Wiadomości

Strasburg endoskopia

Do trybunału w Strasburgu trafiła bulwersująca sprawa 25-letniej Polki, która w październiku 2004 roku zmarła po trudnej ciąży, poronieniu i chorobie jelit. Feministki twierdzą, że winni są lekarze, bo nie chcieli jej przeprowadzić groźnego dla płodu badania. Lekarze odrzucają swoją winę.

3 min czytania
Strasburg endoskopia
Strasburg endoskopia

Do trybunału w Strasburgu trafiła bulwersująca sprawa 25-letniej Polki, która w październiku 2004 roku zmarła po trudnej ciąży, poronieniu i chorobie jelit. Feministki twierdzą, że winni są lekarze, bo nie chcieli jej przeprowadzić groźnego dla płodu badania. Lekarze odrzucają swoją winę.

 

"Kobieta umarła, bo lekarze bojąc się, że spowodują poronienie, nie chcieli jej badać" - diagnozuje dziennikarka Ewa Siedlecka w "Gazecie Wyborczej". Jej jedynym źródłem jest pytanie Trybunału do polskiego rządu oraz stanowisko proaborcyjnej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

 

Co wiadomo na temat tragicznego przypadku 25-letniej mieszkanki Piły, która była w ciąży i chorowała na przewlekłe zapalenie jelita. Przypomnijmy - kobiecie po raz pierwszy zdiagnozowano chorobę w maju 2004 roku, gdy była na przełomie pierwszego i drugiego miesiąca ciąży. We wrześniu poroniła, w październiku sama zmarła na sepsę.

 

Teraz jej matka - po przegraniu procesu przed polskim sądem - dochodzi sprawiedliwości w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Twierdzi, że lekarze nie zastosowali wszystkich dostępnych środków, żeby uratować kobiecie życie. Przede wszystkim nie przeprowadzili endoskopii - badania, które, zdaniem kobiety, mogło ją uratować. Pełna endoskopia jest rzadko przeprowadzana u kobiet w ciąży, ponieważ może doprowadzić do uśmiercenia dziecka.

 

W relacjach "Gazety Wyborczej" zabrakło jednego: opinii drugiej strony sporu: lekarzy, którzy prowadzili sprawę ciężarnej i ciężko chorej kobiety. "GW" przyznaje, że szpital w Łodzi, gdzie potraktować miano kobietę obcesowo i gdzie odmówiono jej endoskopii był jedną z 11 placówek, które próbowały jej pomóc. W tekście nie ma ani jednego fragmentu z którego wynikałoby, że tak samo postąpiła którakolwiek inna pacówka.

 

DLACZEGO O SPRAWĘ KOMENTARZA O TYŁKU PYTAMY SZPITAL W PILE, SKORO STAŁO SIĘ TO RZEKOMO W SZPITALU W ŁODZI.

 

- Oczywiście pamiętam sprawę tej pacjentki, głównie dlatego, że w 2007 roku nasz szpital wizytowała wieloosobowa komisja powołana przez ministerstwo zdrowia, która zajmowała się sprawą – mówi portalowi Fronda.pl Grzegorz Wrona, dyrektor szpitala specjalistycznego im. Stanisława Staszica w Pile. Tłumaczy się, że nigdy jego placówka nie usłyszała żadnych zarzutów. Sam doktor Wrona też nie ma żadnych zarzutów do swoich podwładnych. - Pacjentka była informowana o jej stanie a następnie konsultowano z nią i uzgadniano strategię postępowania. Z tego co pamiętam, po ówczesnej diagnozie badanie endoskopowe w ogóle nie było potrzebne - mówi. PROSZĘ O WYJAŚNIENIE CO TO JEST ENDOSKOPIA, W JAKIM CELU SIĘ JĄ WYKONUJE I Z CZEGO WYNIKAJĄ ZAGROŻENIA DLA PŁODU. PROSZĘ TEŻ O USTALENIE DLACZEGO ENDOSKOPIA NIE BYŁA KONIECZNA I JAKIE BADANIA JĄ ZASTĄPIŁY. PROSZĘ, ŻEBY TO ZROBIŁ KTOŚ POD NAZWISKIEM.Rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania (jego instytucja prowadziła w tej sprawie śledztwo) powołuje się na raport trzech ekspertów. Dokument stwierdza, że endoskopia nie była potrzebna do zdiagnozowania schorzenia, na które cierpiała kobieta.- Według opinii zachowano się prawidłowo, by utrzymać zarówno życie pacjentki i dziecka. Według tych ustaleń, nie ma żadnego związku między działaniem lekarzy a śmiercią pacjentki - mówi.PROSZĘ O OPANOWANIE CHAOSU. NADAL NIE WIEM CO SIĘ STAŁO TEJ KOBIECIE I JAK EWOLUOWAŁA JEJ CHOROBA.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej