Wiadomości

Wildstein: Sól ziemi czy lemingi (w odpowiedzi Kłopotowskiemu)

Może zawstydzone przez publicystę „Uważam Rze” lemingi zdobędą się na elementarną refleksję, co byłoby szansą nie tylko dla nich. No, specjalnych złudzeń nie mam.

2 min czytania
Wildstein: Sól ziemi czy lemingi (w odpowiedzi Kłopotowskiemu)
Wildstein: Sól ziemi czy lemingi (w odpowiedzi Kłopotowskiemu)

Surowym tonem mentora pouczył Krzysztof Kłopotowski Roberta Mazurka, że źle się śmieje. Dołączył w ten sposób do oburzonych, którzy w dwóch tygodnikach rywalizujących w sądzie o to, kto wymyślił fajne hasło dla premiera, nie mogą pogodzić się, że ktoś z nich robi sobie żarty. Okazuje się, że to sprawa poważna, gdyż lemingi zwane przez zwolenników: „młodymi, wykształconymi, z wielkich miast” mają być jedyną nadzieją naszego cywilizacyjnego awansu. Wyszydzone przez Mazurka mogą się obrazić i przestać pracować dla wspólnego postępu. A ja myślę odwrotnie - pisze Bronisław Wildstein. 

/

Może zawstydzone przez publicystę „Uważam Rze” lemingi zdobędą się na elementarną refleksję, co byłoby szansą nie tylko dla nich. No, specjalnych złudzeń nie mam.

 

Przecież nie chodzi o kpiny z ludzi, którzy własnym wysiłkiem zrobili karierę, ale o tych z nich, którzy pozwolili sobie narzucić pewien kulturowy wzorzec, zgubny dla państwa i samobójczy dla nich samych i dlatego właśnie uzyskali tę nazwę. Nie chodzi nawet w tym wypadku o bezrefleksyjne powtarzanie – nie przesadzajmy z tą refleksją –  chodzi o to: co i za kim się powtarza.

 

Lemingi dały sobie wmówić, że nie ma co troskać się o dobro wspólne, gdyż należy zająć się dobrem indywidualnym, które z tamtym nie ma nic wspólnego. Polityka jest głupią zabawą i najlepiej jak zostawimy ją fajnym ludziom, którzy wespół z autorytetami moralnymi (jeden z nich, konkretnie Andrzej Wajda, skarżył się właśnie w Moskwie jak zły jest Kaczyński) zamiast niej będą budować stadiony, mosty i co tam jeszcze potrzeba, tak jak czyni to nasz ukochany premier, Donald Tusk. Prawdziwy patriotyzm oznacza adorację III RP, a więc wszystkich, którzy ją stworzyli i nią zarządzają. Długa to lista i swoiście ekumeniczna, gdyż mieści się na niej i Lech Wałęsa i Wojciech Jaruzelski, Adam Michnik i Czesław Kiszczak, Tadeusz Mazowiecki i Leszek Miller, Mariusz Walter i Jan Kulczyk, bp. Tadeusz Pieronek i Jerzy Urban, itd. Z pewnością nie ma na niej natomiast Lecha Kaczyńskiego czy Anny Walentynowicz. Patriotyzm ma coś wspólnego z futbolem, zaufaniem do Putina i różnych ważnych w UE, którzy nas chwalą. Polska tradycja to obciach, który oby jak najprędzej został zwalczony przez postęp, polegający na wzroście pogłowia homoseksualistów oraz mnożeniu ich kolejnych praw, głównie do adopcji, aborcji i eutanazji na życzenie oraz ogólnej tolerancji, z której wykluczeni są wrogowie tolerancji. Kiedy ten postęp zapanuje będziemy mieli autostrady jak w RFN, urzędy jak w Szwecji, a szpitale jak w Holandii.

 

Jeśli taki ma być model MWZWM, to rzeczywiście lepiej żeby się nie kształcili i nie przenosili do miast.

 

eMBe/Wpolityce.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej