Szef MSZ Radosław Sikorski zaznaczył, że polskie sądy nie rozróżniają występujących o odszkodowania ze względu na religię i narodowość. W ten sposób minister odniósł sie do apelu przedstawiciela Światowego Kongresu Żydowskiego o bojkot gospodarczy Polski za brak ustawy reprewatyzacyjnej.
"My nie rozróżniamy w naszym procesie restytucyjnym; sądy nawet nie wiedzą, jakie kto ma wyznanie i narodowość, i o ile wiem setki spraw skończyły się już oddaniem mienia i rekompensatami. Niezmiennie zachęcamy do korzystania ze ścieżek prawnych, które są otwarte niezależnie od narodowości czy wyznania" - powiedział dziennikarzom Sikorski, który pojechał do Brukseli na spotkanie z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Minister zastrzegł, że jego resort zajmuje się utrzymywaniem kontaktów Polski z państwami, a nie Światowym Kongresem Żydowskim, ale jest "pełnomocnik rządu ds. relacji z diasporą żydowską". Sikorski wyraził przekonanie, że "minister Władysław Bartoszewski kompetentnie zabierze głos w tej sprawie".
Radca generalny Światowego Kongresu Żydowskiego (WJC) Menachem Z. Rosensaft w artykule zamieszczonym na stronie internetowej WJC, a przedtem, 28 marca w nowojorskim "Jewish Week", wezwał społeczność żydowską do pozbawienia Polski "dolarów z turystyki" do czasu uchwalenia w naszym kraju ustawy, dotyczącej roszczeń ofiar i ich spadkobierców.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.