Wiadomości

Szczepkowska demaskuje prawdomówność Sipowicza

"Trafiłam na link „Kamil Sipowicz miażdży ks. Oko". Nie lubię scen brutalnych, więc otworzyłam go niechętnie, ale się okazało, że to po prostu wywiad Moniki Olejnik z przeciwnikiem i z orędownikiem gender. Jedno z pierwszych zdań, które mnie mocno zastanowiły, powiedziała Monika Olejnik. Aby poświadczyć, że gender to dziedzina nauki, stwierdziła: „Chodzi przecież o to, że mężczyzna może też siedzieć w kuchni" - pisze w najnowszym felietonie "Papua", na łamach "Rzeczpospolitej", Szczepkowska.

2 min czytania
(fot: Facebook)
(fot: Facebook)

"Trafiłam na link „Kamil Sipowicz miażdży ks. Oko". Nie lubię scen brutalnych, więc otworzyłam go niechętnie, ale się okazało, że to po prostu wywiad Moniki Olejnik z przeciwnikiem i z orędownikiem gender. Jedno z pierwszych zdań, które mnie mocno zastanowiły, powiedziała Monika Olejnik. Aby poświadczyć, że gender to dziedzina nauki, stwierdziła: „Chodzi przecież o to, że mężczyzna może też siedzieć w kuchni" - pisze w najnowszym felietonie "Papua", na łamach "Rzeczpospolitej", Szczepkowska.

Aktorka - jak sama stwierdza nie wiedziała, że "do takiego odkrycia trzeba angażować siły naukowe. Jak świat światem najlepszymi kucharzami byli mężczyźni, a mój dziadek Michał, męski szowinista pierwszej wody, nigdy nie dopuszczał żony do garnków".

Wsłuchując się w rozmowę Sipowicza z Olejnik aktorka zaczęła dowiadywać się ciekawych rzeczy o Papui.

"Kamil Sipowicz powiedział, że latach 60. antropologowie zbadali plemiona na wyspach Papua-Nowa Gwinea i okazało się, iż tam role tradycyjnie przypisywane mężczyznom odgrywają kobiety. Wszystko jest pozamieniane. Tam jest inaczej niż na przykład w Europie. Czy to znaczy, że to, co jest w Papui, jest jakąś aberracją i powinniśmy tam pojechać i ich nauczyć, żeby się zachowywali tak jak my?"

Kwiestia ta bardzo zainteresowała felietonistkę "Rz".

"Tak przejęłam się sprawą Papui, że zamiast słuchać wywiadu dalej, wyszukałam to hasło za pomocą przeglądarki w internecie. No bo rzeczywiście. Jeśli ludy wciąż jeszcze pierwotne dają sygnał, że role społeczne płci są nieoczywiste i można żyć w odwrotnej rzeczywistości, musi mieć to jakiś sens".

"Pragnę się przekonać do genderowych idei naukowych, bo bardzo chciałabym odzyskać przyjaciół" - szczerze wyznaje Szczepkowska. "Zaczęłam nawet żałować, że nie poszłam na jakiś wykład, bo tam pewnie pokazują zdjęcia Papuasek z łukiem na plecach i Papuasów karmiących dzieci. Żeby to nadrobić, zaczęłam szukać wiadomości w sieci. Wielu ciekawych rzeczy się dowiedziałam, na przykład z tekstów naszych misjonarzy palotynów, ale o zamianie ról jakoś nic nie było. Pewnie tendencyjnie..."

"Szukałam dalej – niestety, zdjęcia wskazywały na to, że to mężczyźni papuascy noszą noże i łuki. Wreszcie natknęłam się na szerszy tekst o obyczajach w Papui i znalazłam taką notkę: „Mężczyźni zamieszkują tu z dala od kobiet i sami przyrządzają sobie posiłki, bo wierzą, że stałe towarzystwo niewiast może przynieść chorobę i inne nieszczęścia". Czytam dalej: „Kobiety spotykają się z mężczyznami, gdy przychodzą pracować do warzywnego ogrodu przy chacie męża". Oj, chyba nie bardzo to pasuje do genderowych wizji" - stwierdza aktorka.

Podsumowując wątek Papui Szczepkowska sugeruje Sipowiczowi by ten szanował inne kultury. Tylko i ża tyle.

"W Europie, gdyby ktoś powiedział, że kobieta może przynieść nieszczęście, mogłoby być z nim źle. A w Papui można i to szanujemy. Taka kultura" - ucina "genderowe idee naukowe" Sipowicza aktorka.

Ab/rp.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej