- Równość obywatelska kobiet wynika z polskiej historii, religii i tradycji – mówi socjolog Barbara Fedyszak-Radziejowska w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
Polskie feministki chcą uczcić 90. rocznicę przyznania praw wyborczych kobietom. 28 listopada organizują w Sejmie uroczystą konferencję. Klub Lewica chce, by posłowie przyjęli uchwałę: „Sejm RP przypomina walkę i pracę polskich sufrażystek i emancypantek, uznając, że nie ma demokracji bez udziału w niej polskich kobiet”. Czy jednak równość praw wyborczych zawdzięczamy w naszym kraju ruchowi feministycznemu?
- Polskie kobiety nie zdają sobie sprawy, jak dalece ich poczucie równości wobec mężczyzn wyrasta z naszej przeszłości. - wyjaśnia socjolog Fedyszak-Radziejowska. Dodaje jednak, że chodzi o poczucie równości mimo odmienności, a nie identyczność. - Minione sto lat tak zdefiniowało role kobiet i mężczyzn, że wraz z odzyskaniem niepodległości wszyscy poczuli się obywatelami. Kobiety nie musiały manifestować, protestować i krzykiem domagać się praw wyborczych. Nie było takiego problemu. Polskie społeczeństwo uznało to za oczywiste.
- Religia, w obszarze której funkcjonowaliśmy, znalazła formułę dowartościowania kobiet poprzez kult maryjny. - czytamy dalej w Rzeczpospolitej. - Feminizm w krajach katolickich jest słabszy niż w protestanckich. To nie u nas zrodziły się sufrażystki i ruch wyzwolenia kobiet. Protestantyzm, choć pastor może mieć żonę, jest znacznie bardziej patriarchalny, zbudowany na silnej dominacji Boga Ojca. Maryi, jako ważnej postaci, tam po prostu nie ma.
aj, Rz
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.