Kościół

Tomasz Terlikowski: Św. Maksymilian nie był pluszowym misiem!

Kościół wspomina dziś jednego z najważniejszych świętych XX wieku, człowieka, którego wiara zmieniła oblicze nazistowskiego obozu koncentracyjnego udowadniając, że nawet w Auschwitz było miejsce na miłość. Święci często są widziani przez nas jako „lukrowane baranki”. Tomasz Terlikowski, autor najbardziej znanej w Polsce biografii św. Maksymiliana wskazuje jednak, że założyciel Rycerstwa Niepokalanej nie był „pluszowym misiem”.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Salve TV)
Fot. screenshot - YouTube (Salve TV)

Kościół wspomina dziś jednego z najważniejszych świętych XX wieku, człowieka, którego wiara zmieniła oblicze nazistowskiego obozu koncentracyjnego udowadniając, że nawet w Auschwitz było miejsce na miłość. Święci często są widziani przez nas jako „lukrowane baranki”. Tomasz Terlikowski, autor najbardziej znanej w Polsce biografii św. Maksymiliana wskazuje jednak, że założyciel Rycerstwa Niepokalanej nie był „pluszowym misiem”.

O św. Maksymilianie Tomasz Terlikowski rozmawiał z Arkadiuszem Grochotem. Wywiad ukazał się na portalu Stacja7.pl. Biograf świętego był pytany m.in. o charakter św. Maksymiliana i jego „niekoniecznie miłe usposobienie”.

- „Maksymilian był bardzo gorliwy i bardzo dużo wymagał od braci. W tych wymaganiach często nie był roztropny, np. nakłaniał ludzi, którzy wobec niego nie składali żadnych ślubów, żeby żyli bardziej radykalnie, niż wymaga tego reguła, do czego nie zawsze miał prawo”

- mówi publicysta.

- „Po drugie, był człowiekiem o dość cholerycznym nastawieniu i nie wahał się mocno strofować swoich braci i potrafił być bardzo apodyktyczny. Trzeba też jednak powiedzieć, że po powrocie z Japonii bardzo się zmienił. Trochę złagodniał, nabierał dystansu i rozwijał się duchowo. Niewątpliwie niewielu jest świętych, którzy są pluszowymi misiami do przytulenia. Maksymilian Maria Kolbe też nie był takim pluszowym misiem”

- dodaje.

W wywiadzie pojawił się też najbardziej kontrowersyjny wątek dotyczący św. Maksymiliana, mianowicie często zarzucany mu antysemityzm.

- „Niektóre z tekstów Maksymiliana Marii Kolbego, szczególnie z lat 20. niewątpliwie są antysemickie i to trzeba powiedzieć zupełnie jasno”

- stwierdza Terlikowski.

Zaraz dodaje jednak, że nie znaczy to, iż św. Maksymilian był antysemitą.

- „To znaczy, że w pewnym momencie mylił się i przyjmował za prawdziwe tezy, które były kompletnie fałszywe, ale też wiemy, że jego myślenie w tej sprawie się zmieniało”

- wyjaśnia.

Przypomina w tym kontekście twardą postawę św. Maksymiliana, który nawet pod naciskiem prowincjała nie zgodził się, aby na łamach „Małego Dziennika” opublikowano artykuł znanego z agresywnego antysemityzmu wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego, ks. prof. Stanisława Trzeciaka. Kolejnym wydarzeniem, zadającym kłam tezie o antysemityzmie św. Maksymiliana, było przygotowanie przez niego obchodów Chanuki dla uciekających z województwa poznańskiego w czasie II wojny światowej Żydów.

kak/Stacja7.pl

Komentarze

18 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Dam 16.08.2021, 09:47

Miło, że się przyznajesz, że przebijamy was o kilka poziomów.

Bystry 16.08.2021, 03:10

Dam ty i Terlikowski jesteś wierzący i myślący jak Tusk.

Dam 15.08.2021, 05:40

W przeciwieństwie do ciebie Terlikowski jest zarówno wierzący, jak potrafi samodzielnie myśleć. Pewnie dlatego ci tak przeszkadza.

Jacuś 15.08.2021, 04:37

Cymbale ateisto Terlikowski przestań obrażać nas wierzących i wara od Kościoła.

Stały czytelnik 15.08.2021, 04:23

Ja już też jestem antysemitą. Analizuję fakty i wyciągam wnioski.

ZIBI 15.08.2021, 04:13

TERLIKOWSKI DOSTAŁ POSADE U LEWAKÓW ,TERAZ GWIAZDA TVN I INNYCH LEWACKICH MEDIÓW , WIĘC ŚPIEWA Z ICH KLUCZA BO MAMONA SMAKUJE A DZIECI DUŻO I TRZEBA WYKSZTAŁCIĆ.PAN BÓG NIE RYCHLIWY ALE SPRAWIEDLIWY......

cd 14.08.2021, 12:14

W tym czasie Maksymilian przeżywał okres skrupułów. Dzięki roztropności spowiednika i przełożonych rychło się z nich wyleczył. W rok potem złożył czasowe śluby (5 września 1911 r.). Po nowicjacie ukończył ostatnią, ósmą klasę gimnazjalną i zdał maturę. Jesienią 1912 r. udał się na dalsze studia do Krakowa. Przełożeni, widząc jego wyjątkowe zdolności, wysłali go jednak na studia do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Równocześnie uczęszczał na wykłady na Gregorianum. Tam studiował filozofię (1912-1915), a potem, już w samym Kolegium Serafickim, teologię (1915-1919). Studia wyższe ukończył z dwoma dyplomami doktoratu: z filozofii i teologii. W wolnych chwilach oddawał się ulubionym studiom fizycznym. Napisał wtedy artykuł pt. Etereoplan o pojeździe międzyplanetarnym, który zaprojektował w oparciu o newtonowskie prawo akcji i reakcji. 1 listopada 1914 r. złożył profesję uroczystą, czyli śluby wieczyste, przybierając sobie imię Maria. Ulubioną lekturą Kolbego były wówczas Dzieje duszy, napisane przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Rozczytywał się w nich i pogłębiał swoje życie wewnętrzne. Duże wrażenie uczyniła także na nim lektura dzieła św. Gemmy Galgani Głębia duszy. Nie rozstawał się również z tekstem św. Alfonsa Marii Liguori Uwielbienia Maryi i św. Ludwika Marii Grignion de Monfort O ofiarowaniu się Jezusowi przez Maryję. Kiedy wybuchła I wojna światowa, klerycy spod zaboru austriackiego otrzymali rozkaz natychmiastowego opuszczenia Rzymu i powrotu do rodzinnego kraju. Kolbe wyjechał do San Marino, gdzie starał się o przedłużenie paszportu na odbywanie dalszych studiów w Rzymie. Wkrótce otrzymał wiadomość, że jego brat, Franciszek, opuścił zakon i wstąpił do polskich legionów. Po wojnie Franciszek założył rodzinę i pracował jako nauczyciel, organista, a w końcu jako urzędnik państwowy. Zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, zapewne w roku 1943. Także ojciec Maksymiliana wstąpił do legionów i zginął w potyczce między Olkuszem a Miechowem (1914).

cd 14.08.2021, 12:14

Od najwcześniejszych lat Rajmund wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Jako mały chłopiec kupił sobie figurkę Niepokalanej. Nie był jednak chłopcem idealnym. Pewnego dnia na widok swawoli syna matka odezwała się do niego z wyrzutem: "Mundziu, co z ciebie będzie?" Chłopak zawstydził się i spoważniał; odtąd zaczął oddawać się modlitwie przy domowym ołtarzyku. Miał ok. 12 lat, kiedy prosił Matkę Bożą, aby Ona sama odpowiedziała mu, kim będzie. Jak opowiadał później mamie, pokazała mu się wtedy Maryja trzymająca dwie korony: jedną białą i drugą czerwoną, i zapytała, czy chce je otrzymać. "Biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, czerwona - że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła". Działo się to w kościele parafialnym w Pabianicach. W roku 1907 w parafii pabianickiej po raz pierwszy od dziesiątków lat odbywały się misje. Prowadził je franciszkanin, o. Peregryn Haczela ze Lwowa. Na jednej z nauk misjonarz zachęcił chłopców, by wstąpili do zakonu św. Franciszka. Nauki zakonnicy udzielali za darmo w gimnazjum we Lwowie. Pod wpływem przeprowadzonej misji Rajmund ze swoim starszym bratem, Franciszkiem, postanowił wstąpić do franciszkanów konwentualnych. Za pozwoleniem rodziców obaj udali się do małego seminarium we Lwowie. W rok potem (1908) poszedł w ich ślady także najmłodszy brat, Józef. W gimnazjum Rajmund wybijał się w matematyce i fizyce. Będąc w gimnazjum, Rajmund postanowił zbrojnie walczyć dla Maryi. Wkrótce jednak doszedł do przekonania, że takiej walki nie da się połączyć ze stanem duchownym, który chciał obrać. Postanowił więc zrezygnować z powołania duchownego i kapłańskiego. W tej krytycznej chwili zjawiła się we Lwowie jego matka i wyznała obu synom, że postanowiła z ojcem poświęcić się na służbę Bożą. Matka miała wstąpić do benedyktynek we Lwowie, a ojciec - do franciszkanów w Krakowie. Rajmund ujrzał w tym wyraźną wolę Bożą i uznał, że jego przeznaczeniem jest pozostanie w zakonie. Poprosił więc o przyjęcie do nowicjatu, który rozpoczął 4 września 1910 r. Przy obłóczynach otrzymał zakonne imię Maksymilian.

Patron naszych trudnych czasów 14.08.2021, 12:13

Św. Jan Paweł II nazwał go „patronem naszych trudnych czasów”. Dziś Kościół wspomina św. Maksymiliana Marię Kolbego, polskiego zakonnika, który nawet w Auschwitz nie zatracił wiary, nadziei i miłości. Przez całe życie był wiernym Rycerzem Niepokalanej. Zawierzając się Maryi, mógł całkowicie oddać się Bogu. Rajmund Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli koło Łodzi 8 stycznia 1894 r. Był drugim z kolei dzieckiem, jego rodzice trudnili się chałupniczym tkactwem. Rodzina posiadała tylko jedną, dużą izbę: w kącie stał piec kuchenny, z drugiej strony cztery warsztaty tkackie, a za przepierzeniem była sypialnia. We wnęce znajdowała się na stoliku figurka Matki Bożej, przy której rodzina rozpoczynała i kończyła modlitwą każdy dzień. Rodzice, chociaż ubodzy, byli jednak przesiąknięci duchem katolickim i polskim. Należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Ojciec Rajmunda bardzo czynnie udzielał się w parafii. Należał do konspiracji i swoim synom często czytał patriotyczne książki. Pierwsze nauki Rajmund pobierał w domu. Nie było bowiem wtedy szkół polskich, a rodzice nie chcieli posyłać dzieci do szkół rosyjskich. Rajmund sam więc uczył się czytania, pisania i rachunków. Wkrótce zaczął pomagać rodzicom w sklepie. Zdradzał bowiem zdolności matematyczne.

YORK 14.08.2021, 12:11

Terlikowski, komu sluzysz? raz madrze gadasz a innym razem glupio.

katolicka deratyzacja Polski 14.08.2021, 11:01

Terlikowski rowniez nie jest pluszowym misiem. To twardy mason nienawodzacy Kosciola i z zebami rekina.

cd 14.08.2021, 10:32

W tym czasie Maksymilian przeżywał okres skrupułów. Dzięki roztropności spowiednika i przełożonych rychło się z nich wyleczył. W rok potem złożył czasowe śluby (5 września 1911 r.). Po nowicjacie ukończył ostatnią, ósmą klasę gimnazjalną i zdał maturę. Jesienią 1912 r. udał się na dalsze studia do Krakowa. Przełożeni, widząc jego wyjątkowe zdolności, wysłali go jednak na studia do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Równocześnie uczęszczał na wykłady na Gregorianum. Tam studiował filozofię (1912-1915), a potem, już w samym Kolegium Serafickim, teologię (1915-1919). Studia wyższe ukończył z dwoma dyplomami doktoratu: z filozofii i teologii. W wolnych chwilach oddawał się ulubionym studiom fizycznym. Napisał wtedy artykuł pt. Etereoplan o pojeździe międzyplanetarnym, który zaprojektował w oparciu o newtonowskie prawo akcji i reakcji. 1 listopada 1914 r. złożył profesję uroczystą, czyli śluby wieczyste, przybierając sobie imię Maria. Ulubioną lekturą Kolbego były wówczas Dzieje duszy, napisane przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Rozczytywał się w nich i pogłębiał swoje życie wewnętrzne. Duże wrażenie uczyniła także na nim lektura dzieła św. Gemmy Galgani Głębia duszy. Nie rozstawał się również z tekstem św. Alfonsa Marii Liguori Uwielbienia Maryi i św. Ludwika Marii Grignion de Monfort O ofiarowaniu się Jezusowi przez Maryję. Kiedy wybuchła I wojna światowa, klerycy spod zaboru austriackiego otrzymali rozkaz natychmiastowego opuszczenia Rzymu i powrotu do rodzinnego kraju. Kolbe wyjechał do San Marino, gdzie starał się o przedłużenie paszportu na odbywanie dalszych studiów w Rzymie. Wkrótce otrzymał wiadomość, że jego brat, Franciszek, opuścił zakon i wstąpił do polskich legionów. Po wojnie Franciszek założył rodzinę i pracował jako nauczyciel, organista, a w końcu jako urzędnik państwowy. Zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, zapewne w roku 1943. Także ojciec Maksymiliana wstąpił do legionów i zginął w potyczce między Olkuszem a Miechowem (1914).

cd 14.08.2021, 10:31

Od najwcześniejszych lat Rajmund wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Jako mały chłopiec kupił sobie figurkę Niepokalanej. Nie był jednak chłopcem idealnym. Pewnego dnia na widok swawoli syna matka odezwała się do niego z wyrzutem: "Mundziu, co z ciebie będzie?" Chłopak zawstydził się i spoważniał; odtąd zaczął oddawać się modlitwie przy domowym ołtarzyku. Miał ok. 12 lat, kiedy prosił Matkę Bożą, aby Ona sama odpowiedziała mu, kim będzie. Jak opowiadał później mamie, pokazała mu się wtedy Maryja trzymająca dwie korony: jedną białą i drugą czerwoną, i zapytała, czy chce je otrzymać. "Biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, czerwona - że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła". Działo się to w kościele parafialnym w Pabianicach. W roku 1907 w parafii pabianickiej po raz pierwszy od dziesiątków lat odbywały się misje. Prowadził je franciszkanin, o. Peregryn Haczela ze Lwowa. Na jednej z nauk misjonarz zachęcił chłopców, by wstąpili do zakonu św. Franciszka. Nauki zakonnicy udzielali za darmo w gimnazjum we Lwowie. Pod wpływem przeprowadzonej misji Rajmund ze swoim starszym bratem, Franciszkiem, postanowił wstąpić do franciszkanów konwentualnych. Za pozwoleniem rodziców obaj udali się do małego seminarium we Lwowie. W rok potem (1908) poszedł w ich ślady także najmłodszy brat, Józef. W gimnazjum Rajmund wybijał się w matematyce i fizyce. Będąc w gimnazjum, Rajmund postanowił zbrojnie walczyć dla Maryi. Wkrótce jednak doszedł do przekonania, że takiej walki nie da się połączyć ze stanem duchownym, który chciał obrać. Postanowił więc zrezygnować z powołania duchownego i kapłańskiego. W tej krytycznej chwili zjawiła się we Lwowie jego matka i wyznała obu synom, że postanowiła z ojcem poświęcić się na służbę Bożą. Matka miała wstąpić do benedyktynek we Lwowie, a ojciec - do franciszkanów w Krakowie. Rajmund ujrzał w tym wyraźną wolę Bożą i uznał, że jego przeznaczeniem jest pozostanie w zakonie. Poprosił więc o przyjęcie do nowicjatu, który rozpoczął 4 września 1910 r. Przy obłóczynach otrzymał zakonne imię Maksymilian.

Patron naszych trudnych czasów 14.08.2021, 10:30

Św. Jan Paweł II nazwał go „patronem naszych trudnych czasów”. Dziś Kościół wspomina św. Maksymiliana Marię Kolbego, polskiego zakonnika, który nawet w Auschwitz nie zatracił wiary, nadziei i miłości. Przez całe życie był wiernym Rycerzem Niepokalanej. Zawierzając się Maryi, mógł całkowicie oddać się Bogu. Rajmund Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli koło Łodzi 8 stycznia 1894 r. Był drugim z kolei dzieckiem, jego rodzice trudnili się chałupniczym tkactwem. Rodzina posiadała tylko jedną, dużą izbę: w kącie stał piec kuchenny, z drugiej strony cztery warsztaty tkackie, a za przepierzeniem była sypialnia. We wnęce znajdowała się na stoliku figurka Matki Bożej, przy której rodzina rozpoczynała i kończyła modlitwą każdy dzień. Rodzice, chociaż ubodzy, byli jednak przesiąknięci duchem katolickim i polskim. Należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Ojciec Rajmunda bardzo czynnie udzielał się w parafii. Należał do konspiracji i swoim synom często czytał patriotyczne książki. Pierwsze nauki Rajmund pobierał w domu. Nie było bowiem wtedy szkół polskich, a rodzice nie chcieli posyłać dzieci do szkół rosyjskich. Rajmund sam więc uczył się czytania, pisania i rachunków. Wkrótce zaczął pomagać rodzicom w sklepie. Zdradzał bowiem zdolności matematyczne.

JPIII 14.08.2021, 09:19

Oni wszyscy tzn. kleruchy to bydlaki, pedophile i pedały. Przecież naśladuję swojego bożyszcze, starego pedophila boga, który gwałcił 13-letnią qooorwę marychę. I ta qooorwa wyprodukowała bękarta i pedała chrystka jezusika, który je...bał 12 kolesiów w ich obsraną dooopę ze wzajemnością.

bogdanus 14.08.2021, 09:01

Ważne ze był prawym, wiernym Jezusowi, nawet gdyby był łobuzem. Nawet aniołowie potrafią być łobuzami ale przy tym są prawi, wierni i kochają Boga. Wbrew pozoru, te niby sprzeczne cech nie wykluczają się.

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱 14.08.2021, 08:50

kolbe to taka sama zakłamana i antysemicka k u r w a jak parch rydzyk! jeśli reinkarnacja istniej to maksio odrodził się w dziwce szatana-rydzyku!

Pluszowy miś Terlikoś na kanapie u 14.08.2021, 08:47

Wojewódzkiego!tfu!

Polecane

Czytaj dalej