- Zamieszanie wokół Euro 2012 trwa, choć sensu nie ma za grosz. Po tym jak wyciekły zdjęcia posiniaczonej Julii Tymoszenko zachodni politycy wszystkich szczebli dostali małpiego rozumu i jak jeden mąż rzucili się bojkotować ukraińską część imprezy. To ładnie z ich strony, że taką wrażliwość nad losem białogłowy wykazują, jest jeszcze nadzieja dla rodu męskiego, którego rycerskie cechy nie zanikły - jak widać - zupełnie. Szkoda tylko, że cechą najbardziej rzucającą się w oczy w tym wypadku jest zakuty łeb. Po pierwsze zdjęcia pobitej byłej premier Ukrainy są są mało wiarygodne, a po drugie nacisk na wypuszczenie jej z pudła jest włażeniem z butami w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa. Suwerennego, powtarzam, bo Ukraina nie jest nawet członkiem Unii Europejskiej - pisze Alexander Degrejt.

Panom (i paniom) politykom europejskim należałoby być może przypomnieć, że Julia Tymoszenko została skazana PRAWOMOCNYM wyrokiem NIEZAWISŁEGO sądu za defraudację i spowodowanie potężnych strat w przedsiębiorstwie Naftohaz Ukrainy. Odnoszę dziwne wrażenie, że ci, którzy najgłośniej krzyczą mają najwięcej ciemnych sprawek na sumieniu i obawiają się, że mogą podzielić los pięknej i byłej pani premier. Tym, co ich najbardziej rozwściecza nie jest rzekome pobicie więźniarki ale to, że polityk tak wysokiego szczebla w ogóle trafiła za kraty. Nie żaden słup czy kozioł ofiarny ale szefowa rządu. To przecież nie do pomyślenia, takich rzeczy w cywilizowanym świecie się nie praktykuje...
Nie wiem, czy Julia Tymoszenko jest winna. Jeżeli tak – to jej miejsce jest w więzieniu i nie ma tutaj nad czym deliberować. Jeżeli zaś jest niewinna to trzeba to udowodnić przed sądem i obalić niesprawiedliwy wyrok. Tak działa państwo prawa, przynajmniej wobec zwykłych obywateli. Niestety, panowie prominenci zapomnieli chyba, że są takimi samymi ludźmi jak reszta społeczeństwa. Ciekawe ilu z protestujących i grożących bojkotem europejskich lwów salonowych ujęłoby się za zwykłym zjadaczem chleba niesłusznie wsadzonym do pudła? Idę o zakład, że żaden. Kto miałby się przejmować jakimś tam Kowalskim, Schmidtem czy innym przeciętniakiem, odsiedzi swoje to wyjdzie. Ale była premier – to niebezpieczny precedens, zwłaszcza w dobie kryzysu i rosnącego niezadowolenia coraz częściej manifestowanego na ulicach. Czyżby na salonach zagościł strach? Czyżby pod prominentnymi czaszkami już rodziła się, nieśmiała jeszcze, myśl: kto następny?
eMBe/Salon24.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.