Wiadomości

Rządowy projekt in vitro nie broni ludzi na zarodkowym etapie rozwoju

Nie jest jasne, jak określić długość leczenia koniecznego do rozpoczęcia leczenia. Nie wiadomo, czy ktoś ma potwierdzać dokumentację medyczną, a także od kiedy liczyć czas niepłodności. – Czy wystarczy, że pacjentka oświadczy, że się leczyła, czy powinna przynieść zaświadczenie od lekarza – zastanawia się w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Sławomir Sobkiewicz, prezes Związku Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności i Wspomaganego Rozrodu.

1 min czytania
Fot. Wikimedia Commons
Fot. Wikimedia Commons

Nie jest jasne, jak określić długość leczenia koniecznego do rozpoczęcia leczenia. Nie wiadomo, czy ktoś ma potwierdzać dokumentację medyczną, a także od kiedy liczyć czas niepłodności. – Czy wystarczy, że pacjentka oświadczy, że się leczyła, czy powinna przynieść zaświadczenie od lekarza – zastanawia się w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Sławomir Sobkiewicz, prezes Związku Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności i Wspomaganego Rozrodu.

Na forach internetowych już wymienia się informacje, jak ominąć kryteria. A przepisy nic nie mówią, co może czekać parę, która złoży fałszywe oświadczenie, że nie dysponuje zamrożonymi zarodkami. Ich posiadanie wyklucza z programu.

TPT/Rp.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej