- Zgadzam się z Katarzyną Herbert co do tego, że wszyscy mamy prawo do twórczości jej męża. Podzielam też pogląd, że każdy Polak powinien zachować wobec tej poezji szacunek. Zupełnie nie rozumiem natomiast zdania, że ten szacunek „wymaga całkowitego oddzielenia spuścizny poety od spraw polityki” - mówi portalowi Fronda.pl poeta Wojciech Wencel.
Według mnie, jest wprost przeciwnie. Kto próbuje sprowadzić poezję Herberta do pięknych słów i ornamentów, ten traktuje ją instrumentalnie, jak błyskotkę dla kulturalnych, ale próżnych dam. Odbiera jej wagę i zdolność do odsłaniania najgłębszego, czasami bolesnego sensu rzeczywistości. Natomiast dowodem ogromnego szacunku dla poezji Herberta jest jej stała obecność w wypowiedziach artystów, filozofów, publicystów czy polityków. Wpisany w te wiersze system wartości nadal żyje i tłumaczy polskie sprawy. Daje siłę „poniżanym i bitym”, przywraca godność „zdradzonym o świcie”. Bo wciąż istnieje moralny kosmos i wbrew temu, co sugerowała kiedyś „Gazeta Wyborcza”, to nie Pan Cogito ma kłopot z demokracją, ale zmanipulowana wizja demokracji, jej kłamliwy fantom, ma kłopot z Panem Cogito.
Myślę, że Zbigniew Herbert jest jednym z czterech najważniejszych patronów tworzącej się dziś w Polsce nowej „Solidarności”, nowego ruchu społecznego. Pozostali to Anna Walentynowicz, ks. Jerzy Popiełuszko i Jan Paweł II. Dlatego słowa poety będą wracać w kontekście walki o prawdziwie wolną Polskę, czy to się komuś podoba, czy nie. Stosunkowo łatwo usunąć znicze i kwiaty z Krakowskiego Przedmieścia, ale poezja - na szczęście! - jest wieczna i nie można jej uprzątnąć z naszych umysłów i serc.
Wojciech Wencel
not. eMBe
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.