Wiadomości

Tomasz Teluk: II kadencja nie dla Tuska

Brak poparcia ze strony rządu dla ponownego zasiadania Donalda Tusku na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej nie powinien dziwić. Bieżąca kadencja jest nie tylko słaba, ale przynosi niewiele korzyści dla Polski.

2 min czytania
Tomasz Teluk: II kadencja nie dla Tuska
Tomasz Teluk: II kadencja nie dla Tuska

Brak poparcia ze strony rządu dla ponownego zasiadania Donalda Tusku na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej nie powinien dziwić. Bieżąca kadencja jest nie tylko słaba, ale przynosi niewiele korzyści dla Polski.

 

W krytycznym stanowisku Jarosława Kaczyńskiego wobec kandydatury byłego premiera na fotel szefa RE upatruje się wyłącznie kontekstów osobistych - chęci zemsty za Smoleńsk, czy lęku przed ewentualnym wzmocnieniem opozycji po powrocie do kraju i kandydowania w kolejnym wyścigu prezydenckim.

Chociaż takie dywagacje nie pozbawione są słuszności, należy obiektywnie stwierdzić, że kadencja byłego lidera Platformy Obywatelskiej na jednym z najważniejszych stanowisk unijnych jest mierna i nie przynosi naszemu krajowi nadzwyczajnych korzyści.

Gdy Donald Tusk obejmował swój urząd - znajdująca się w defensywie opozycja triumfowała. Za każdym razem podkreślała ów fakt jako swój sukces i dowód skuteczności w polityce zagranicznej. „Widzicie - Unia nas doceniła” - brzmiał przekaz. Tusk w UE był swoistym symbolem proeuropejskości przeciwników zaściankowego Prawa i Sprawiedliwości.

Tymczasem przewodniczący nie może pochwalić się znaczącymi sukcesami wynikającymi ze sprawowanej funkcji. To przecież za kadencji Donalda Tuska Unia Europejska boryka się z największym kryzysem w historii: dramatycznie wysokim napływem uchodźców, którego nie udało się zahamować, dodatkowo wplątując się w ryzykowny układ z Turcją.

Kolejną porażką Brukseli, która zdarzyła się za kadencji ex-lidera PO, jest oczywiście Brexit. Brytyjczyków nie udało się zatrzymać w Unii. Rzutuje to bezpośrednio na sytuację milionowej diaspory Polaków na Wyspach, która uciekła z Polski na skutek nieudolnej polityki elit III RP pozbawiającej młodych perspektyw we własnym kraju.

Jak nietrudno było zauważyć Polskę ignorowano jeśli chodzi o podejmowanie strategicznych decyzji w Unii. Uderza przede wszystkim brak polskiego głosu w sprawie Ukrainy, a Tusk osobiście był pomijany w toczących się rozmowach między Ukrainą a mocarstwami. To też bardzo istotny przytyk, który należy brać pod uwagę.

Wreszcie, chyba po raz pierwszy w historii, instytucje unijne zostały wplątane w stricte polityczny spór dotyczący polityki wewnętrznej jednego państwa. Za aprobatą przewodniczącego oraz przy współpracy opozycji, Parlament Europejski przypuścił bezpardonowy atak na polityczne zmiany w naszym kraju, w sposób otwarty i jawny wspierając przeciwników obecnego rządu.

Jeśli kompetencją przewodniczącego Rady Europy jest przewodniczenie polityce zagranicznej Unii Europejskiej i koordynacja prac Rady, z punktu widzenia interesu narodowego Polski, kadencja Donalda Tuska nie jest udana.

Jest zaledwie kontynuację tego, co widzieliśmy w polityce zagranicznej PO - czyli uległością wobec kolegów z Europy, stawiania interesu partyjnego ponad interes ojczyzny i niedostatecznego dbania o sprawy kraju zagranicą.

Tomasz Teluk

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej