Wiara

,,Z tamtego świata jeszcze nikt nie przyszedł’’. Doprawdy?

Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami.

7 min czytania
Fot. via: Pxere.com
Fot. via: Pxere.com

Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami.

Życie po śmierci jest dla nas, żyjących na ziemi, nieprzeniknioną tajemnicą. Bóg uchyla nam jej rąbka, pozwalając niektórym duszom czyśćcowym na kontakt z nami. Podczas jednego z objawień (10 stycznia 1993 r.) w Medjugorie Matka Boża powiedziała: „W czyśćcu są dusze, które żarliwie modlą się do Boga, ale za które nie modli się na ziemi żaden krewny ani przyjaciel. Bóg pozwala im korzystać z modlitw innych osób. Zdarza się, że Bóg im pozwala przejawiać swą obecność w różny sposób wobec bliskich na ziemi, aby przypomnieć ludziom o istnieniu czyśćca i uzyskać od nich modlitwy do Boga, który jest sprawiedliwy, ale dobry”.

Działanie dusz czyśćcowych w naszym życiu potwierdzają pewne znaki. Jednak często nie potrafimy ich rozpoznać czy właściwie odczytać. Zwykle nazywamy je zbiegami okoliczności bądź zrządzeniami opatrzności, ponieważ w pewien sposób wiążą się z osobą zmarłego. Tymczasem wcale nie muszą to być przypadki.

Akt miłości i... odwagi

- Widzialny, poznawalny zmysłami, otaczający nas świat nie jest jedynym istniejącym. Są jeszcze inne - niewidzialne. Śmierć to moment przejścia do jednego z nich. Ci, którzy odeszli od nas - jak mówimy: „umarli” - w istocie żyją. Wielu z nich w pozaziemskim świecie nazywanym czyśćcem, gdzie potrzebują naszej pomocy - mówi Małgorzata Milczarek, chirurg, która za dusze w czyśćcu cierpiące modli się od lat. - Na początku była to przyjacielska grupa, w której wraz z koleżankami polecałyśmy zmarłych z naszych rodzin. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Zaczęłam szukać formy, dzięki której mogłabym objąć modlitwą jak najwięcej dusz. I znalazłam. Pomógł mi bł. o. Honorat Koźmiński - twierdzi. Wszystko zaczęło się od broszury, którą Małgorzata znalazła w jednym z kościołów. Ktoś zostawił ją w ławce. „Rekolekcje z bł. - Honoratem Koźmińskim” - tak brzmiał tytuł. - Owszem, słyszałam o nim, lecz nie wiedziałam dokładnie, kim był. Dopiero z tej publikacji dowiedziałam się, że założył wiele wspólnot religijnych, z których uformowały się liczne zakony. Szczególną uwagę zwróciłam na Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, przy którym działa Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym. W internecie sprawdziłam, że najbliższe zgromadzenie znajduje się w Sulejówku. Na początku stycznia wysłałam do sióstr deklarację wstąpienia do apostolstwa - opowiada M. Milczarek, przyznając, iż od kiedy znalazła książkę o o. Koźmińskim, w jej życiu duchowym wiele się wydarzyło. - Kiedy spoglądam wstecz, mam wrażenie, iż przez miniony rok za pośrednictwem aniołów, świętych i błogosławionych, być może także dusz czyśćcowych, Bóg przygotowywał mnie do kulminacyjnego momentu, którym był 13 października. Bowiem w dniu liturgicznego wspomnienia bł. o. Honorata złożyłam w domu generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku akt heroicznej miłości do dusz czyśćcowych. Oznacza to, że wszystko, co się wydarzy w moim życiu - zarówno tym na ziemi, jak i po śmierci - ofiarowuję za dusze czyśćcowe, zrzekając się na ich rzecz wszelkich dóbr, odpustów, Mszy św., które zostaną odprawione po mojej śmierci. To taki duchowy biznes, w którym rachunek jest prosty: wszystko moje przestaje być moje - jest dla Boga i zmarłych. Ale tego się nie da zrozumieć inaczej, jak tylko na płaszczyźnie wiary - podkreśla Małgorzata.

Wskazówki od świętych

Wiele osób, pyta ją, czy nie boi się, iż ta decyzja może zaważyć na jej zbawieniu. Odpowiada wtedy, że miłość heroiczna do dusz czyśćcowych musi najpierw znaleźć w sercu odpowiedni grunt, żeby mogła kiedyś zakiełkować i wzrosnąć pełnią oddania. Trzeba do niej dojrzeć, dorosnąć w promieniach miłości i łaski Bożej. Pomogły jej w tym pielgrzymka do Gargano, gdzie znajduje się sanktuarium św. Michała Archanioła. - Nieustannie doświadczam jego opieki, dlatego bardzo chciałam odwiedzić miejsce, gdzie objawiał się ten, który eskortuje dusze z czyśćca do nieba - podkreśla. Małgorzata nawiedziła też grób o. Pio, orędownika cierpiących w czyśćcu, w San Giovanni Rotondo. - Po tym, jak dowiedziałam się, że powstały z inicjatywy o. Pio szpital nosi nazwę „Dom Ulgi w Cierpieniu”, poczułam, że moim osobistym charyzmatem jest niesienie ulgi w cierpieniu nie tylko duszom w czyśćcu, ale i żyjącym, którzy borykają się z fizycznym bólem - wyznaje. Wtedy też zdecydowała, że zamieni szpitalny oddział chirurgii na gabinet akupunktury. Ten moment sprawił, iż poczuła, że wszystkie elementy układanki jej życia zaczęły do siebie pasować.

- Czyściec można porównać do szpitala. Jednak cierpienia czyśćca - jak mówią święci - są znacznie dotkliwsze. Dlatego skoro troszczę się o żyjących, to tym bardziej powinnam o zmarłych - zaznacza.

List od o. Pio

Kiedy pytam, czy przez te wszystkie lata modlitwy za dusze w czyśćcu otrzymała od nich jakiś znak, odpowiada bez zastanowienia, że było ich wiele. - Około 15 lat temu moja mama była w Stanach Zjednoczonych u znajomej. Kiedy wyjeżdżała, dostała książkę o o. Pio. Jednak publikacja była w języku angielskim, a moja mama nie mówi w tym języku, więc książkę dostałam ja. Miałam ją przeczytać, ale, jak to w życiu bywa, wiecznie brakowało mi czasu - wspomina. - Któregoś roku zabrałam się za jesienne porządki. Kiedy zaczęłam kartkować książkę o o. Pio, wypadło z niej dziewięć obrazków ze zdjęciami zmarłych, jakie rozdaje się na pogrzebach. Byli to Amerykanie polskiego pochodzenia. Przyglądając się ich fotografiom, uświadomiłam sobie, że jest 23 października, czyli liturgiczne wspomnienie o. Pio. A przecież to właśnie on mówił, że musimy się modlić, by opróżnić czyściec. Uznałam, że o. Pio polecił mi te dusze. Dlatego zamówiłam w ich intencji Msze św. - opowiada M. Milczarek.

Inne zdarzenie: pewnego dnia, budząc się rano, usłyszała imię i nazwisko wypowiedziane wprawdzie po angielsku, ale z niemieckim akcentem. Od razu pomyślała, że to dusza czyśćcowa prosi ją modlitwę. Jednak po chwili zaczęła się zastanawiać, czy to nie sen. Postanowiła sprawdzić, wpisując dane w wyszukiwarkę internetową. Okazało się, że nazwisko należy do niemieckiego dziennikarza, który zginął podczas wyprawy na Mount Everest. - Dlaczego wybrał mnie? Może dlatego, że kiedyś lubiłam chodzić po górach i podczas takich wędrówek zawsze modliłam się za tych, którzy zginęli tam tragicznie - zastanawia się moja rozmówczyni.

Najwięksi przyjaciele

S. Anna Czajkowska ze Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku, odpowiedzialna za formację członków Apostolstwa Pomocy Duszom Czyśćcowym, nie ma wątpliwości, że dusze cierpiące w czyśćcu są wielkimi przyjaciółmi tych, którzy pielgrzymują jeszcze na ziemi. - Możemy przez ich orędownictwo otrzymać ogrom łask i pomocy. A im więcej my im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami. Słyszałam wiele opowieści o tym, jak dusze czyśćcowe wspierają żyjących - dodaje, dzieląc się jedną z historii. - Pewna kobieta, którą znam od lat, należąca do parafialnej grupy APDC, opowiedziała mi o swoim mężu, który zmarł dwa miesiące temu. Był to emerytowany oficer wojska polskiego z czasów PRL. Człowiek uzależniony od alkoholu, bardzo agresywny wobec żony i źle nastawiony do Kościoła. Często po pijanemu bluźnił Bogu i swojej małżonce, dla której wiara i Kościół były bardzo ważne. Zdarzało się, że zabraniał jej chodzić na nabożeństwa i często stosował przemoc fizyczną wobec niej i dzieci. Życie z tym człowiekiem było dla tej kobiety jednym wielkim pasmem cierpień, które - jak twierdziła - przygniatały ją coraz bardziej, stając się ciężarem nie do uniesienia. W pewnym momencie zaczęła nawet myśleć o samobójstwie albo o odejściu od męża - opowiada s. Anna. Pewnego wieczoru z bólem i łzami uklękła do modlitwy. Kilka godzin płakała, prosząc dusze czyśćcowe, za które modliła się od wielu lat, by wstawiły się za nią do Boga, wyprosiły jej ulgę w cierpieniu, tak jak ona w swoich codziennych modlitwach prosi Boga o skrócenie ich czyśćca. - Następnego dnia rano przyszedł do niej jej mąż i poprosił, żeby poszła z nim do kościoła. Na początku uznała to za kolejną kpinę z jej praktyk religijnych, więc nie odpowiedziała. Ten człowiek od wielu lat nie chodził do kościoła ani nie korzystał z sakramentów. Jednak on ponownie poprosił, tłumacząc, że chce się wyspowiadać, a nie wie, jak to zrobić. Wówczas wzięła go za rękę i niczym dziecko zaprowadziła do parafialnej świątyni. W drodze wytłumaczyła mężowi, jak trzeba przygotować się do sakramentu pojednania i jak się wyspowiadać. Od tego momentu małżonek nie wypił ani jednego kieliszka alkoholu, w każdą niedzielę i w święta razem uczestniczyli w Eucharystii i do końca wspólnego życia byli bardzo dobrym małżeństwem. Mąż zmarł w sędziwym wieku opatrzony świętymi sakramentami, a ta pani nieustannie dziękuje Panu Bogu za łaskę, którą otrzymała za wstawiennictwem dusz czyśćcowych - puentuje s. Anna, podkreślając, że świętość to powołanie przeznaczone dla każdego człowieka i jeżeli tu, na ziemi, nie dojrzejemy w pełni do tej łaski i godności Bożych dzieci, to czeka nas czyściec po śmierci. - Dlatego bądźmy miłosierni wobec tych, którzy teraz potrzebują naszej pomocy, aby móc spocząć wreszcie w sercu Boga, a Bóg odpowie miłosierdziem wobec nas, gdy zmarli będą wstawiać się do Niego za nami, abyśmy już na ziemi wytęsknili sobie niebo - zachęca.

 

JKD

Echo Katolickie 46/2014

Komentarze

29 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Kira 24.05.2021, 14:00

wierzę w świętych obcowanie ale akupunktura ????

Karol 23.05.2021, 11:38

Czy to pisał jakiś idiota po Lsd.

Ewa 23.05.2021, 10:47

Tylko PO: chyba przeholowałeś w kpinach?

ape 23.05.2021, 08:51

Robert A. Monroe twierdził, że wielokrotnie odwiedzał "tamten świat".

Jest Fronda? Jest weekendzik? LOLcontent! 22.05.2021, 18:25

jw.

turkuć podjadek 22.05.2021, 16:13

a może ty, uosobienie kultury , subtelności , delikatności , pozwolisz innym wierzyć w to , co dla nich jest najważniejsze ........

Akt miłości i... odwagi 22.05.2021, 16:10

- Widzialny, poznawalny zmysłami, otaczający nas świat nie jest jedynym istniejącym. Są jeszcze inne - niewidzialne. Śmierć to moment przejścia do jednego z nich. Ci, którzy odeszli od nas - jak mówimy: „umarli” - w istocie żyją. Wielu z nich w pozaziemskim świecie nazywanym czyśćcem, gdzie potrzebują naszej pomocy - mówi Małgorzata Milczarek, chirurg, która za dusze w czyśćcu cierpiące modli się od lat. - Na początku była to przyjacielska grupa, w której wraz z koleżankami polecałyśmy zmarłych z naszych rodzin. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Zaczęłam szukać formy, dzięki której mogłabym objąć modlitwą jak najwięcej dusz. I znalazłam. Pomógł mi bł. o. Honorat Koźmiński - twierdzi. Wszystko zaczęło się od broszury, którą Małgorzata znalazła w jednym z kościołów. Ktoś zostawił ją w ławce. „Rekolekcje z bł. - Honoratem Koźmińskim” - tak brzmiał tytuł. - Owszem, słyszałam o nim, lecz nie wiedziałam dokładnie, kim był. Dopiero z tej publikacji dowiedziałam się, że założył wiele wspólnot religijnych, z których uformowały się liczne zakony. Szczególną uwagę zwróciłam na Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, przy którym działa Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym. W internecie sprawdziłam, że najbliższe zgromadzenie znajduje się w Sulejówku. Na początku stycznia wysłałam do sióstr deklarację wstąpienia do apostolstwa - opowiada M. Milczarek, przyznając, iż od kiedy znalazła książkę o o. Koźmińskim, w jej życiu duchowym wiele się wydarzyło. - Kiedy spoglądam wstecz, mam wrażenie, iż przez miniony rok za pośrednictwem aniołów, świętych i błogosławionych, być może także dusz czyśćcowych, Bóg przygotowywał mnie do kulminacyjnego momentu, którym był 13 października. Bowiem w dniu liturgicznego wspomnienia bł. o. Honorata złożyłam w domu generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku akt heroicznej miłości do dusz czyśćcowych. Oznacza to, że wszystko, co się wydarzy w moim życiu - zarówno tym na ziemi, jak i po śmierci - ofiarowuję za dusze czyśćcowe, zrzekając się na ich rzecz wszelkich dóbr, odpustów, Mszy św., które zostaną odprawione po mojej śmierci. To taki duchowy biznes, w którym rachunek jest prosty: wszystko moje przestaje być moje - jest dla Boga i zmarłych. Ale tego się nie da zrozumieć inaczej, jak tylko na płaszczyźnie wiary - podkreśla Małgorzata.

Doprawdy? 22.05.2021, 16:09

,,Z tamtego świata jeszcze nikt nie przyszedł’’. ///// Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami. Życie po śmierci jest dla nas, żyjących na ziemi, nieprzeniknioną tajemnicą. Bóg uchyla nam jej rąbka, pozwalając niektórym duszom czyśćcowym na kontakt z nami. Podczas jednego z objawień (10 stycznia 1993 r.) w Medjugorie Matka Boża powiedziała: „W czyśćcu są dusze, które żarliwie modlą się do Boga, ale za które nie modli się na ziemi żaden krewny ani przyjaciel. Bóg pozwala im korzystać z modlitw innych osób. Zdarza się, że Bóg im pozwala przejawiać swą obecność w różny sposób wobec bliskich na ziemi, aby przypomnieć ludziom o istnieniu czyśćca i uzyskać od nich modlitwy do Boga, który jest sprawiedliwy, ale dobry”. Działanie dusz czyśćcowych w naszym życiu potwierdzają pewne znaki. Jednak często nie potrafimy ich rozpoznać czy właściwie odczytać. Zwykle nazywamy je zbiegami okoliczności bądź zrządzeniami opatrzności, ponieważ w pewien sposób wiążą się z osobą zmarłego. Tymczasem wcale nie muszą to być przypadki.

MaxFiend 22.05.2021, 14:04

Ciekawe, kto kupuje takie brednie w dodatku niezgodne z nauką KK?

Anonim 22.05.2021, 13:04

Czyli PiSdzielec😀😀😀😀😀

Akt miłości i... odwagi 22.05.2021, 11:11

- Widzialny, poznawalny zmysłami, otaczający nas świat nie jest jedynym istniejącym. Są jeszcze inne - niewidzialne. Śmierć to moment przejścia do jednego z nich. Ci, którzy odeszli od nas - jak mówimy: „umarli” - w istocie żyją. Wielu z nich w pozaziemskim świecie nazywanym czyśćcem, gdzie potrzebują naszej pomocy - mówi Małgorzata Milczarek, chirurg, która za dusze w czyśćcu cierpiące modli się od lat. - Na początku była to przyjacielska grupa, w której wraz z koleżankami polecałyśmy zmarłych z naszych rodzin. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Zaczęłam szukać formy, dzięki której mogłabym objąć modlitwą jak najwięcej dusz. I znalazłam. Pomógł mi bł. o. Honorat Koźmiński - twierdzi. Wszystko zaczęło się od broszury, którą Małgorzata znalazła w jednym z kościołów. Ktoś zostawił ją w ławce. „Rekolekcje z bł. - Honoratem Koźmińskim” - tak brzmiał tytuł. - Owszem, słyszałam o nim, lecz nie wiedziałam dokładnie, kim był. Dopiero z tej publikacji dowiedziałam się, że założył wiele wspólnot religijnych, z których uformowały się liczne zakony. Szczególną uwagę zwróciłam na Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, przy którym działa Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym. W internecie sprawdziłam, że najbliższe zgromadzenie znajduje się w Sulejówku. Na początku stycznia wysłałam do sióstr deklarację wstąpienia do apostolstwa - opowiada M. Milczarek, przyznając, iż od kiedy znalazła książkę o o. Koźmińskim, w jej życiu duchowym wiele się wydarzyło. - Kiedy spoglądam wstecz, mam wrażenie, iż przez miniony rok za pośrednictwem aniołów, świętych i błogosławionych, być może także dusz czyśćcowych, Bóg przygotowywał mnie do kulminacyjnego momentu, którym był 13 października. Bowiem w dniu liturgicznego wspomnienia bł. o. Honorata złożyłam w domu generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku akt heroicznej miłości do dusz czyśćcowych. Oznacza to, że wszystko, co się wydarzy w moim życiu - zarówno tym na ziemi, jak i po śmierci - ofiarowuję za dusze czyśćcowe, zrzekając się na ich rzecz wszelkich dóbr, odpustów, Mszy św., które zostaną odprawione po mojej śmierci. To taki duchowy biznes, w którym rachunek jest prosty: wszystko moje przestaje być moje - jest dla Boga i zmarłych. Ale tego się nie da zrozumieć inaczej, jak tylko na płaszczyźnie wiary - podkreśla Małgorzata.

Doprawdy? 22.05.2021, 11:10

,,Z tamtego świata jeszcze nikt nie przyszedł’’. ///// Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami. Życie po śmierci jest dla nas, żyjących na ziemi, nieprzeniknioną tajemnicą. Bóg uchyla nam jej rąbka, pozwalając niektórym duszom czyśćcowym na kontakt z nami. Podczas jednego z objawień (10 stycznia 1993 r.) w Medjugorie Matka Boża powiedziała: „W czyśćcu są dusze, które żarliwie modlą się do Boga, ale za które nie modli się na ziemi żaden krewny ani przyjaciel. Bóg pozwala im korzystać z modlitw innych osób. Zdarza się, że Bóg im pozwala przejawiać swą obecność w różny sposób wobec bliskich na ziemi, aby przypomnieć ludziom o istnieniu czyśćca i uzyskać od nich modlitwy do Boga, który jest sprawiedliwy, ale dobry”. Działanie dusz czyśćcowych w naszym życiu potwierdzają pewne znaki. Jednak często nie potrafimy ich rozpoznać czy właściwie odczytać. Zwykle nazywamy je zbiegami okoliczności bądź zrządzeniami opatrzności, ponieważ w pewien sposób wiążą się z osobą zmarłego. Tymczasem wcale nie muszą to być przypadki.

chłopka 22.05.2021, 10:49

Jo tego niy rozumia po co ktoś czy coś mi mo godać że po drugi stronie coś je . Jo wiym że je bo wierza w Boga BEZWZGLYNDNIE . I na dodatek Mu przaja bardzi niż dzieciom czy inkszej nojbliższej osobie . To po co mom wiedzieć co tam je . Byda widzieć jak umrza .A ze cało moja nauka mi udowodnio to , że Bog , ta Kosmiczno Siła Tworczo istnieje tu i teroz . A ze czasym sie uchylom jakiś dzwiyrze to se zaglondna . Ni mach ciekawsko i niy zaglondom bez dziurka łod klucza . A na to co godajom inksi biera poprawka . Włonczom se kneflik prawdopodobiyństwa .

Tylko PO 22.05.2021, 10:18

No i zaczęło się. SASZA ( Саша и его команда ), przeważnie pod NICKIEM) "Kретинизация", „Аноним" (ANONIM), ale i też innymi, na polecenie swojego NACZALNIKA z CCCP bardzo aktywny. Jak to ktoś powiedział " czytam o mrówkach i zaraz mnie skóra swędzi, czytam „Анонимa" (ANONIMA), lub innego "pisarza" od razu śmierdzą mi ICH ONUCKI z WALONKÓW. Przy okazji, "Kретинизации" WROGOWI POLSKI i POLAKÓW przypomnę kim jest Premier JAROSŁAW KACZYŃSKI. Ten "GOŚĆ z ŻOLIBORZA", PAN Premier JAROSŁAW KACZYŃSKI jest równy wielkim WODZOM i KRÓLOM, jest jak BOLESŁAW CHROBRY, KAZIMIERZ WIELKI, WŁADYSŁAW JAGIEŁŁO, STEFAN BATORY, JAN III SOBIESKI, jest jak JAREMA WIŚNIOWIECKI, JAN KAROL CHODKIEWICZ, STANISŁAW ŻÓŁKIEWSKI, JAN ZAMOJSKI, STANISŁAW KONIECPOLSKI, STEFAN CZARNIECKI. Jest jak TADEUSZ KOŚCIUSZKO, ROMUALD TRAUGUTT, jak JÓZEF PIŁSUDSKI, jak generałowie ANDERS, MACZEK, SOSABOWSKI, gen "BÓR"-KOMOROWSKI, gen. "NIL"-FIELDORF, "WILK”-KRZYŻANOWSKI, jak ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI, "ŁUPASZKA”, "BARTEK", "ŻELAZNY", "RAJS", jak WIELKI PRAWDZIWY POLAK PATRIOTA LECH KACZYŃSKI, jest jak BOHATEROWIE "SOLIDARNOŚCI", ANDRZEJ GWIAZDA, ANNA WALENTYNOWICZ, ANTONI MACIEREWICZ, KORNEL MORAWIECKI, a na koniec jest jak WYBITNY PRAWDZIWY POLAK PATRIOTA gen. RYSZARD KUKLIŃSKI. Pod takim WODZEM, JAROSŁAWEM KACZYŃSKIM SŁUŻYĆ, to WIELKI ZASZCZYT i HONOR.

Tylko PO 22.05.2021, 10:17

No i zaczęło się. SASZA ( Саша и его команда ), przeważnie pod NICKIEM) "Kретинизация", „Аноним" (ANONIM), ale i też innymi, na polecenie swojego NACZALNIKA z CCCP bardzo aktywny. Jak to ktoś powiedział " czytam o mrówkach i zaraz mnie skóra swędzi, czytam „Анонимa" (ANONIMA), lub innego "pisarza" od razu śmierdzą mi ICH ONUCKI z WALONKÓW. Przy okazji, "Kретинизации" WROGOWI POLSKI i POLAKÓW przypomnę kim jest Premier JAROSŁAW KACZYŃSKI. Ten "GOŚĆ z ŻOLIBORZA", PAN Premier JAROSŁAW KACZYŃSKI jest równy wielkim WODZOM i KRÓLOM, jest jak BOLESŁAW CHROBRY, KAZIMIERZ WIELKI, WŁADYSŁAW JAGIEŁŁO, STEFAN BATORY, JAN III SOBIESKI, jest jak JAREMA WIŚNIOWIECKI, JAN KAROL CHODKIEWICZ, STANISŁAW ŻÓŁKIEWSKI, JAN ZAMOJSKI, STANISŁAW KONIECPOLSKI, STEFAN CZARNIECKI. Jest jak TADEUSZ KOŚCIUSZKO, ROMUALD TRAUGUTT, jak JÓZEF PIŁSUDSKI, jak generałowie ANDERS, MACZEK, SOSABOWSKI, gen "BÓR"-KOMOROWSKI, gen. "NIL"-FIELDORF, "WILK”-KRZYŻANOWSKI, jak ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI, "ŁUPASZKA”, "BARTEK", "ŻELAZNY", "RAJS", jak WIELKI PRAWDZIWY POLAK PATRIOTA LECH KACZYŃSKI, jest jak BOHATEROWIE "SOLIDARNOŚCI", ANDRZEJ GWIAZDA, ANNA WALENTYNOWICZ, ANTONI MACIEREWICZ, KORNEL MORAWIECKI, a na koniec jest jak WYBITNY PRAWDZIWY POLAK PATRIOTA gen. RYSZARD KUKLIŃSKI. Pod takim WODZEM, JAROSŁAWEM KACZYŃSKIM SŁUŻYĆ, to WIELKI ZASZCZYT i HONOR.

rufus 22.05.2021, 09:37

ale jest pierwszy co czyta te brednie !

Anonim 22.05.2021, 09:29

Jestem buhaj ...impotent. Buhahhahhahahhaaaa 😁😂🤣😂😁

won 22.05.2021, 09:26

chazarski lewacki przygłupie.

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱 22.05.2021, 09:18

tylko dobrze yebnięty katolski psychol wierzy w te bzdury!!!

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱 22.05.2021, 09:17

tylko dobrze yebnięty katolski psychol wierzy w te bzdury!!!

Akt miłości i... odwagi 22.05.2021, 09:15

- Widzialny, poznawalny zmysłami, otaczający nas świat nie jest jedynym istniejącym. Są jeszcze inne - niewidzialne. Śmierć to moment przejścia do jednego z nich. Ci, którzy odeszli od nas - jak mówimy: „umarli” - w istocie żyją. Wielu z nich w pozaziemskim świecie nazywanym czyśćcem, gdzie potrzebują naszej pomocy - mówi Małgorzata Milczarek, chirurg, która za dusze w czyśćcu cierpiące modli się od lat. - Na początku była to przyjacielska grupa, w której wraz z koleżankami polecałyśmy zmarłych z naszych rodzin. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Zaczęłam szukać formy, dzięki której mogłabym objąć modlitwą jak najwięcej dusz. I znalazłam. Pomógł mi bł. o. Honorat Koźmiński - twierdzi. Wszystko zaczęło się od broszury, którą Małgorzata znalazła w jednym z kościołów. Ktoś zostawił ją w ławce. „Rekolekcje z bł. - Honoratem Koźmińskim” - tak brzmiał tytuł. - Owszem, słyszałam o nim, lecz nie wiedziałam dokładnie, kim był. Dopiero z tej publikacji dowiedziałam się, że założył wiele wspólnot religijnych, z których uformowały się liczne zakony. Szczególną uwagę zwróciłam na Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, przy którym działa Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym. W internecie sprawdziłam, że najbliższe zgromadzenie znajduje się w Sulejówku. Na początku stycznia wysłałam do sióstr deklarację wstąpienia do apostolstwa - opowiada M. Milczarek, przyznając, iż od kiedy znalazła książkę o o. Koźmińskim, w jej życiu duchowym wiele się wydarzyło. - Kiedy spoglądam wstecz, mam wrażenie, iż przez miniony rok za pośrednictwem aniołów, świętych i błogosławionych, być może także dusz czyśćcowych, Bóg przygotowywał mnie do kulminacyjnego momentu, którym był 13 października. Bowiem w dniu liturgicznego wspomnienia bł. o. Honorata złożyłam w domu generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku akt heroicznej miłości do dusz czyśćcowych. Oznacza to, że wszystko, co się wydarzy w moim życiu - zarówno tym na ziemi, jak i po śmierci - ofiarowuję za dusze czyśćcowe, zrzekając się na ich rzecz wszelkich dóbr, odpustów, Mszy św., które zostaną odprawione po mojej śmierci. To taki duchowy biznes, w którym rachunek jest prosty: wszystko moje przestaje być moje - jest dla Boga i zmarłych. Ale tego się nie da zrozumieć inaczej, jak tylko na płaszczyźnie wiary - podkreśla Małgorzata.

Doprawdy? 22.05.2021, 09:14

,,Z tamtego świata jeszcze nikt nie przyszedł’’. ///// Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami. Życie po śmierci jest dla nas, żyjących na ziemi, nieprzeniknioną tajemnicą. Bóg uchyla nam jej rąbka, pozwalając niektórym duszom czyśćcowym na kontakt z nami. Podczas jednego z objawień (10 stycznia 1993 r.) w Medjugorie Matka Boża powiedziała: „W czyśćcu są dusze, które żarliwie modlą się do Boga, ale za które nie modli się na ziemi żaden krewny ani przyjaciel. Bóg pozwala im korzystać z modlitw innych osób. Zdarza się, że Bóg im pozwala przejawiać swą obecność w różny sposób wobec bliskich na ziemi, aby przypomnieć ludziom o istnieniu czyśćca i uzyskać od nich modlitwy do Boga, który jest sprawiedliwy, ale dobry”. Działanie dusz czyśćcowych w naszym życiu potwierdzają pewne znaki. Jednak często nie potrafimy ich rozpoznać czy właściwie odczytać. Zwykle nazywamy je zbiegami okoliczności bądź zrządzeniami opatrzności, ponieważ w pewien sposób wiążą się z osobą zmarłego. Tymczasem wcale nie muszą to być przypadki.

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱 22.05.2021, 09:13

tylko dobrze yebnięty katolski psychol wierzy w te bzdury!!!

Wskazówki od świętych 22.05.2021, 08:43

Wiele osób, pyta ją, czy nie boi się, iż ta decyzja może zaważyć na jej zbawieniu. Odpowiada wtedy, że miłość heroiczna do dusz czyśćcowych musi najpierw znaleźć w sercu odpowiedni grunt, żeby mogła kiedyś zakiełkować i wzrosnąć pełnią oddania. Trzeba do niej dojrzeć, dorosnąć w promieniach miłości i łaski Bożej. Pomogły jej w tym pielgrzymka do Gargano, gdzie znajduje się sanktuarium św. Michała Archanioła. - Nieustannie doświadczam jego opieki, dlatego bardzo chciałam odwiedzić miejsce, gdzie objawiał się ten, który eskortuje dusze z czyśćca do nieba - podkreśla. Małgorzata nawiedziła też grób o. Pio, orędownika cierpiących w czyśćcu, w San Giovanni Rotondo. - Po tym, jak dowiedziałam się, że powstały z inicjatywy o. Pio szpital nosi nazwę „Dom Ulgi w Cierpieniu”, poczułam, że moim osobistym charyzmatem jest niesienie ulgi w cierpieniu nie tylko duszom w czyśćcu, ale i żyjącym, którzy borykają się z fizycznym bólem - wyznaje. Wtedy też zdecydowała, że zamieni szpitalny oddział chirurgii na gabinet akupunktury. Ten moment sprawił, iż poczuła, że wszystkie elementy układanki jej życia zaczęły do siebie pasować. - Czyściec można porównać do szpitala. Jednak cierpienia czyśćca - jak mówią święci - są znacznie dotkliwsze. Dlatego skoro troszczę się o żyjących, to tym bardziej powinnam o zmarłych - zaznacza. List od o. Pio Kiedy pytam, czy przez te wszystkie lata modlitwy za dusze w czyśćcu otrzymała od nich jakiś znak, odpowiada bez zastanowienia, że było ich wiele. - Około 15 lat temu moja mama była w Stanach Zjednoczonych u znajomej. Kiedy wyjeżdżała, dostała książkę o o. Pio. Jednak publikacja była w języku angielskim, a moja mama nie mówi w tym języku, więc książkę dostałam ja. Miałam ją przeczytać, ale, jak to w życiu bywa, wiecznie brakowało mi czasu - wspomina. - Któregoś roku zabrałam się za jesienne porządki. Kiedy zaczęłam kartkować książkę o o. Pio, wypadło z niej dziewięć obrazków ze zdjęciami zmarłych, jakie rozdaje się na pogrzebach. Byli to Amerykanie polskiego pochodzenia. Przyglądając się ich fotografiom, uświadomiłam sobie, że jest 23 października, czyli liturgiczne wspomnienie o. Pio. A przecież to właśnie on mówił, że musimy się modlić, by opróżnić czyściec. Uznałam, że o. Pio polecił mi te dusze. Dlatego zamówiłam w ich intencji Msze św. - opowiada M. Milczarek. Inne zdarzenie: pewnego dnia, budząc się rano, usłyszała imię i nazwisko wypowiedziane wprawdzie po angielsku, ale z niemieckim akcentem. Od razu pomyślała, że to dusza czyśćcowa prosi ją modlitwę. Jednak po chwili zaczęła się zastanawiać, czy to nie sen. Postanowiła sprawdzić, wpisując dane w wyszukiwarkę internetową. Okazało się, że nazwisko należy do niemieckiego dziennikarza, który zginął podczas wyprawy na Mount Everest. - Dlaczego wybrał mnie? Może dlatego, że kiedyś lubiłam chodzić po górach i podczas takich wędrówek zawsze modliłam się za tych, którzy zginęli tam tragicznie - zastanawia się moja rozmówczyni.

Akt miłości i... odwagi 22.05.2021, 08:42

- Widzialny, poznawalny zmysłami, otaczający nas świat nie jest jedynym istniejącym. Są jeszcze inne - niewidzialne. Śmierć to moment przejścia do jednego z nich. Ci, którzy odeszli od nas - jak mówimy: „umarli” - w istocie żyją. Wielu z nich w pozaziemskim świecie nazywanym czyśćcem, gdzie potrzebują naszej pomocy - mówi Małgorzata Milczarek, chirurg, która za dusze w czyśćcu cierpiące modli się od lat. - Na początku była to przyjacielska grupa, w której wraz z koleżankami polecałyśmy zmarłych z naszych rodzin. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Zaczęłam szukać formy, dzięki której mogłabym objąć modlitwą jak najwięcej dusz. I znalazłam. Pomógł mi bł. o. Honorat Koźmiński - twierdzi. Wszystko zaczęło się od broszury, którą Małgorzata znalazła w jednym z kościołów. Ktoś zostawił ją w ławce. „Rekolekcje z bł. - Honoratem Koźmińskim” - tak brzmiał tytuł. - Owszem, słyszałam o nim, lecz nie wiedziałam dokładnie, kim był. Dopiero z tej publikacji dowiedziałam się, że założył wiele wspólnot religijnych, z których uformowały się liczne zakony. Szczególną uwagę zwróciłam na Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, przy którym działa Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym. W internecie sprawdziłam, że najbliższe zgromadzenie znajduje się w Sulejówku. Na początku stycznia wysłałam do sióstr deklarację wstąpienia do apostolstwa - opowiada M. Milczarek, przyznając, iż od kiedy znalazła książkę o o. Koźmińskim, w jej życiu duchowym wiele się wydarzyło. - Kiedy spoglądam wstecz, mam wrażenie, iż przez miniony rok za pośrednictwem aniołów, świętych i błogosławionych, być może także dusz czyśćcowych, Bóg przygotowywał mnie do kulminacyjnego momentu, którym był 13 października. Bowiem w dniu liturgicznego wspomnienia bł. o. Honorata złożyłam w domu generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku akt heroicznej miłości do dusz czyśćcowych. Oznacza to, że wszystko, co się wydarzy w moim życiu - zarówno tym na ziemi, jak i po śmierci - ofiarowuję za dusze czyśćcowe, zrzekając się na ich rzecz wszelkich dóbr, odpustów, Mszy św., które zostaną odprawione po mojej śmierci. To taki duchowy biznes, w którym rachunek jest prosty: wszystko moje przestaje być moje - jest dla Boga i zmarłych. Ale tego się nie da zrozumieć inaczej, jak tylko na płaszczyźnie wiary - podkreśla Małgorzata.

Doprawdy? 22.05.2021, 08:41

,,Z tamtego świata jeszcze nikt nie przyszedł’’. ///// Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami. Życie po śmierci jest dla nas, żyjących na ziemi, nieprzeniknioną tajemnicą. Bóg uchyla nam jej rąbka, pozwalając niektórym duszom czyśćcowym na kontakt z nami. Podczas jednego z objawień (10 stycznia 1993 r.) w Medjugorie Matka Boża powiedziała: „W czyśćcu są dusze, które żarliwie modlą się do Boga, ale za które nie modli się na ziemi żaden krewny ani przyjaciel. Bóg pozwala im korzystać z modlitw innych osób. Zdarza się, że Bóg im pozwala przejawiać swą obecność w różny sposób wobec bliskich na ziemi, aby przypomnieć ludziom o istnieniu czyśćca i uzyskać od nich modlitwy do Boga, który jest sprawiedliwy, ale dobry”. Działanie dusz czyśćcowych w naszym życiu potwierdzają pewne znaki. Jednak często nie potrafimy ich rozpoznać czy właściwie odczytać. Zwykle nazywamy je zbiegami okoliczności bądź zrządzeniami opatrzności, ponieważ w pewien sposób wiążą się z osobą zmarłego. Tymczasem wcale nie muszą to być przypadki.

Zacznij zarabiac nawet 300 dol dziennie 22.05.2021, 08:30

Bitcoin Time jest to platforma działająca na rynku od dwóch lat. Gdy platforma dostała mnóstwo pozytywnych opinii od partnerów z zagranicy, została także wprowadzona do Polski, gdzie teraz cieszy się ogromną popularnością i zdobyła uznanie wśród ogromnej liczne klientów. Platforma przeważa nad konkurencja tym, że jest przejrzysta.Platforma Bitcoin Time posiada wszystkie funkcje wyprzedając konkurencje i w ten sposób umożliwia zarobek każdemu początkującemu traderowi, jak i profesjonaliście. Zacznij zarabiać --> http://bitcointime.com.pl Jeśli jesteś klientem platformy Bitcoin Time to zyskujesz dostęp do: - Stałej pomocy z naszej strony 24/7 - Darmowego wsparcia i pomocy Twojego brokera - Platformy, która jest bardzo łatwa w obsłudze - Renomowanej platformy Mało tego, otrzymasz także dostęp do materiałów edukacyjnych, które pokażą Ci jak zacząć zarabiać, dodatkowo otrzymasz oprogramowanie autotradingowe, a także pomoc naszego profesjonalnego zespołu po stronie systemu, i Twojego brokera.Handlowanie kryptowalutami nigdy nie było tak proste! Wystarczy ustawić oprogramowanie, które zacznie dla nas zarabiać pieniądze przez cały czas.

Jawny 22.05.2021, 08:12

Szach, mat, ateiści!

Anonim 22.05.2021, 08:04

Buhahhahhahahhaaaa 😁😂🤣😂😁

Polecane

Czytaj dalej