Wiadomości

USA odwraca się od Gruzji przez rosyjską propagandę?

Demokrata Jim McDermott złożył w Izbie Reprezentantów projekt Uchwały o „Demokracji w Gruzji”, który stwierdza, że: „gruzińska demokracja stoi przed poważnym wyzwaniem; atakowane są swobody polityczne i zasada równej konkurencji między partiami politycznymi". Na dodatek ustawa uderza w samego Micheiła Saakaszwiliego, za to, że rzekomo utrudnia życie organizacjom pozarządowym i tłumi opozycję. „Nowe zainteresowanie amerykańskich polityków Gruzją jest prawdopodobnie rezultatem działalności lobbystów wynajętych przez gruzińską opozycję. Za ich działalność płaci jeden z przywódców tej opozycji, miliarder Bidzina Iwaniszwili. Projekt uchwały McDermotta wymienia go wprost jako ofiarę prześladowań politycznych. Iwaniszwili jest oskarżany w Gruzji o bliskie związki z Rosją, albo wręcz o działalność na rzecz Moskwy. Iwaniszwili zaprzecza, ale jest faktem, że ma olbrzymie interesy w Rosji – jest m.in. właścicielem 1 proc. akcji Gazpromu”- zauważa jednak znawca amerykańskiej polityki Bartosz Węgl

3 min czytania
USA odwraca się od Gruzji przez rosyjską propagandę?
USA odwraca się od Gruzji przez rosyjską propagandę?

Amerykański Kongres zajmie się projektem uchwały potępiającej prezydenta Gruzji za „łamanie standardów demokracji”. Autorem projektu uchwały jest Jim McDermott zwany przez prawicę „Jimem z Bagdadu”. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że krytyka na prezydenta Gruzji spada po tym jak nieprzyjemności spotkały w tym kraju miliardera związanego z Gazpromem. Lewica znów daje się nabrać na rosyjską narrację?  

 

/

Demokrata Jim McDermott złożył w Izbie Reprezentantów projekt Uchwały o „Demokracji w Gruzji”, który stwierdza, że: „gruzińska demokracja stoi przed poważnym wyzwaniem; atakowane są swobody polityczne i zasada równej konkurencji między partiami politycznymi". Na dodatek ustawa uderza w samego Micheiła Saakaszwiliego, za to, że rzekomo utrudnia życie organizacjom pozarządowym i tłumi opozycję.  „Nowe zainteresowanie amerykańskich polityków Gruzją jest prawdopodobnie rezultatem działalności lobbystów wynajętych przez gruzińską opozycję. Za ich działalność płaci jeden z przywódców tej opozycji, miliarder Bidzina Iwaniszwili. Projekt uchwały McDermotta wymienia go wprost jako ofiarę prześladowań politycznych. Iwaniszwili jest oskarżany w Gruzji o bliskie związki z Rosją, albo wręcz o działalność na rzecz Moskwy. Iwaniszwili zaprzecza, ale jest faktem, że ma olbrzymie interesy w Rosji – jest m.in. właścicielem 1 proc. akcji Gazpromu”- zauważa jednak znawca amerykańskiej polityki Bartosz Węglarczyk na rp.pl, który dodaje jednak, że podczas niedawnego przesłuchania przed komisją spraw zagranicznych Kongresu USA nowego ambasadora w Gruzji, Saakaszwiliego krytykowali nie tylko senatorzy, ale także sam kandydat na ambasadora, ktory mówił, że zbliżające się wybory parlamentarne w Gruzji będą poważnym testem dla kandydatury tego kraju do NATO.


McDermott jest jednak bardzo kontrowersyjnym kongresmenem. Zszokował on amerykańską prawicę, gdy w 2002 r. pojechał  (wraz z kilkoma innymi politykami) z wizytą do Saddama Husajna. Amerykańskie media ujawniły potem, że za tę podróż zapłacił sam Saddam. McDermott powiedział nawet, że prezydent George W. Bush mógł „wprowadzić w błąd” opinię publiczną w kwestii irackiej. Wówczas amerykańska prawica dała mu przydomek „Jim z Bagdadu”. Fakt, że uchwałę składa taki polityk jak McDermott z pewnością osłabia jej wydźwięk. Polityk ten dostatecznie mocno skompromitował się wyjazdem do Iraku, gdzie w dużym stopniu uwiarygodniał reżim krwawego dyktatora i mordercy Saddama Hussaina. Teraz można podejrzewać, że daje się on nabrać na rosyjską narrację w sprawie Gruzji. Nie można zapominać, że antygruzińska propaganda jest o wiele mocniejsza niż ta, która uderza w Victora Orbana. O Węgrzech również mówi się, że łamią prawa człowieka i co jakiś czas ten kraj jest potępiany przez „międzynarodówkę”. Trudno nie zauważyć, że z czymś takim mamy do czynienia w sprawie Gruzji. Niestety lewicowi politycy z Waszyngtonu dają się często nabrać na rosyjską propagandę. Nie zapominajmy, że nawet Ted Kennedy ( brat dwóch zdeklarowanych antykomunistów) jeździł do Moskwy w czasie, gdy Ronald Reagan prowadził krucjatę przeciwko imperium zła, która podnosi znów głowę. Nie można zapominać, że niedawno z Micheilem Saakaszwili spotkała się Hilliary Clinton. Sekretarz Stanu USA podkreśliła, że Gruzja jest bardzo cennym sojusznikiem jej kraju. Clinton docenia zwłaszcza obecność wojsk gruzińskich w Afganistanie. Sekretarz stanu zapowiedziała, że wkrótce pomiędzy Waszyngtonem a Tbilisi rozpoczną się negocjacje w sprawie podpisania umowy o wolnym handlu oraz amerykańskich inwestycjach w Gruzji. Spotkanie oburzyło Rosjan, którzy ustami wiceministra obrony potępiła spotkanie. Anatolij Antonow wydał oświadczenie, w którym zdecydowanie sprzeciwia się wznowieniu ścisłych kontaktów wojskowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Gruzją. To pokazuje, że Rosja nie odpuści sobie Gruzji. Niestety ujawnione ostatnio rozmowy Baracka Obamy z rosyjskim prezydentem każą z niepokojem patrzeć na to co robi amerykańska lewica i modlić się o zwycięstwo Mitta Romneya ( nie jest to mój faworyt, ale dostanie na 99 proc. nominację) za kilka miesięcy.


Łukasz Adamski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej