Wiadomości

SKANDAL! Kolorowa gazetka pisze o modzie na Majdanie

Wczoraj ukazał się marcowy numer miesięcznika Glamour. Międzynarodowy tytuł poświęcony modzie rzadko zajmuje się tematami innymi niż kolekcje, pokazy i życie modelek. Tym razem polska redakcja postanowiła zabrać głos w sprawie tragicznych wydarzeń na Ukrainie. Oczywiście robi to bardzo stylowo i zgodnie ze „style bookiem” licencjonowanego tytułu (w USA jest wydawany przez Conde Nast, wydawcę VOGUE’a) i już z okładki zapowiada: MODNE REWOLUCJONISTKI NA MAJDANIE.

2 min czytania
Screen wpisu opublikowanego wczoraj na Facebooku
Screen wpisu opublikowanego wczoraj na Facebooku

Wczoraj ukazał się marcowy numer miesięcznika Glamour. Międzynarodowy tytuł poświęcony modzie rzadko zajmuje się tematami innymi niż kolekcje, pokazy i życie modelek. Tym razem polska redakcja postanowiła zabrać głos w sprawie tragicznych wydarzeń na Ukrainie. Oczywiście robi to bardzo stylowo i zgodnie ze „style bookiem” licencjonowanego tytułu (w USA jest wydawany przez Conde Nast, wydawcę VOGUE’a) i już z okładki zapowiada: MODNE REWOLUCJONISTKI NA MAJDANIE.

Modne rewolucjonistki w miejscu, w którym giną setki osób? Buciki od Prady unurzane w krwi Ukraińców zastrzelonych przez milicję? Autorką tekstu jest Olenka Martynyuk, ukraińska dziennikarka zajmująca się modą...

Oto niektóre przemyślenia "gwiazdy Majdanu" pokazujące jak w soczewce poziom nie tylko dziennikarki ale i całej gazetki.

"Oczywiście na początku zastanawiałam się, jak mam się ubrać, idąc na Majdan. Wiesz, takie typowe rozterki fashionistki" - czytamy w Glamour. "Później zdałam sobie sprawę, że najważniejsze przecież, żeby było mi ciepło. Termiczna bielizna Uniqlo, którą niedawno kupiłam, okazała się wprost idealna na Majdan, a nie jak wcześniej myślałam, na wypad na narty w Alpy".

Po czym szafiarka chwali się "tuż przed Bożym Narodzeniem pojechałam do Paryża. Kiedy spacerowałam między regałami w modnym butiku Colette, dotarło do mnie, że w tym samym czasie w moim kraju ludzie marzną na barykadach".

"Byłam dumna, że wreszcie mogę zrobić dla Majdanu coś pożytecznego" - informuje czytelnika Martynyuk - "ale moja próżność podpowiadała mi, że roznoszenie kanapek to nie jest odpowiednie zajęcie dla dziennikarki modowej. Społecznikowska postawa wzięła jednak górę i ostatecznie nawet zgodziłam się pozować do zdjęcia, jak wydaję protestującym talerze z gryką".

Podsumowując szafiarka pisze: "Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widziałam tak dobrze ubranych rewolucjonistów! (...) Była Olga z ukraińskiego Vogue'a, Nina z Harpersa... Byli artyści, hipsterzy, ukraińscy inteligenci i to było naprawdę fantastyczne".

Przepraszamy naszych czytelników ale tych słów komentować nie będziemy bo nie chcemy się zniżać do poziomu "Glamour". A kolorowej redakcji proponujemy skupić się na zdjęciach i ostro ograniczyć ilość drukowanych słów.

Ab/Glamour/vumag.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej