Władze Paryża chcą, by kobiety miały łatwiejszy dostęp do tzw. chemicznej aborcji. Od września pięć ośrodków planowania rodziny będzie proponowało kobietom bezpłatne pigułki wczesnoporonne. Bo aborcja chirurgiczna się nie opłaca.
Merostwo Paryża, na czele z homoseksualnym socjalistą Bertrandem DelanoĎ, ma zamiar znacznie ułatwić kobietom dostęp do chemicznej aborcji – informuje "Nasz Dziennik". W ten sposób chce walczyć z nowym zjawiskiem w publicznej ochronie zdrowia - rezygnowaniem szpitala ze świadczenia aborcji.
Państwowe szpitale twierdzą, że przeprowadzanie aborcji jest dla niech nieopłacalne finansowo. Chemiczna aborcja – twierdzi DelanoĎ - jest tańsza od chirurgicznej. Docelowo ma zostać wprowadzona we wszystkich 23 paryskich ośrodkach planowania rodziny.
Zastępca mera ds. równości między mężczyznami i kobietami Fatima Lalem uważa, że decyzja DelanoĎ to wspaniały pomysł, bo "w społeczeństwie, w którym dostęp do aborcji jest wciąż problematyczny, kobiety będą mogły wybierać między chirurgicznym zabiegiem lub połykaniem w domu aborcyjnych pigułek".
- Aktywiści proaborcyjni przechodzą na emerytury, a aborcja coraz mniej interesuje nowych lekarzy - twierdzi Fatima Lalem. Przekonuje także, że chemiczna aborcja jest "przyjemniejsza dla kobiet", o zagrożeniach dla zdrowia i życia kobiet nie wspominając ani słowem.
Merostwo Paryża szczerze przyznaje, że celem takiej polityki "nie jest zmniejszenie ilości zabijania nienarodzonych dzieci, tylko stworzenie kobietom wyboru między pigułką a narzędziem chirurgicznym, pozostanie u siebie lub pobyt w szpitalu". A wszystko podobno po to, by "czuły się wolne i bezpieczne".
W stolicy Francji dokonuje się co roku prawie 14 tys. zabójstw dzieci poczętych. W 2008 r. uchwalono ustawę zezwalającą na praktykowanie aborcji w centrach planowania urodzin i ośrodkach zdrowia.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.