Wiadomości

Terlikowski: Jak Kuria doceniłaby ks. Popiełuszkę, gdyby żył?

Hańba? Żenada? Wstyd? To najsłabsze słowa, jakie cisną się na usta po tym, co usłyszeliśmy od kanclerza warszawskiej kurii na temat ks. Stanisława Małkowskiego. Kanclerz oznajmił mianowicie, że nie ma nic nowego w wydanym duchownemu nakazie milczenia, bowiem ten obowiązuje go od stanu wojennego. A teraz o nim tylko przypomniano.

2 min czytania
Terlikowski: Jak Kuria doceniłaby ks. Popiełuszkę, gdyby żył?
Terlikowski: Jak Kuria doceniłaby ks. Popiełuszkę, gdyby żył?

Hańba? Żenada? Wstyd? To najsłabsze słowa, jakie cisną się na usta po tym, co usłyszeliśmy od kanclerza warszawskiej kurii na temat ks. Stanisława Małkowskiego. Kanclerz oznajmił mianowicie, że nie ma nic nowego w wydanym duchownemu nakazie milczenia, bowiem ten obowiązuje go od stanu wojennego. A teraz o nim tylko przypomniano.

 

Ta informacja zapiera dech w piersiach. A spokój, z jaką są wypowiadane, budzi już nawet nie przerażenie, ale obrzydzenie. Oto dowiadujemy się - a wysoki urzędnik Kurii nie widzi w tym nic dziwnego - że dla warszawskich pasterzy jedyną nagrodą za bohaterstwo, za odwagę, za walkę o Kościół i Polskę, jest nakaz milczenia. I że od czasów stanu wojennego nic się nie zmieniło, a księża, którzy mieli wówczas odwagę, muszą zostać za nią ukarani. Nie słychać też było w ustach kanclerza Kurii wrażenia obciachu, gdy podkreślał, że zakaz publicznych wystąpień obowiązuje ks. Małkowskiego od stanu wojennego. Tak, jakby w Polsce nic od tego momentu się nie zmieniło.

W takiej sytuacji aż trudno nie zapytać, co by było z księdzem Jerzym Popiełuszką, gdyby to ksiądz Stanisław Małkowski został zamordowany? Czy w roku 2010 – ten błogosławiony obecnie kapłan – nie byłby wezwany do Kurii i nie poinformowano by go, że ma milczeć, że nie ma prawa modlić się z ludźmi pod Krzyżem? Czy rzeczywiście trzeba było zostać zamordowanym, by władze kościelne doceniły bohaterstwo i odwagę? I wreszcie, czy beatyfikacja i piękne słowa o księdzu Jerzym nie są jedynie pustosłowiem, które nie ma najmniejszego przełożenia na działanie Kurii w Warszawie?

Mam nadzieję, że decyzja Kurii z okresu stanu wojennego zostanie cofnięta. Mam nadzieję, że metropolita warszawski nie wiedział o działaniach swoich podwładnych. I że sprawę da się jeszcze uratować. Mam nadzieję… I wiem, że my, katolicy, w Polsce musimy zrobić wszystko, by decyzje z okresu stanu wojennego przestały w naszym kraju, w polskim Kościele wreszcie obowiązywać.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej