Tyle listów, telefonów, sms-ów i przede wszystkim słów wsparcia dawno nie otrzymałem. Na Facebooku powstała już nawet "strona wsparcia dla redaktora Tomasza Terlikowskiego" (już w tej chwili bardziej liczna niż ta „żartownisiów”). Za to wszystko pięknie dziękuję.
Ale cała ta sprawa uświadamia przede wszystkim, że razem możemy więcej. A do tego siła czytelników, sympatyków (nawet takich nie do końca) dodaje siły i mnie. I mam nadzieję, innym. Dlatego proszę, nie ustańmy w walce o to, by nasze dzieci mogły normalnie, w normalnym kraju żyć! Damy radę.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.