Z rozbawieniem śledzę doniesienia medialne na temat Janusza Palikota. Media cytują jego wypowiedzi, komentują je, zastanawiają się, co na myśli miał ten polityk. Tak jest i dzisiaj, gdy lider ruchu poparcia samego siebie oznajmił, że po 20 latach kapitalizmu wie już, że jest on takim samym oszustwem jak socjalizm...

Palikot snuł też rozważania na temat religijnego charakteru kapitalizmu. - Kapitalizm jest religią, jedną z najbardziej bezwzględnych, niemiłosiernych, nieuczciwych religii, która tym, którzy mają gorzej i nie są równi, wmawia, że są temu winni – podkreślał. A jego rozważania można by oczywiście potraktować poważnie, gdyby nie jeden, drobny, ale znaczący szczegół. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Palikot był gorącym zwolennikiem wolnego rynku, i przekonywał, że to on przemieni Polskę. Jeszcze wcześniej bycie skutecznym kapitalistą było jednym z jego biletów do polityki.
Co zatem się zmieniło, że kapitalista i wolnorynkowiec porzuca swoje korzenie? Odpowiedź jest prosta: nie zmieniło się nic. Tak jak nic się nie zmieniło, gdy Palikot z ucznia ojca Macieja Zięby przemienił się w radykalnego antyklerykała i chrystianofoba. A nie zmieniło się nic, bowiem Palikot nie ma i nigdy nie miał poglądów. On ich używa jako elementu promocji samego siebie. Jeśli uznaje, że może się podpromować jako przedstawiciel pokolenia JP2, to robi to, a gdy wyczuwa, że najlepiej zostać skrajnym lewakiem to bez zażenowania przybiera nowy kostium. A jakie są jego prawdziwe poglądy? Odpowiedź jest prosta kult samego siebie. Jednym poglądem Palikota jest on sam. I to on ma być jedynym przedmiotem kultu dla polityków jego partii. I w tym sensie nazwa Ruch Palikota nie jest tylko chwytem propagandowym, to prawda o naturze tej partii.
Jeśli zaś coś zaskakuje i dziwi, to tylko fakt, że ludzie mogą się na to jeszcze łapać. Trzeba mieć pamięć i intelekt jak złota rybka, by nie pamiętać, że Palikot zmienia poglądy jak rękawiczki, że nie mają one dla niego najmniejszego znaczenia. Ops, przepraszam. Jest jeszcze jedna możliwość wyjaśnienia współpracy z tym politykiem... I nie jest nim wiara w niego, ale porównywalny do jego cynizm.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.