Wiadomości

Wybaczyć gwałcicielowi

Film "Loving the Bad Man” może wprowadzić wielu chrześcijan w zły nastrój. Obraz stawia pytania o to, czy naprawdę podążamy za nauką Jezusa czy tylko ją deklarujemy. Film dotyka tak dramatycznych problemów, jak abortowanie dziecka poczętego na skutek gwałtu.

2 min czytania
Wybaczyć gwałcicielowi
Wybaczyć gwałcicielowi

Film "Loving the Bad Man” może wprowadzić wielu chrześcijan w zły nastrój. Obraz stawia pytania o to, czy naprawdę podążamy za nauką Jezusa czy tylko ją deklarujemy. Film dotyka tak dramatycznych problemów, jak abortowanie dziecka poczętego na skutek gwałtu.

Czy naprawdę wybaczyłabyś człowiekowi, który cię zgwałcił? Czy nie dokonałabyś aborcji dziecka poczętego w gwałcie? Te dwa pytania stawia wchodzący w kwietniu na ekrany światowych kin obraz ze Stephenem Baldwinem w jednej z głównych ról.

- Wzywam ludzi, by spojrzeli na swoją wiarę - mówi aktor, który przyznał kiedyś, że jak Obama wygra wybory to wyjedzie z USA. Podczas dyskusji po projekcji filmu, grający w filmie skinheada Baldwin powiedział, że film ma rzucić wyzwanie wielu chrześcijanom, którzy nie kierują się nauką Chrystusa. – W dzisiejszych czasach wielu ludzi traktuje swoją wiarę w sposób niepoważny - przyznał Baldwin, który sam nawrócił się na chrześcijaństwo 10 lat temu.

Film opowiada historię 23-letniej Julie Thompson, która nie może zrozumieć, że jedna z osób w jej rodzinie ma konserwatywne poglądy i jest chrześcijaninem „na poważnie”. Jej ojciec jest ateistą, brat na każdym kroku szydzi sobie z wiary w Jezusa, zaś matka reprezentuje „chrześcijaństwo w wersji light”. Thompson zostaje zgwałcona przez Mike’a Connora i zachodzi w ciążę. Jej dramat jest testem wiary dla niej i, szczególnie, jej matki. Film stawia pytania o kwestie wybaczenia wrogom, poświęcenia czy grzeszności człowieka.

- Bóg by wybaczył - mówi matka, sugerując, by córka zabiła swoje nienarodzone dziecko. Właśnie kwestia aborcji jest bardzo istotna w filmie i w bardzo niepoprawny politycznie sposób uderza w panującą obecnie ideologię. Tom Conigliaro, producent wykonawczy filmu, zapewnia, że obraz nie jest o gwałcie, ale o tym, co dzieje się po nim. Reżyser Peter Engert utrzymuje, że film opowiada o „wybaczeniu i odkupieniu w najbardziej skrajnych okolicznościach”.

Wielu ludzi po próbnych projekcjach obrazu zadeklarowało, że wybaczą swoim wrogom. – Może właśnie po to zrobiliśmy ten film. Może jest on dla tych, którzy myśleli, że ich życie się już nigdy nie zmieni - mówi Conigliaro.

– Ufam Bogu i wierzę, że ten film dotknie ludzi żyjących w zsekularyzowanym świecie - powiedział Baldwin.

Film wejdzie na ekrany kin w kwietniu. Nie wiadomo, kiedy sprowadzi go polski dystrybutor.

Ł.A/Christian Post

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej