Wiadomości

Żakowski „pokornie” wzywa Tuska do podania głowy Gowina na tacy lewakom

„Sumień łamać nie wolno. Partie słusznie nie chcą tego robić. Ale w sprawie związków partnerskich sumienie nie ma nic do rzeczy. Nie chodzi przecież o to, czy ludzie będą żyli w związkach niesakramentalnych i czy będą uprawiali niesakramentalny - także homoseksualny - seks. Gowin, Godson ani nawet Krystyna Pawłowicz nie mają dość odwagi, żeby proponować zakaz i penalizację stosunków homoseksualnych, co - jak rozumiem - jest ich sumieniu najbliższe i zaledwie kilkadziesiąt lat temu należało do chwalonej przez Kościół europejskiej normy. Tego projekty nie dotyczą. Chodzi tylko o to, kto z posłów się zamelduje pod sztandarem proboszcza czy biskupa i kogo w kampanii wyborczej księża będą zwalczali, a kogo pochwalą” - oznajmił Żakowski. A gdyby iść dalej jego tropem, to trzeba powiedzieć, że w głosowaniu chodziło o to kogo poprzez Żakowski z innymi liberałami obyczajowymi. I o żal, że jednak ich siła nie jest tak duża, by zmusić każdego, by uznał, że homoseksualizm jest normą, i że każdy, p

2 min czytania
Żakowski „pokornie” wzywa Tuska do podania głowy Gowina na tacy lewakom
Żakowski „pokornie” wzywa Tuska do podania głowy Gowina na tacy lewakom

„Sumień łamać nie wolno. Partie słusznie nie chcą tego robić. Ale w sprawie związków partnerskich sumienie nie ma nic do rzeczy. Nie chodzi przecież o to, czy ludzie będą żyli w związkach niesakramentalnych i czy będą uprawiali niesakramentalny - także homoseksualny - seks. Gowin, Godson ani nawet Krystyna Pawłowicz nie mają dość odwagi, żeby proponować zakaz i penalizację stosunków homoseksualnych, co - jak rozumiem - jest ich sumieniu najbliższe i zaledwie kilkadziesiąt lat temu należało do chwalonej przez Kościół europejskiej normy. Tego projekty nie dotyczą. Chodzi tylko o to, kto z posłów się zamelduje pod sztandarem proboszcza czy biskupa i kogo w kampanii wyborczej księża będą zwalczali, a kogo pochwalą” - oznajmił Żakowski. A gdyby iść dalej jego tropem, to trzeba powiedzieć, że w głosowaniu chodziło o to kogo poprzez Żakowski z innymi liberałami obyczajowymi. I o żal, że jednak ich siła nie jest tak duża, by zmusić każdego, by uznał, że homoseksualizm jest normą, i że każdy, przynajmniej raz w życiu...

 

Ale to nie wszystko, bo chwilę potem są wnioski. „Dlatego po głosowaniu, w którym kolejny raz policzyła się frakcja klerykalna w PO, Donald Tusk nie tylko powinien, ale wręcz może sobie pozwolić na odzyskanie kontroli nad partią. Cenię instynkt polityczny premiera, który cierpliwie i ostrożnie usuwał z Platformy kolejne wampiry PO-PiS, z Janem Rokitą i Zytą Gilowską na czele. W takich grach Tusk był dotąd mistrzem. Dobrze to widać po tym, jak wyprowadził Platformę z matecznika IV RP wytwarzającego idee w rodzaju "Nicea albo śmierć" i "3x15". Nie ma powodu, by sądzić, że premier nie da rady teraz, kiedy powracają bestie tamtych czasów. Ale czas nie musi działać na jego korzyść” - uzupełnia Żakowski. „Im dłużej Gowin gra Tuskowi na nosie i mizdrzy się do PiS, tym większa grupa posłów się wokół niego gromadzi. Następnym razem z 46 może się zrobić na przykład 64. A intuicja mi mówi, że gdyby polemizując przed głosowaniem z Gowinem, premier zapowiedział dymisję ministra sprawiedliwości w związku z nadużyciem przez niego autorytetu urzędu, to z 46 zrobiłoby się najwyżej 30. Bo lwich serc jest w Sejmie niewiele” - konkluduje.

 

Słowem zlikwidować wszystkich, którzy nie zgadzają się z Żakowskim... Tyle, że kiedyś już taka partia, która we wszystkim się z nim zgadzała, była. Nazywała się Unia Wolności i już jej nie ma. A Donald Tusk dość dobrze pamięta jej dzieje. Stąd, przynajmniej na razie, na tego typu pomysły się nie zgodzi. Poczeka aż będzie się mógł zemścić bez strat.

 

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej