"Na mieście się rozeszła plotka, że nagrodę Człowieka Roku miałem dostać ja, słyszałem o tym od kilku osób związanych z gazetą” - ujawnia Janusz Palikot. To samo przyznaje jego tęczowy żołnierz Robert Biedroń, który łączy nawet odwołanie Lisa z brakiem nagrody dla Palikota. „Mam nadzieję, że nie stoją za tym jakieś zlecenia z PKN Orlen i z PGNiG, i inna działalność na zapleczu Jana Krzysztofa Bieleckiego, mam nadzieję, że tak nie jest” - dodał sfrustrowany „mesjasz lewicy”.

„To bardzo niefortunnie wyszło” - mówi rozgoryczony Janusz Palikot w Radiu ZET. Polityk przyznaje, że przyznanie nagrody Donaldowi Tuskowi jest parodią. „To co się dzieje w ciągu tego ostatniego miesiąca, kiedy Tusk leci na łeb, na szyję w sondażach, popełnia błąd za błędem, stało się to jakoś parodią samej tej nagrody. Dziwię się brakowi instynktu redakcji, jakby w tym momencie to wygląda na jakieś waflowanie władzy. To się źle skończy dla "Wprost", ale przede wszystkim dla pewnych standardów, bo część ludzi po prostu już nie będzie wierzyła w to, że jakiekolwiek nagrody w naszym kraju mają charakter głosu opinii publicznej - ocenił Janusz Palikot. Podobnie uważa Robert Biedroń, który żali się na portalu Onet.pl, że Tomasz Lis olał Palikota. „To subiektywna ocena redakcji tygodnika "Wprost". Odwołanie redaktora naczelnego tego tygodnika, Tomasza Lisa, może jednak sugerować, że przyznanie nagrody dla premiera Donalda Tuska nie było takie jednogłośne. W rankingu polityków nominowanych wysoką pozycje zajmował też Janusz Palikot, ubolewam, że to nie on jest zwycięzcą tego konkursu. Dokonał rzeczy wydawałoby sie niemożliwej - wprowadził do Sejmu 41 posłów tworząc trzecią silę polityczną w kraju” - mówi naczelny gej III RP.
Narzekanie Palikota, że to nie jego Lis wybrał na okładkę „Wprost” jest miodem na serce każdego publicysty. Palikot wystawia się na strzał jak Apollo w walce z Ivanem Drago. I właśnie z tego powodu nie chce mi się wyprowadzać ciosu. Bicie leżącego jest niechrześcijańskie. Nawet jeżeli „po mieście” krążyła plotka, że Palikot miał dostać upragnione wyróżnienie, to mówienie o tym teraz i narzekanie na lizusostwo Lisa jest nadzwyczajnym w świecie obciachem. Inaczej tego nie da się nazwać. Janusz Palikot chyba naprawdę nie zauważa, że się kompromituje jak autor dowcipów w Familiadzie. Pokazało to zresztą już jego bohaterskie zapalenie kadzidełka zamiast jointa w Sejmie. Parafrazując znany utwór Mob Deep, pragnę zauważyć, że nie istnieje coś takiego jak skandalista na pół etatu. A kimś takim właśnie jest Janusz Palikot.
Łukasz Adamski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.