- A może to tylko prima aprilis – takie zdanie ciśnie się na usta po konferencji prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Ale niestety niewiele na to wskazuje.
Ja, w każdym razie, po konferencji jestem głęboko wzruszony. Nie tym, co usłyszałem, ale głęboką wiarą polskich prokuratorów w to, że nikt w katastrofie nie maczał palców. Wiara to rzeczywiście prawdziwa, bo będąca zaufaniem do rzeczy niewidzialnych, do dokumentów i badań, których nigdy nie przeprowadzono, do przesłuchań, których strona rosyjska nie zrobiła. Słowem czysta, szczera wiara...
Szkoda tylko, że ta wiara odnosi się do rzeczy, które mogą być sprawdzone, a sprawdzone nie zostały. I szkoda, że prokurator generalny tak wprost się do tego przyznaje, wskazując, że wątek zamachu został wykluczony, i zaraz informując, ile to tomów dokumentów jeszcze dostaniemy i jakie badania przeprowadzimy. I aż zaskakuje, że sam Seremet nie widzi sprzeczności między informacją o wykluczeniu zamachu, a informacją, że w zasadzie to niewiele jeszcze wiadomo.
Szkoda też, że w ten sposób prokuratorzy robią wszystko, by niemała część opinii publicznej nie wierzyła w to, co oni robią i od samego początku kwestionowała ich raport. Ale rozumiem, że może dzięki temu wyznaniu Rosjanie przekażą nam jakieś dokumenty, dzięki którym będziemy mogli też wykluczyć odpowiedzialność wieży w Smoleńsku...
Eh, gdyby to jeszcze rzeczywiście był prima aprilis...
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.