I stało się. Polityk Ruchu Palikota wytoczył mi proces. W pozwie domaga się zakazania mi naruszania dóbr osobistych poprzez „używanie słów określających ją rodzajem męskim”. Dodatkowo domaga się 30.000 złotych na rzecz fundacji Transfuzja.

Powodem zakazu, a także zasądzenia 30 tysięcy złotych ma być „naruszenie poczucia własnej wartości u powódki”, a także „dyskomfort psychiczny”.
Zapowiada się więc ciekawa batalia prawna dotycząca prawa do wolności słowa i możliwości moralnej oceny „operacji zmiany płci”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.