Wiadomości

Studio tatuaży w ... kościele

Dwóch artystów – Drew Blaisdell i Ryan Brown (były alkoholik) mówią, że atmosfera wewnątrz budynku kościoła pomaga im się skupić na swojej pracy.

2 min czytania
Studio tatuaży w ... kościele
Studio tatuaży w ... kościele

Parafia w Michigan, by przyciągnąć odchodzących od praktych religijnych parafian, postanowiła otworzyć studio tatuaży w kościele. Można będzie sobie wytatuować sakralne motywy na całym ciele. Czy to już koniec tej parafii?

 Dwóch artystów – Drew Blaisdell i Ryan Brown (były alkoholik) mówią, że atmosfera wewnątrz budynku kościoła pomaga im się skupić na swojej pracy.


Ksiądz Bentley mówi, że robi wszystko co może, by przyciągnąć ludzi do Kościoła, którzy nigdy nie czuli się komfortowo w tradycyjnym domu modlitwy. –  Tatuaż jest naprawdę wybitną dziedziną sztuki w dzisiejszej kulturze – mówi kapłan, który sam posiada dwa tatuaże. – Nie sądzę, żeby sztuka ta należała do kultury narkotyków i pornografii – dodaje.


Proboszcz uważa, że tatuowanie jest "moralnie obojętne" i niczym nie różni się od przekuwania uszu, dlatego jest głuchy na wszelką krytykę swoich wiernych.


No cóż, niektórzy duszpasterze zapominają już o swoim powołaniu i dają się nabrać na podszepty szatana, który podpowiada im, jak uprawiać misje które zaprowadzą dusze do ... No właśnie, gdzie? Pomysł umieszczania studia tatuaży w miejscu sakralnym jest podły i nie ma nic wspólnego z katolicką misyjnością, wręcz przeciwnie. Desakralizacja wiary jaka nastepuje poprzez flirtowanie z tzw. teologią liberalną jest jedną z najbardziej niebezpiecznych schizm współczesnego kościoła katolickiego. Ale patrząc na historię chrześcijaństwa nie z takimi pomysłami kościół sobie poradził. Trzeba modlitwy i postu w intencji parafii w Michigan i jej proboszcza a wszystko wróci do źródeł.

 

philo/onet.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej