Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
HGE
07.04.2021, 03:00
Jaki skandal. Skandal to dół.
TROP
07.04.2021, 02:59
Proszę Księdza, bez herezji na temat JX i Marii Magdaleny. To Tajemnica.
Ksiądz Robak
06.04.2021, 16:42
Dawno takiego wpisu nie czytałem. Brawo, pięknie napisane i z sensem. Pozdrawiam z Bogiem.
To
06.04.2021, 16:09
Kobiety też lubił - Faustyna czekała z niecierpliwością na usta swojego mistycznego kochanka - jest to opisane w jej dzienniczku
Joanna
06.04.2021, 14:45
Ależ na tym portalu pełno głupców komentujących coś czego zupełnie nie rozumieją...biedacy, zagubieni, złośliwi, ordynarni. Mają ogromne problemy, Panie Boże zlituj się nad nimi..
c.d.
06.04.2021, 14:35
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Skandal miłości Marii Magdaleny do Jezusa
06.04.2021, 14:34
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
Ciało porównało raz -mierzy wieczny czas.
06.04.2021, 14:30
Cytat z tekstu; "Maria była chora z miłości do oblubieńca" - I całe życie go skutecznie szukała - tak jak większość kobiet.
JAK PRZETRWAĆ KRYZYS?
06.04.2021, 14:19
Gdy wydaje ci się, że Jezus cię zostawił (przeżywasz jakąś duchową noc, kryzys, wątpliwości) - przyjdź do ostatniego miejsca, w którym go spotkałeś. Tak jak Maria Magdalena, szukaj Jezusa tam, gdzie wiesz, że jest (Eucharystia, Słowo Boże, modlitwa...), nawet jeśli wszystko ci mówi (emocje, trudne sytuacje), że odszedł i po ludzku nie ma już żadnej nadziei. Bądź wytrwały. Pod żadnym pozorem nie rezygnuj z modlitwy, zwłaszcza jeśli nie otrzymujesz od razu odpowiedzi! Przyjdzie wtedy moment, w którym jak Jan otrzymasz zrozumienie i jak Maria Magdalena osobiście spotkasz się z Jezusem. To doświadczenie otworzy jakiś nowy rozdział w twoim życiu. To właśnie oznaczają trudne do przetłumaczenia słowa Jezusa "«Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego". Maria Magdalena wyobrażała sobie najwyraźniej zmartwychwstanie Jezusa jako powrót do tego, co było wcześniej. Spotkała Jezusa i teraz będzie już jak dawniej? Nie! Będzie inaczej, ciekawiej, jest jakaś nowa misja do spełnienia... I tak będzie aż do kolejnego kryzysu, dzięki któremu poznasz Go i siebie jeszcze bardziej.
OD CIEMNOŚCI DO KONTEMPLACJI
06.04.2021, 14:18
Spotkanie Marii z Jezusem jest krótkim poradnikiem dla nas wszystkich, jak w swoim cierpieniu zobaczyć Jezusa oraz jak i w jakim celu Bóg prowadzi nas przez czas ciemności. Wielką pomocą w zrozumieniu tego, co Bóg nam chce tu powiedzieć jest gra słów, którą posłużył się Ewangelista Jan, aby pokazać proces dojrzewania Marii Magdaleny do rozpoznania w swoim bólu Jezusa. Jan celowo używa tu aż trzech różnych greckich czasowników na określenie "widzenia", które można przetłumaczyć jako "dostrzec", "zobaczyć", a na końcu "widzieć oczami wiary". Kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu, najpierw "dostrzegła, zauważyła" leżące płótna (gr. "blepo"). Następnie "wpatrywała się" ( gr. "theoreo" - oglądam, kontempluję) w stojącego obok niej Jezusa, ale jeszcze Go nie rozpoznała, biorąc Go za ogrodnika. Na samym końcu "dostrzega", "widzi" (gr. "horao") Jezusa oczami wiary i to jeszcze w taki sposób, że użyta tu forma czasownika oznacza czynność, której skutek trwa cały czas. Tak jak Jan, który "zobaczył" pusty grób i uwierzył, a ta wiara w nim już została, tak też Maria Magdalena po tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym, zachowa już na zawsze to "widzenie" Jezusa w swoim sercu. Nie jest to jednak oglądanie Jezusa oczami zmysłów, lecz oczami serca, a więc wbrew temu co myślimy - widzenie sercem, a nie oczami to najwyższy sposób poznania Boga, większy niż, gdybyś miał przed sobą stuprocentowe dowody na Jego istnienie.
c.d.
06.04.2021, 14:18
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Anonim
06.04.2021, 14:17
Magdalena: choć zrobie ci najlepszego loda, Jezus: spadaj na drzewo, najlepsze lody robią faceci
Skandal miłości Marii Magdaleny do Jezusa
06.04.2021, 14:17
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
rebeliant
06.04.2021, 13:56
A bzdety o uczuciach wyższych stały się niezastąpionym punktem podparcia do kombinacji dających rozmaitym bestiom dostęp do sprawiania uczuć okropnych.
rebeliant
06.04.2021, 13:54
Gdyby żółw był bez wiary, to przy swoich możliwościach zaniechałby dalszego funkcjonowania. Tymczasem żółwim tempem rusza na podbój świata.
Klapaucjusz
06.04.2021, 13:32
Wiara kobiety od wiary mężczyzny różni sie tym, że kobieta wie, że to są jej dzieci, a mężczyna wierzy, że to są jego dzieci.
🦄⚡️🏳️🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️🌈⚡️🦄
06.04.2021, 13:10
Jezus znamiennym gestem do Magdaleny "sorry girl, I like boys"😂😂😂
OD CIEMNOŚCI DO KONTEMPLACJI
06.04.2021, 13:07
Spotkanie Marii z Jezusem jest krótkim poradnikiem dla nas wszystkich, jak w swoim cierpieniu zobaczyć Jezusa oraz jak i w jakim celu Bóg prowadzi nas przez czas ciemności. Wielką pomocą w zrozumieniu tego, co Bóg nam chce tu powiedzieć jest gra słów, którą posłużył się Ewangelista Jan, aby pokazać proces dojrzewania Marii Magdaleny do rozpoznania w swoim bólu Jezusa. Jan celowo używa tu aż trzech różnych greckich czasowników na określenie "widzenia", które można przetłumaczyć jako "dostrzec", "zobaczyć", a na końcu "widzieć oczami wiary". Kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu, najpierw "dostrzegła, zauważyła" leżące płótna (gr. "blepo"). Następnie "wpatrywała się" ( gr. "theoreo" - oglądam, kontempluję) w stojącego obok niej Jezusa, ale jeszcze Go nie rozpoznała, biorąc Go za ogrodnika. Na samym końcu "dostrzega", "widzi" (gr. "horao") Jezusa oczami wiary i to jeszcze w taki sposób, że użyta tu forma czasownika oznacza czynność, której skutek trwa cały czas. Tak jak Jan, który "zobaczył" pusty grób i uwierzył, a ta wiara w nim już została, tak też Maria Magdalena po tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym, zachowa już na zawsze to "widzenie" Jezusa w swoim sercu. Nie jest to jednak oglądanie Jezusa oczami zmysłów, lecz oczami serca, a więc wbrew temu co myślimy - widzenie sercem, a nie oczami to najwyższy sposób poznania Boga, większy niż, gdybyś miał przed sobą stuprocentowe dowody na Jego istnienie.
c.d
06.04.2021, 13:06
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Skandal miłości Marii Magdaleny do Jezusa
06.04.2021, 13:06
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
🦄⚡️🏳️🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️🌈⚡️🦄
06.04.2021, 13:04
katole i katolki sypcie hojnie księdzu na tace, bo chłopcy się bardzo cenią, więc mało nie biorą od waszego proboszcza 2000zł oral, 3000zł anal, 5000zł nocka :)
🦄⚡️🏳️🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️🌈⚡️🦄
06.04.2021, 13:04
https://i.imgur.com/q91TFCl.jpg
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱
06.04.2021, 13:03
jezus to pedał taki jak kaczyński, kobiety i założenie rodziny nigdy go nie interesowały!
JAK PRZETRWAĆ KRYZYS?
06.04.2021, 13:02
Gdy wydaje ci się, że Jezus cię zostawił (przeżywasz jakąś duchową noc, kryzys, wątpliwości) - przyjdź do ostatniego miejsca, w którym go spotkałeś. Tak jak Maria Magdalena, szukaj Jezusa tam, gdzie wiesz, że jest (Eucharystia, Słowo Boże, modlitwa...), nawet jeśli wszystko ci mówi (emocje, trudne sytuacje), że odszedł i po ludzku nie ma już żadnej nadziei. Bądź wytrwały. Pod żadnym pozorem nie rezygnuj z modlitwy, zwłaszcza jeśli nie otrzymujesz od razu odpowiedzi! Przyjdzie wtedy moment, w którym jak Jan otrzymasz zrozumienie i jak Maria Magdalena osobiście spotkasz się z Jezusem.
To doświadczenie otworzy jakiś nowy rozdział w twoim życiu. To właśnie oznaczają trudne do przetłumaczenia słowa Jezusa "«Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego". Maria Magdalena wyobrażała sobie najwyraźniej zmartwychwstanie Jezusa jako powrót do tego, co było wcześniej. Spotkała Jezusa i teraz będzie już jak dawniej? Nie! Będzie inaczej, ciekawiej, jest jakaś nowa misja do spełnienia... I tak będzie aż do kolejnego kryzysu, dzięki któremu poznasz Go i siebie jeszcze bardziej.
OD CIEMNOŚCI DO KONTEMPLACJI
06.04.2021, 13:01
Spotkanie Marii z Jezusem jest krótkim poradnikiem dla nas wszystkich, jak w swoim cierpieniu zobaczyć Jezusa oraz jak i w jakim celu Bóg prowadzi nas przez czas ciemności. Wielką pomocą w zrozumieniu tego, co Bóg nam chce tu powiedzieć jest gra słów, którą posłużył się Ewangelista Jan, aby pokazać proces dojrzewania Marii Magdaleny do rozpoznania w swoim bólu Jezusa. Jan celowo używa tu aż trzech różnych greckich czasowników na określenie "widzenia", które można przetłumaczyć jako "dostrzec", "zobaczyć", a na końcu "widzieć oczami wiary".
Kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu, najpierw "dostrzegła, zauważyła" leżące płótna (gr. "blepo"). Następnie "wpatrywała się" ( gr. "theoreo" - oglądam, kontempluję) w stojącego obok niej Jezusa, ale jeszcze Go nie rozpoznała, biorąc Go za ogrodnika. Na samym końcu "dostrzega", "widzi" (gr. "horao") Jezusa oczami wiary i to jeszcze w taki sposób, że użyta tu forma czasownika oznacza czynność, której skutek trwa cały czas. Tak jak Jan, który "zobaczył" pusty grób i uwierzył, a ta wiara w nim już została, tak też Maria Magdalena po tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym, zachowa już na zawsze to "widzenie" Jezusa w swoim sercu. Nie jest to jednak oglądanie Jezusa oczami zmysłów, lecz oczami serca, a więc wbrew temu co myślimy - widzenie sercem, a nie oczami to najwyższy sposób poznania Boga, większy niż, gdybyś miał przed sobą stuprocentowe dowody na Jego istnienie.
c.d.
06.04.2021, 13:01
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie...
Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu.
Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Skandal miłości Marii Magdaleny do Jezusa
06.04.2021, 13:00
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś.
Ks. dr Piotr Spyra
Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość.
PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU?
Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony.
Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
🦄⚡️🏳️🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️🌈⚡️🦄
06.04.2021, 12:57
Jezus znamiennym gestem do Magdaleny "sorry girl, I like boys"😂😂😂
🦄⚡️🏳️🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️🌈⚡️🦄
06.04.2021, 12:47
Ten obrazek to już lepszy. Niech jeszcze tylko do fryzjera pójdzie i można bzykać.
06.04.2021, 12:46
oczywiście mówimy o wielokątach równobocznych
A
06.04.2021, 12:46
rebeliant jest pozbawiony uczuć wyższych i okryty skorupą niewiary, jak żółw.
im większa liczba kątów
06.04.2021, 12:43
tym bardziej wielokąt zbliża się do koła
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱
06.04.2021, 12:41
to ta k*rewka magdalena nie wiedziała że jezus był cioto-pedofilem?
rebeliant
06.04.2021, 12:19
Tyle kombinacji, aby wyszło na to, że koło jest okrągłe, a kwadrat kanciasty.
Komentarze
34 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Jaki skandal. Skandal to dół.
Proszę Księdza, bez herezji na temat JX i Marii Magdaleny. To Tajemnica.
Dawno takiego wpisu nie czytałem. Brawo, pięknie napisane i z sensem. Pozdrawiam z Bogiem.
Kobiety też lubił - Faustyna czekała z niecierpliwością na usta swojego mistycznego kochanka - jest to opisane w jej dzienniczku
Ależ na tym portalu pełno głupców komentujących coś czego zupełnie nie rozumieją...biedacy, zagubieni, złośliwi, ordynarni. Mają ogromne problemy, Panie Boże zlituj się nad nimi..
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
Cytat z tekstu; "Maria była chora z miłości do oblubieńca" - I całe życie go skutecznie szukała - tak jak większość kobiet.
Gdy wydaje ci się, że Jezus cię zostawił (przeżywasz jakąś duchową noc, kryzys, wątpliwości) - przyjdź do ostatniego miejsca, w którym go spotkałeś. Tak jak Maria Magdalena, szukaj Jezusa tam, gdzie wiesz, że jest (Eucharystia, Słowo Boże, modlitwa...), nawet jeśli wszystko ci mówi (emocje, trudne sytuacje), że odszedł i po ludzku nie ma już żadnej nadziei. Bądź wytrwały. Pod żadnym pozorem nie rezygnuj z modlitwy, zwłaszcza jeśli nie otrzymujesz od razu odpowiedzi! Przyjdzie wtedy moment, w którym jak Jan otrzymasz zrozumienie i jak Maria Magdalena osobiście spotkasz się z Jezusem. To doświadczenie otworzy jakiś nowy rozdział w twoim życiu. To właśnie oznaczają trudne do przetłumaczenia słowa Jezusa "«Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego". Maria Magdalena wyobrażała sobie najwyraźniej zmartwychwstanie Jezusa jako powrót do tego, co było wcześniej. Spotkała Jezusa i teraz będzie już jak dawniej? Nie! Będzie inaczej, ciekawiej, jest jakaś nowa misja do spełnienia... I tak będzie aż do kolejnego kryzysu, dzięki któremu poznasz Go i siebie jeszcze bardziej.
Spotkanie Marii z Jezusem jest krótkim poradnikiem dla nas wszystkich, jak w swoim cierpieniu zobaczyć Jezusa oraz jak i w jakim celu Bóg prowadzi nas przez czas ciemności. Wielką pomocą w zrozumieniu tego, co Bóg nam chce tu powiedzieć jest gra słów, którą posłużył się Ewangelista Jan, aby pokazać proces dojrzewania Marii Magdaleny do rozpoznania w swoim bólu Jezusa. Jan celowo używa tu aż trzech różnych greckich czasowników na określenie "widzenia", które można przetłumaczyć jako "dostrzec", "zobaczyć", a na końcu "widzieć oczami wiary". Kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu, najpierw "dostrzegła, zauważyła" leżące płótna (gr. "blepo"). Następnie "wpatrywała się" ( gr. "theoreo" - oglądam, kontempluję) w stojącego obok niej Jezusa, ale jeszcze Go nie rozpoznała, biorąc Go za ogrodnika. Na samym końcu "dostrzega", "widzi" (gr. "horao") Jezusa oczami wiary i to jeszcze w taki sposób, że użyta tu forma czasownika oznacza czynność, której skutek trwa cały czas. Tak jak Jan, który "zobaczył" pusty grób i uwierzył, a ta wiara w nim już została, tak też Maria Magdalena po tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym, zachowa już na zawsze to "widzenie" Jezusa w swoim sercu. Nie jest to jednak oglądanie Jezusa oczami zmysłów, lecz oczami serca, a więc wbrew temu co myślimy - widzenie sercem, a nie oczami to najwyższy sposób poznania Boga, większy niż, gdybyś miał przed sobą stuprocentowe dowody na Jego istnienie.
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Magdalena: choć zrobie ci najlepszego loda, Jezus: spadaj na drzewo, najlepsze lody robią faceci
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
A bzdety o uczuciach wyższych stały się niezastąpionym punktem podparcia do kombinacji dających rozmaitym bestiom dostęp do sprawiania uczuć okropnych.
Gdyby żółw był bez wiary, to przy swoich możliwościach zaniechałby dalszego funkcjonowania. Tymczasem żółwim tempem rusza na podbój świata.
Wiara kobiety od wiary mężczyzny różni sie tym, że kobieta wie, że to są jej dzieci, a mężczyna wierzy, że to są jego dzieci.
Jezus znamiennym gestem do Magdaleny "sorry girl, I like boys"😂😂😂
Spotkanie Marii z Jezusem jest krótkim poradnikiem dla nas wszystkich, jak w swoim cierpieniu zobaczyć Jezusa oraz jak i w jakim celu Bóg prowadzi nas przez czas ciemności. Wielką pomocą w zrozumieniu tego, co Bóg nam chce tu powiedzieć jest gra słów, którą posłużył się Ewangelista Jan, aby pokazać proces dojrzewania Marii Magdaleny do rozpoznania w swoim bólu Jezusa. Jan celowo używa tu aż trzech różnych greckich czasowników na określenie "widzenia", które można przetłumaczyć jako "dostrzec", "zobaczyć", a na końcu "widzieć oczami wiary". Kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu, najpierw "dostrzegła, zauważyła" leżące płótna (gr. "blepo"). Następnie "wpatrywała się" ( gr. "theoreo" - oglądam, kontempluję) w stojącego obok niej Jezusa, ale jeszcze Go nie rozpoznała, biorąc Go za ogrodnika. Na samym końcu "dostrzega", "widzi" (gr. "horao") Jezusa oczami wiary i to jeszcze w taki sposób, że użyta tu forma czasownika oznacza czynność, której skutek trwa cały czas. Tak jak Jan, który "zobaczył" pusty grób i uwierzył, a ta wiara w nim już została, tak też Maria Magdalena po tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym, zachowa już na zawsze to "widzenie" Jezusa w swoim sercu. Nie jest to jednak oglądanie Jezusa oczami zmysłów, lecz oczami serca, a więc wbrew temu co myślimy - widzenie sercem, a nie oczami to najwyższy sposób poznania Boga, większy niż, gdybyś miał przed sobą stuprocentowe dowody na Jego istnienie.
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
katole i katolki sypcie hojnie księdzu na tace, bo chłopcy się bardzo cenią, więc mało nie biorą od waszego proboszcza 2000zł oral, 3000zł anal, 5000zł nocka :)
https://i.imgur.com/q91TFCl.jpg
jezus to pedał taki jak kaczyński, kobiety i założenie rodziny nigdy go nie interesowały!
Gdy wydaje ci się, że Jezus cię zostawił (przeżywasz jakąś duchową noc, kryzys, wątpliwości) - przyjdź do ostatniego miejsca, w którym go spotkałeś. Tak jak Maria Magdalena, szukaj Jezusa tam, gdzie wiesz, że jest (Eucharystia, Słowo Boże, modlitwa...), nawet jeśli wszystko ci mówi (emocje, trudne sytuacje), że odszedł i po ludzku nie ma już żadnej nadziei. Bądź wytrwały. Pod żadnym pozorem nie rezygnuj z modlitwy, zwłaszcza jeśli nie otrzymujesz od razu odpowiedzi! Przyjdzie wtedy moment, w którym jak Jan otrzymasz zrozumienie i jak Maria Magdalena osobiście spotkasz się z Jezusem. To doświadczenie otworzy jakiś nowy rozdział w twoim życiu. To właśnie oznaczają trudne do przetłumaczenia słowa Jezusa "«Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego". Maria Magdalena wyobrażała sobie najwyraźniej zmartwychwstanie Jezusa jako powrót do tego, co było wcześniej. Spotkała Jezusa i teraz będzie już jak dawniej? Nie! Będzie inaczej, ciekawiej, jest jakaś nowa misja do spełnienia... I tak będzie aż do kolejnego kryzysu, dzięki któremu poznasz Go i siebie jeszcze bardziej.
Spotkanie Marii z Jezusem jest krótkim poradnikiem dla nas wszystkich, jak w swoim cierpieniu zobaczyć Jezusa oraz jak i w jakim celu Bóg prowadzi nas przez czas ciemności. Wielką pomocą w zrozumieniu tego, co Bóg nam chce tu powiedzieć jest gra słów, którą posłużył się Ewangelista Jan, aby pokazać proces dojrzewania Marii Magdaleny do rozpoznania w swoim bólu Jezusa. Jan celowo używa tu aż trzech różnych greckich czasowników na określenie "widzenia", które można przetłumaczyć jako "dostrzec", "zobaczyć", a na końcu "widzieć oczami wiary". Kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu, najpierw "dostrzegła, zauważyła" leżące płótna (gr. "blepo"). Następnie "wpatrywała się" ( gr. "theoreo" - oglądam, kontempluję) w stojącego obok niej Jezusa, ale jeszcze Go nie rozpoznała, biorąc Go za ogrodnika. Na samym końcu "dostrzega", "widzi" (gr. "horao") Jezusa oczami wiary i to jeszcze w taki sposób, że użyta tu forma czasownika oznacza czynność, której skutek trwa cały czas. Tak jak Jan, który "zobaczył" pusty grób i uwierzył, a ta wiara w nim już została, tak też Maria Magdalena po tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym, zachowa już na zawsze to "widzenie" Jezusa w swoim sercu. Nie jest to jednak oglądanie Jezusa oczami zmysłów, lecz oczami serca, a więc wbrew temu co myślimy - widzenie sercem, a nie oczami to najwyższy sposób poznania Boga, większy niż, gdybyś miał przed sobą stuprocentowe dowody na Jego istnienie.
Maria Magdalena, choć wiedziała, że Jezus umarł, wciąż szukała Jego obecności. Znalazła tę obecność dzięki temu, że Jezus chciał się jej objawić i swojej wytrwałości. Wytrwałość popłaca! Kiedy zobaczyła pusty grób, pobiegła najpierw do Apostołów. Sprowadziła Piotra i Jana, oni przyszli, zobaczyli pusty grób i poszli. Ona natomiast została. Po co? Dobre pytanie... Tym się chyba różnią mężczyźni od kobiet, że mężczyzna przez wyznanie "wierzę" opisuje na ogół sytuację, gdy coś mu się poukładało w głowie, czego wcześniej nie rozumiał: pusty grób -> Jezusa nie ma -> zmartwychwstał -> na co więcej drążyć temat, wracamy do domu. Wiara kobiety jest zazwyczaj trochę inna. Jej spełnieniem jest doświadczenie bliskości Boga. Dlatego, kiedy Maria Magdalena została przy grobie i spotkała tam anioła, zadał on jej pytanie: "Niewiasto, czemu płaczesz?". Anioł mógł jej przecież zakomunikować, co się wydarzyło i wszystko pięknie objaśnić. Ta wiadomość jednak nie zadowoliłaby Marii. Ona chce Go spotkać i być z Nim! Rana miłości może zostać uzdrowiona tylko przez obecność Umiłowanego! Nie są jej potrzebne żadne, nawet logiczne odpowiedzi. Ona chce bliskości z Jezusem i jej pragnienie zostaje zaspokojone, ale na warunkach Jezusa.
Gdy wydaje Ci się, że Jezus Cię zostawił, przyjdź jak Maria Magdalena do ostatniego miejsca, w którym Go zastałeś. Ks. dr Piotr Spyra Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem przy grobie jest jedną z najtrudniejszych do interpretacji historii biblijnych. To krótkie opowiadanie przekazane przez Jana rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. To opowiadanie pokazuje jednak sposoby na zwalczenie kryzysu: miłość i wytrwałość. PO CO MARIA MAGDALENA PRZYSZŁA DO GROBU? Przecież Jezus umarł... I nawet jeśli zmarłemu trzeba było oddać jeszcze jakieś posługi, bo został pospiesznie pochowany, nie weszłaby do grobu, bo pilnowała go straż (najprawdopodobniej rzymska), na grobie była pieczęć rzymskich urzędów, a sam kamień przy wejściu do grobu ważył jakieś dwie tony. Jeśli brak nam logicznych odpowiedzi, zostaje tylko coś, co przekracza logikę - miłość. Podobnie jak bohaterka Pieśni nad Pieśniami, Maria była "chora z miłości". Bez Oblubieńca, jej życie jest tułaczką. Nie widzi dla siebie innego miejsca na ziemi niż to, gdzie jest Ukochany jej serca, nawet jeśli świat Go odrzucił, wyszydził i odszedł - jak się wydaje - bezpowrotnie. Miłość zabrała jej lęk, dlatego była z Jezusem pod krzyżem, a kiedy tylko zakończyło się świętowanie szabatu, przybiegła do grobu skoro świt po prostu, aby być z Jezusem. A ponieważ "sprawcą chcenia i działania" jest w nas sam Bóg, przyprowadziła ją tu nie tylko miłość, ale jakaś nadprzyrodzona intuicja, przekraczająca logikę.
Jezus znamiennym gestem do Magdaleny "sorry girl, I like boys"😂😂😂
Ten obrazek to już lepszy. Niech jeszcze tylko do fryzjera pójdzie i można bzykać.
oczywiście mówimy o wielokątach równobocznych
rebeliant jest pozbawiony uczuć wyższych i okryty skorupą niewiary, jak żółw.
tym bardziej wielokąt zbliża się do koła
to ta k*rewka magdalena nie wiedziała że jezus był cioto-pedofilem?
Tyle kombinacji, aby wyszło na to, że koło jest okrągłe, a kwadrat kanciasty.