marnotrawstwo pieniędzy podatników" - grzmi koordynator polityczny Sieci Równości Tom French.
Obecnie w Szkocji pary tej samej płci mogą zakładać spółki cywilne, które mają niemal takie same uprawnienia, jak małżeństwa.
AM/LifeSiteNews
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.