Lech Wałęsa zaproponował, aby "przenieść prezydenta do Zamku Królewskiego w Warszawie". Były prezydent wyjaśnił w "Faktach po Faktach" w TVN 24, że obrońcom krzyża przed Pałacem Prezydenckim "chodzi o granie na nosie władzy".
Lech Wałęsa wyjawił kilka pomysłów na to, jak rozwiązać problem osób, które zbierały się przez ostatnie miesiące pod krzyżem na Krakowskim Przesmieściu. - W pewnym momencie będzie trzeba się zewrzeć i zaapelować, by przyszli prawdziwi obrońcy krzyża i będziemy musieli ich wynieść. Oni są w takiej mniejszości, że większość przyjdzie z nimi zrobić porządek. Ja bym nie chciał, aby do tego doszło, ale w nieskończoność nie można tym ludziom pobłażać - powiedział były prezydent. - Niech sobie koczują przed Pałacem, a gdzieś indziej przenieść prezydenta – dodał Wałęsa. Na sugestię dziennikarza, że mogłoby to być uznane za kapitulację władzy przed kilkunastoosobową grupą osób, były prezydent stwierdził, że "mądrzy ludzie ustępują i wybierają lepsze rozwiązania". Dodał, że zawsze się zastanawiał, dlaczego prezydent nie rezyduje w Zamku. Według Lecha Wałęsy byłby to "niezły pomysł". - Ja się przeniosłem z Belwederu do Pałacu, czemu nie przenieść prezydenta do jeszcze lepszego pałacu, a nawet do Zamku Królewskiego - stwierdził.
Były prezydent odniósł się również do zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego, który zarzucił liderom PO polityczną odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. - To jest tak daleko niepoważne, że to trzeba by zbadać medycznie. To nieprawdopodobne stwierdzenie. Niemożliwe w demokracjach. To jest anarchia - powiedział. Jak dodał, o odpowiedzialności za katastrofę będzie można mówić dopiero po zakończeniu śledztwa. - Prawda zwycięży i będzie bardzo okrutna dla Kaczyńskich – podsumował Lech Wałęsa.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.