„Stoimy w obliczu brutalnego, hybrydowego ataku na granice Unii Europejskiej” – podkreślił szef Rady Europejskiej Charles Michel. Polityk zaapelował w Berlinie o to, aby Unia Europejska podjęła działania w związku z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy.
Michel dodał, że rozpoczęta została debata na temat unijnego finansowania fizycznej infrastruktury granicznej, co jego zdaniem musi być zrealizowane niezwłocznie.
Szef RE zaznaczył, że Białoruś w tej chwili cynicznie wykorzystuje imigrantów. Dodał, że te ataki zostały potępione w trakcie ostatniego zebrania Rady. Zwrócono się do Komisji Europejskiej o to, aby zaproponowano wszelkie niezbędne środki zgodne z prawem UE czy zobowiązaniami międzynarodowymi.
dam/PAP
Komentarze
4 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
wczesniej, czy pozniej. moze wczesniej...
Były szef MSZ Grzegorz Schetyna mówił dziś w Radiu Zet, że „rząd poradzi sobie w organizowaniu spektaklu, ale nie poradzi sobie w rozwiązywaniu przyczyn tej sytuacji”. Jak dodał, PiS chce tę sprawę wykorzystać do tego, żeby zbudować poparcie, bo wie, że kwestia nielegalnej migracji pomogła mu wygrać w 2015 roku. – To jest paliwo wyborcze – powiedział Schetyna. – Nie są zainteresowani, żeby tę sprawę zakończyć – ocenił. Opozycja domaga się zwołania przez prezydenta Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w skład której wchodzą również politycy spoza obozu władzy. – Panie prezydencie to jest wspólna granica, wspólne państwo, to jest nasz wspólny problem i nie może tak być, że pan w tej chwili będzie konsultował to tylko i wyłącznie z PiS-em wszystkie swoje działania. Jeżeli pan to zrobi, będzie pan działał naszym zdaniem, mówiąc bardzo delikatnie, nierozsądnie. Wszyscy w momencie zagrożenia granic powinni podjąć rozmowę z tej sprawie – apelował szef Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch jeszcze przedwczoraj mówił, że Andrzej Duda „rozważa” taki krok. Z okolic Pałacu Prezydenckiego dziś dobiegają jednak sygnały, że głowa państwa nie pali się do spotkania z oponentami. Kiedy latem na granicy w okolicach Usnarza stanęła pierwsza zwarta grupka imigrantów z Bliskiego Wschodu, PiS zareagowało bardzo mocno. Szybko został wprowadzony stan wyjątkowy. Notowania partii rządzącej po chwili wyraźnie drgnęły. To był koniec wielomiesięcznego dołka sondażowego, w jakim znalazł się PiS. To paliwo jednak ostatnio się wyczerpało i partia znowu zaczęła tracić. Nie wiadomo, czy teraz efekt zaostrzenia kryzysu będzie podobny do tego sprzed kilku miesięcy.
I to samo nas czeka jak wjadą ruskie czołgi: apele, debaty i głosy potępienia :-)
W Mińsku, stolicy Białorusi, migrantów widać już praktycznie wszędzie – są na lotnisku, w centrach handlowych i na placach przed nimi, koczują w parkach i przejściach podziemnych, siedzą nawet na placach zabaw. Na drzwiach mińskiego centrum handlowego Galereja pojawiła się nowa naklejka: zakaz wstępu z plecakami turystycznymi. Komunikat kierowany jest do „turystów” z Bliskiego Wschodu.