.... Kto bowiem modli się bez zastanowienia się nad tym, do kogo mówi, o co prosi, i kto jest on, który prosi, a kto Ten, którego prosi, tego modlitwy, jakkolwiek by długo i pilnie ruszał wargami, ja nie nazwę modlitwą. Może wprawdzie się zdarzyć, że w pewnych wypadkach niestarania się o uwagę, ona przyjdzie, a to skutkiem starań poprzednio czynionych, lecz kto by nałogowo zwykł rozmawiać z Majestatem Boskim tak, jakby mówił do sługi swego, nie zważając czy wyraża się dobrze, czy źle, i mówi co mu przyjdzie na usta albo co od ciągłego powtarzania już umie na pamięć, tego modlitwy, powtarzam, nie uznaję za modlitwę, a daj Boże, by nie było żadnej duszy chrześcijańskiej, która by się w taki sposób modliła.
Św. Teresa z Avila z "Twierdza wewnętrzna"
Św. Teresa z Avila o modlitwie. Ważna przestroga
.... Kto bowiem modli się bez zastanowienia się nad tym, do kogo mówi, o co prosi, i kto jest on, który prosi, a kto Ten, którego prosi, tego modlitwy, jakkolwiek by długo i pilnie ruszał wargami, ja nie nazwę modlitwą. Może wprawdzie się zdarzyć, że w pewnych wypadkach niestarania się o uwagę, ona przyjdzie, a to skutkiem starań poprzednio czynionych, lecz kto by nałogowo zwykł rozmawiać z Majestatem Boskim tak, jakby mówił do sługi swego, nie zważając czy wyraża się dobrze, czy źle, i mówi co mu przyjdzie na usta albo co od ciągłego powtarzania już umie na pamięć, tego modlitwy, powtarzam, nie uznaję za modlitwę, a daj Boże, by nie było żadnej duszy chrześcijańskiej, która by się w taki sposób modliła.Św. Teresa z Avila z "Twierdza wewnętrzna"
Komentarze
7 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Bzdura,kazdy się modli jak potrafi.Bóg dobrze zna swoje dzieci.
Terlik nie ma czasu poprawiać, jest u kolegów w TVN !
Zamilcz, durna cipo !
poprawnie będzie droga redakcjo św Teresa z AVILI.
Wszystkie cuda ogłaszane przez religię prędzej czy później okazują się być szwindlami. Nie ma znaczenia, o której religii mowa - starożytnej, nowszej czy najnowszej. Szwindel pozostanie szwindlem. Na wieki wieków amen. Wiedzą o tym wszyscy wielebni i ich ,,głęboko wierzące" stado. Nie jest przypadkiem, że każda racjonalna krytyka ich szarlatańskich praktyk wzbudza w nich wściekłość.
Pamiętam moją babcię, która mając 9 dzieci, jedną ręką mieszała w garnkach a w drugiej przesuwała różaniec. Trzeba nieba ale i chleba, bo nie każdy żyje w klasztorze i wyłącznie na kolanach się modlić może. Chodzi o szacunek Bogu z uwzględnieniem okoliczności !
Jak widać daleko nam do prawdziwej modlitwy.