Wiadomości

Ważny izraelski polityk w obronie Polski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", Piotr Semka dotarł do dość ciekawego tekstu związanego ze sporem dyplomatycznym między Izraelem a Polską. Autorem artykułu, który Semka udostępnił na Twitterze jest Mosze Arens, "jeden z najważniejszych żyjących polityków powojennej sceny politycznej Izraela".

3 min czytania
Zdj. Tiia Monto, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons
Zdj. Tiia Monto, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", Piotr Semka dotarł do dość ciekawego tekstu związanego ze sporem dyplomatycznym między Izraelem a Polską. Autorem artykułu, który Semka udostępnił na Twitterze jest Mosze Arens, "jeden z najważniejszych żyjących polityków powojennej sceny politycznej Izraela".

Co ciekawe, tekst został opublikowany w dzienniku "Haaretz". Nie jest on zbyt przychylny Polsce, zwłaszcza w ostatnich dniach. 

"Obarczanie Polski winą za Holocaust jest nieusprawiedliwione. Jest jedna fundamentalna różnica pomiędzy Polską i innymi państwami pod niemiecką okupacją"- podkreśla ważny izraelski polityk. Urodzony w 1925 r. Mosze Arens to były ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych USA, a także kilkakrotny minister w izraelskim rządzie. Arens kierował m.in. resortami obrony i spraw zagranicznych. 

Urodzony na Litwie, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie dorastał. Do Izraela wyjechał dokładnie w roku powstania tego państwa, czyli w 1948.  Na początek polityk odnosi się do sporu między Polską a Izraelem. W jego ocenie, spór podkręcany jest przez pamięć o "szerzącym się antysemityzmie w Polsce", zarówno przed II wojną światową, w czasie wojny i już w latach powojennych. 

"Jednak jest ważne by rozróżniać pomiędzy zachowaniami poszczególnych Polaków czy grup Polaków a działaniami polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie i Armii Krajowej w czasie wojny"- zaakcentował Arens. Jak dodał, polski rząd, także ten na uchodżstwie, nigdy nie kolaborował z Niemcami, był natomiast aż do końca wojny zaangażowany w walkę z hitlerowskim najeźdźcą. 

"Armia Krajowa, podlegająca polskiemu rządowi, pozostawała w kontakcie z Żydowską Organizacją bojową, żydowską organizacją podziemną dowodzoną przez Mordechaja Anielewicza w Getcie Warszawskim, zaopatrzyła ŻOB w pewną liczbę pistoletów. Członkowie innych polskich grup podziemnych dostarczyli broni i szkolili bojowników Żydowskiego Związku Wojskowego, innej żydowskiej organizacji podziemnej w Getcie, dowodzonej przez Pawła Frenkiela"- prypomina ważny izraelski polityk. Jak dodaje, tylko Polacy udzielili pomocy powstańcom w Getcie Warszawskim, ponieważ pozostali: Amerykanie, Brytyjczycy, Alianci i Związek Radziecki, zignorowali je. 

Wreszcie Mosze Arens zwraca uwagę na rzeczywistego sprawcę Holocaustu: "rząd niemiecki, w pełni popierany(...)przez Niemców. Jak tłumaczy autor artykułu, rząd Rumunii wspierał Niemców w procesie eksterminacji europejskich Żydów. Według szacunków, Rumuni odpowiadali za śmierć setek tysięcy Żydów na terenach okupowanych. Również rząd francuski- przypomina- kolaborował z Niemcami, kiedy ci pokonali francuską armię. Francuzi wysyłali swoich Żydów do obozów śmierci, podobnie jak rządy Słowacji i Węgier. 

"Zorganizowane grupy ludzi na części obszarów, które znalazły się pod niemiecką kontrolą, aktywnie i z entuzjazmem brały udział w eksterminacji całych lokalnych społeczności żydowskich. Byli to Litwini, Łotysze i Ukraińcy. Litewskie i ukraińskie oddziały pod niemiecką komendą w getcie warszawskim siłą zabierali Żydów z domów i wpychali do transportów kolejowych jadących do Treblinki, w czasie wielkiej deportacji w czasie lata i jesieni 1942 roku. Pomagała im w tym „żydowska policja” pod niemieckimi rozkazami"-wspomina izraelski polityk. 

Mosze Arens przyznaje, że wśród Polaków byli również szmalcownicy, jednak kolaboracja z Niemcami nigdy nie należała do oficjalnej polityki państwa polskiego- zarówno rząd, jak i podziemie, walczyli z Niemcami. 

"To jest różnica pomiędzy Polską a innymi narodami w Europie, które trafiły pod niemiecką okupację. To jest też (może być) powód wrażliwości obecnego polskiego rządu na zarzuty współudziału Polski w Holocauście. Te oskarżenia nie są sprawiedliwe"-ocenił. 

Co prawda Arens nie popiera polskiej ustawy o IPN, jednak z całą pewnością przedstawił rozsądny głos w sprawie Holokaustu.

yenn/haaretz.com, wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej