Wiadomości

Wolność słowa tylko dla swoich, czyli Maziarski chce zsyłać prawicę do getta

Były już redaktor naczelny „Newsweeka”, który nadal próbuje udowodnić wydawcom tego pisma, że jest równie dobrym pogromcą prawicy, jak jego następca, postanowił uderzyć w tych, których nie uważają, że profanacja i bluźnierstwo jest najlepszą metodą walki z Władimiriem Putinem, i nie są zachwyceni poglądami Pussy Riot. Zestaw argumentów jest boleśnie przewidywalny (cały świat broni, a oni nie, oni przegrywają u siebie więc popierają dyktatorów – do których listy zaliczył się Victor Orban), ale najciekawsze „argumenty” zostawił na koniec, w którym dowodzi, ni mniej ni więcej, tylko tego, że prawica ma się zamknąć, a każdy kto myśli inaczej niż on, ma zejść mu z oczu.

2 min czytania
Wolność słowa tylko dla swoich, czyli Maziarski chce zsyłać prawicę do getta
Wolność słowa tylko dla swoich, czyli Maziarski chce zsyłać prawicę do getta

Wojciech Maziarski już nawet nie udaje, że zależy mu na wolności słowa. Ta ostatnia ma być ograniczona do bluźnierców, zwolenników masowego zabijania nienarodzonych, osób profanujących świątynie. Inni mają się zamknąć i ewentualnie prezentować swoje poglądy w wirtualu, bo nawet już nie w getcie.

/

Były już redaktor naczelny „Newsweeka”, który nadal próbuje udowodnić wydawcom tego pisma, że jest równie dobrym pogromcą prawicy, jak jego następca, postanowił uderzyć w tych, których nie uważają, że profanacja i bluźnierstwo jest najlepszą metodą walki z Władimiriem Putinem, i nie są zachwyceni poglądami Pussy Riot. Zestaw argumentów jest boleśnie przewidywalny (cały świat broni, a oni nie, oni przegrywają u siebie więc popierają dyktatorów – do których listy zaliczył się Victor Orban), ale najciekawsze „argumenty” zostawił na koniec, w którym dowodzi, ni mniej ni więcej, tylko tego, że prawica ma się zamknąć, a każdy kto myśli inaczej niż on, ma zejść mu z oczu.

 

„Niech więc prawica znajdzie inne pola do prowadzenia tych swoich wojen zastępczych. Na przykład w internecie. Załóżcie sobie, Szanowni Prawicowcy, wirtualną IV RP na wzór gry ''The Sims''. Będziecie tam mogli zakazać aborcji, in vitro, rozwodów, handlu w niedziele, związków partnerskich, koncertów Madonny i obrazów Nieznalskiej. Będziecie mogli nakazać, by dzień święty święcić, krzyże wywieszać, mundurki nosić, Ziemkiewicza czytać, rocznice obchodzić, ojczyznę kochać i szanować, nie deptać flagi i nie pluć na godło. W ogóle wszystko będziecie mogli, bo nikt oprócz was nie będzie tam zaglądać. A w zamian za tę wolność w wirtualnym świecie zróbcie nam drobną grzeczność w realu: odpieprzcie się od dziewczyn z Pussy Riot” - napisał Maziarski.

 

Co oznaczają te słowa? Otóż ni mniej ni więcej, tylko tyle, że Maziarski uznał, że ma już prawo ograniczać wolność słowa, i że jego słowa, próba wykluczenia potężnej części opinii publicznej z debaty, nie wzbudzą już oburzenia. A nie wzbudzą, bo wytrwałe działania lewactwa powoli prowadzą do społecznego wykluczania tych, którzy myślą inaczej niż ono.

 

TPT/Wyborcza.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej