Z całą pewnością prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku wykazał nadmierną uprzejmość. Chociaż myślę, że wiele osób, gdyby dzwonił do nich ktoś z Kancelarii Premiera lub Kancelarii Prezydenta, zachowałoby się uprzejmie - powiedział Zbigniew Ćwiąkalski w rozmowie z RMF FM, komentując prowokację "Gazety Polskiej Codziennie".

- Wydaje mi się , że prezes nie złamał prawa, w tym sensie, że nie popełnił przestępstwa. Nie ujawnił żadnych tajemnic służbowych. (...) Można mówić o niestosowności postępowania prezesa, ale nie ma tutaj chyba niczego, co kwalifikowałoby się do postępowania dyscyplinarnego - podkreśla b. minister sprawiedliwości.
Pytany o chęć odwołania Ryszarda Milewskiego ze stanowiska mówi, że w tej sprawie mogła zadziałać presja opinii publicznej.
- Myślę, że presja opinii publicznej i mediów spowodowała, że minister (Jarosław Gowin - przyp. red.) zareagował tak szybko. Może przydałoby się tutaj więcej refleksji. Może warto byłoby odczekać 2-3 dni i dopiero wtedy podejmować decyzję - mówi Ćwiąkalski.
- Niekoniecznie od razu przed szczegółowym wyjaśnieniem sprawy, wysłuchaniem prezesa, należy podejmować decyzję o dymisji. Trudno mi oceniać, nie znam szczegółów, ale może warto było jeszcze poczekać i się zastanowić nad tą sprawą - puentuje b. minister sprawiedliwości.
No tak, jak nie wrażliwość, to "nadmierna uprzejmość". Nie ma to jak dobre samopoczucie ludzi związnych z Platformą Obywatelską...
AM/RMF FM/Interia.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.