Kościół

W "służbie" Cerkwi

Wg ustaleń „Rzeczpospolitej”, na podstawie akt zachowanych w IPN, zwierzchnik polskiego prawosławia od 1965 roku był świadomym i tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Jurek”.

2 min czytania
W "służbie" Cerkwi
W "służbie" Cerkwi

Arcybiskup Sawa był gorliwym i świadomym Tajnym Współpracownikiem SB. Przez wiele lat donosił na prawosławne duchowieństwo, Światową Radę Kościołów oraz przy pomocy SB prowadził politykę personalną Kościoła prawosławnego.

Arcybiskup Sawa.

Wg ustaleń „Rzeczpospolitej”, na podstawie akt zachowanych w IPN, zwierzchnik polskiego prawosławia od 1965 roku był świadomym i tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Jurek”.

Zachowała się teczka pracy TW „Jurka” z własnoręcznie pisanymi donosami i adnotacjami o przyjmowaniu wynagrodzenia od SB. Choć nie zachowała się druga teczka, tzw. personalna, w której przechowywano zobowiązanie do współpracy oraz pokwitowania za przyjęte pieniądze, to treść teczki pracy nie pozostawia wątpliwości, że Prawosławny Metropolita Warszawski i Całej Polski był świadomym i tajnym współpracownikiem SB.

Z zachowanej teczki pracy wiemy jednak, że kontakty z SB miał jeszcze, zanim został formalnie zwerbowany. „Odbyto 70 spotkań, które pozwalają na stwierdzenie, że tajny współpracownik jest lojalny, szczery i obojętny w stosunku do organów SB” – zapisał pierwszy oficer prowadzący płk Zygmunt Siellawa.

TW „Jurek“ stał się jednym z najważniejszych agentów bezpieki w Kościele prawosławnym. Z wielu zachowanych notatek wynika, że wielokrotnie inicjował spotkania, by przekazać informacje. Informował SB zarówno w formie ustnej (tzw. dyktaty), jak i własnoręcznie pisał donosy. Dostarczał też dokumenty wewnętrzne Cerkwi, a nawet listy pisane do metropolity ze skargami na poszczególnych księży prawosławnych. Donosił też na katolików i protestantów. Z archiwów wyłania się obraz ks. Sawy, który przy pomocy SB usiłował kształtować politykę personalną w swoim Kościele.

Abp Sawa onosił na abp. Bazylego, metropolitę Stefana, ks. Serafim Żeleźniakowicz, rektora Prawosławnego Seminarium Duchownego a szczególną niechęcią darzył pierwszego rektora uczelni, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. prof. Wiktora Niemczyka, gdyż nie chciał mu dać etatu na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Wiele razy prosił SB o interwencje w tej sprawie.

Ks. Sawa przekazał też w latach 60-tych służbom PRL liczne dokumenty Światowej Rady Kościołów, w tym bardzo niebezpieczne donosy na pastorów z NRD. Informacje te trafiały do Stasi i sowieckiej KGB.

Teczka „Jurka“ kończy się na listopadzie 1987 roku. Przypuszczalnie wtedy założono nową, która nie zachowała się do dziś.

 

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" abp Sawa powiedział:

- Komisji nie zamierzam powoływać. W cudzych grzechach nie zamierzam grzebać. Nasza postawa wobec władz była związana z ciężką sytuacją Cerkwi i – co tu mówić – pewnym strachem. Oceniamy duchownych za całokształt, a nie urywek ich życia.

Młode pokolenie może być tym wszystkim zgorszone. Ja jednak mówię, że trzeba było iść na kompromisy, by ocalić Cerkiew. Starsi to pamiętają i są bardziej wyrozumiali. Ja wszystkim, którzy mogą być zgorszeni postępowaniem moim i innych duchownych, mówię jako zwierzchnik Cerkwi: przepraszam.

 

MaRo/Rzeczpospolita

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej