Jest tak cudownie, że aż jestem zaskoczony, że tego nie dostrzegam. Po wystąpieniu premiera jest mi wstyd, że nic nie wiedziałem o tych gigantycznych sukcesach, które osiągnęliśmy po wodzą Donalda Tuska. Ten brak wiedzy mogę wytłumaczyć tylko tym, że większość z sukcesów – jak wynikało z przemówienia – dopiero przed nami. Jeśli oczywiście opozycja nie przeszkodzi.

Teraz już wiem, że żyję w najlepszym z możliwych światów, że cały świat zazdrości nam premiera, i polskiej drogi do sukcesu, i że nawet za dziesięć lat jakieś drogi i koleje będą, a w 2015 roku rozwiążemy problem opieki nad dziećmi. I tylko się zastanawiam, czy ja i premier żyjemy w tym samym kraju, albo inaczej czego napalił się Donald Tusk przed tym wystąpieniem?
Wiem, że to co napisałem trudno uznać za poważną analizę, ale też trudno poważnie traktować to, co mówił premier. To była kpina z opinii publicznej. I jeśli coś zaskakuje to tylko fakt, że piarowcy premiera w ogóle dopuścili do takiej kompromitacji. Czyżby oni też już uciekli z tonącego okrętu?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.