Wiadomości

Terlikowski: Co na to „Znak”?

Dawno nie byłem tak wściekły. Co o mnie piszą, to piszą. Jestem publicystą, osobą publiczną, o mocnych, wyrazistych poglądach. I spodziewam się, że ludzie nie muszą się ze mną zgadzać. Nigdy się o to nie złoszczę i nie procesuję. Ale od moich dzieci i żony wara rozmaitej maści... (tu wkracza mój wewnętrzny cenzor, i nie napiszę, jak powinno określić się panów, co grupę założyli).

1 min czytania
Terlikowski: Co na to „Znak”?
Terlikowski: Co na to „Znak”?

Dawno nie byłem tak wściekły. Co o mnie piszą, to piszą. Jestem publicystą, osobą publiczną, o mocnych, wyrazistych poglądach. I spodziewam się, że ludzie nie muszą się ze mną zgadzać. Nigdy się o to nie złoszczę i nie procesuję. Ale od moich dzieci i żony wara rozmaitej maści... (tu wkracza mój wewnętrzny cenzor, i nie napiszę, jak powinno określić się panów, co grupę założyli).

Żeby się uspokoić, przebrałem się w dres, przebiegłem swoje standardowe pół godziny (tym razem jednak zdecydowanie szybciej niż zwykle, co przy mojej tuszy wcale nie oznacza bardzo szybko). Potem prysznic, kąpanie dzieci. I siadłem do komputera. Najpierw szybki przegląd komentarzy (pan Tomasz Chabinka może się już nie logować na swój poprzeni Nick). A później wróciłem do grupy facebookowej (dzieci już spały).

I ze zdumieniem odkryłem, że jeden z czytelników (bynajmniej nie mój fan) miał rację. W grupie poza Jasiem Kapelą („Krytyka Polityczna” zawsze może liczyć na prawdziwych ludzi kultury, którzy, owszem, książkę napiszą, ale czym jest fundamentalna kindersztuba to już nie wiedzą) jest także Andrzej Probulski, czyli recenzent Wydawnictwa Znak). „Krytyce Politycznej” nie gratuluję, bo jak się robi rewolucję to prawa rodziców i dzieci się nie liczą. Ale już Znakowi gratuluję pracowników. Świetnie jak na katolicką firmę!

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej