Wiadomości

Terlikowski: Zaprzaństwo „Gazety Wyborczej”

To, co robi teraz „Gazeta Wyborcza” nie jest już zwyczajnym wysługiwaniem się Rosji, nie jest byciem pudłem rezonansowym. Jest to już zwyczajnym zaprzaństwem, którego jedynym celem jest takie zmanipulowanie opinii publicznej (a w tym „dziennikarze” „GW” od zawsze byli mistrzami), by przyjęła ona wersję, że odpowiedzialność za katastrofę ponosi prezydent Lech Kaczyński.

2 min czytania
Terlikowski: Zaprzaństwo „Gazety Wyborczej”
Terlikowski: Zaprzaństwo „Gazety Wyborczej”

To, co robi teraz „Gazeta Wyborcza” nie jest już zwyczajnym wysługiwaniem się Rosji, nie jest byciem pudłem rezonansowym. Jest to już zwyczajnym zaprzaństwem, którego jedynym celem jest takie zmanipulowanie opinii publicznej (a w tym „dziennikarze” „GW” od zawsze byli mistrzami), by przyjęła ona wersję, że odpowiedzialność za katastrofę ponosi prezydent Lech Kaczyński.

Taką wersję „dziennikarze” „GW” przyjmowali od początku. Oni „wiedzieli”, że całą winę za katastrofę ponosi Lech Kaczyński. Piloci, generał Błasik byli przez niego zahipnotyzowani i przerażeni. Niestety raport MAK, choć spełnił częściowo oczekiwania Czerskiej, okazał się zbyt łagodny dla „pogromców Kaczora”. Później, na moment, Bogdan Wróblewski, pokazał swoim kolegom z redakcji na czym polega dziennikarstwo. Ale dziś wszystko wróciło do normy. I Roman Imielski sformułował tezę, że… załoga wciąż czekała na decyzję prezydenta, gdzie ma lądować, ale się nie doczekała.

Oczywiście w tekście Imielskiego nie ma mocnej tezy o winie prezydenta. Nie ma w nim nawet stwierdzenia, że gdyby decyzja zapadła, to do katastrofy by nie doszło. Jest on jednak klasyczną mową insynuacji, podejrzeń, budowania atmosfery odpowiedzialności moralnej. Za dwa, trzy dni – jak to było ze sprawą lądowania w Gruzji – nikt już nie będzie pamiętał, co dokładnie napisali „dziennikarze” GW, ale jasne będzie, że prezydent maczał palce we własnej śmierci. I nie ma co ukrywać, że wiele wskazuje na to, że o to właśnie chodzi. Stenogramy ujawnione przez ministra Millera jednoznacznie wskazują na to, że ku śmierci naprowadzili Polaków Rosjanie (nie rozstrzygam celowo czy nie). A tu nagle, dwa dni po tyc materiałów, jedna z głównych polskich gazet wraca do tematu, który dawno został odrzucony.

Jakoś trudno nie zadać pytania: po co? I trudno nie uznać, że jest to zwyczajne zaprzaństwo, stawianie wyżej interesu własnego środowiska politycznego, niż interes Polski.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej