Wiara

Zginęli za Chrystusa. Święci Pierwsi Męczennicy Polski

W 1001 r. zaprzyjaźniony z księciem Bolesławem Chrobrym cesarz niemiecki Otton III zaproponował założenie na naszych ziemiach klasztoru, który głosiłby Słowianom Słowo Boże. Cesarz postanowił wykorzystać do zamierzonego dzieła swego krewniaka - biskupa Brunona z Kwerfurtu, wiernego towarzysza św. Wojciecha, znającego ziemie Słowian. Brunon wybrał do pomocy w przeprowadzeniu misji brata Benedykta.

3 min czytania
Fot. aw58 via Wikipedia, CC BY-SA 3.0
Fot. aw58 via Wikipedia, CC BY-SA 3.0

W 1001 r. zaprzyjaźniony z księciem Bolesławem Chrobrym cesarz niemiecki Otton III zaproponował założenie na naszych ziemiach klasztoru, który głosiłby Słowianom Słowo Boże. Cesarz postanowił wykorzystać do zamierzonego dzieła swego krewniaka - biskupa Brunona z Kwerfurtu, wiernego towarzysza św. Wojciecha, znającego ziemie Słowian. Brunon wybrał do pomocy w przeprowadzeniu misji brata Benedykta.

Benedykt z Petreum (ur. 970) pochodził z zamożnej włoskiej rodziny z Benewentu. Rodzice przeznaczyli go do stanu duchownego już jako małego chłopca. Liczyli na to, że zostanie kapłanem diecezjalnym. Benedykt wybrał jednak życie pustelnicze. Po pewnym czasie przyłączył się do św. Romualda. Zaprzyjaźnił się z innym pustelnikiem - starszym od niego o 30 lat Janem, mieszkającym na zboczu Monte Cassino.

Jan z Wenecji (ur. 940) pochodził z rodziny patrycjuszów weneckich. Z dożą Piotrem I Orseolo potajemnie opuścił Wenecję, udając się do opactwa benedyktyńskiego w Cusan koło Perpignan. Ta decyzja stała się pewnego rodzaju sensacją. Obydwaj podjęli życie pustelnicze. Po pewnym czasie opuścili opactwo. Jan udał się do św. Romualda, tam zaprzyjaźnił się z Benedyktem. Odznaczał się stanowczością, skutecznością w działaniu i wysoką kulturą.

Benedykt i Jan, po przybyciu na dwór Bolesława Chrobrego w początkach 1002 r., założyli pustelnię na terenie, który im podarował król - we wsi Święty Wojciech (obecnie Wojciechowo) pod Międzyrzeczem. Wkrótce dołączyli do nich Polacy możnego rodu (może nawet książęcego): żarliwi religijnie rodzeni bracia Mateusz i Izaak - nowicjusze, oraz Krystyn - klasztorny sługa, pochodzący prawdopodobnie z pobliskiej wsi.

Szóstym zakonnikiem był Barnaba, który wraz z Benedyktem i Janem przybył do Polski z Włoch. Uniknął męczeństwa i według ustnej tradycji resztę życia spędził u kamedułów (spotyka się także informacje, że był to klasztor w Bieniszewie, ale to raczej mało prawdopodobne ze względu na czas powstania tamtej fundacji).

Eremici zobowiązali się do pustelniczego trybu życia, a przede wszystkim do prowadzenia pracy misyjnej. Benedykt i Jan nauczyli się nawet języka polskiego. Cały czas jednak czekali na biskupa Brunona z Kwerfurtu. Miał on wraz z nimi przybyć do Polski, ale wyruszył do Rzymu po papieskie zezwolenie na prowadzenie misji. Tracący cierpliwość Benedykt wyruszył na spotkanie Brunona, ze względu jednak na zawieruchę polityczną, jaką wywołała śmierć cesarza Ottona III (w styczniu 1002 r.), postanowił wrócić do klasztoru, polecając dalsze poszukiwania Brunona młodemu mnichowi Barnabie. Posłaniec nie wracał. W listopadzie 1003 roku Benedykt i współbracia zaczęli odczuwać niepokój o niego. Nie dane im jednak było doczekać Barnaby.

  W nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. zostali napadnięci przez zbójców i wymordowani. Pierwsze ciosy mieczem otrzymał Jan, po nim zginął Benedykt. Izaaka zamordowano w celi obok. Mateusz zginął przeszyty oszczepami, gdy wybiegł z celi w stronę kościoła. Mieszkający oddzielnie Krystyn próbował jeszcze bronić klasztoru, ale i on podzielił los towarzyszy. Prawdopodobnie powód napadu był rabunkowy, ponieważ zakonnicy otrzymali od Chrobrego środki w srebrze na prowadzenie misji.

Kult męczenników zaczął się już od ich pogrzebu, na który przybył biskup poznański Unger. Wkrótce potem, w 1006 r., św. Brunon napisał "Żywot pięciu braci męczenników". Są to pierwsi męczennicy polscy wyniesieni na ołtarze. W poczet świętych wpisał ich Jan XVIII. Patronują diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Relikwie świętych znajdują się w wielu kościołach w Polsce, a także we Włoszech (Ascoli) i w Czechach, gdzie czczone są w katedrze św. Wita na Hradczanach.

W ikonografii Pięciu Braci Męczenników przedstawianych jest w białych habitach kamedulskich. Atrybutem jest koło tortury.

brewiarz

Komentarze

8 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Anonim 13.11.2021, 17:41

przesadził dziwisz,do kaszanki trzeba góra 2-3 szklanki

Anonim 13.11.2021, 17:39

fajne chłopaki,a kazdy ma własna latarke na głową

Słowianin 13.11.2021, 15:19

Widzę ci ja, że chrześcijanin, ale coraz ich więcej do nas ściąga i włóczy się kraj przepatrując, aby Niemcom drogę wskazywać. Wiarę niemiecką roznoszą, która wszystkie narody świata rzymskiemu biskupowi poddaje, aby niemiecki cesarz niby to dla niego nimi rządził.

Jest Fronda? Jest weekendzik? Jest LOLcontent 13.11.2021, 12:06

jw.

Ks. Spyra 13.11.2021, 11:39

Więc z g i n e li za wszechmocnego? Chwała mu za to że się nie dał gnębić.

Świat się śmieje ... 13.11.2021, 10:26

To kościelna tradycja Mają trzy głowy św Floriana. Ponad 300 gwoździ z krzyża pańskiego Z fragmentów krzyża zamkniętych w relikwiarzach na całym świecie pewnie by starczyło na wybudowanie kilku domów. Samej krwi po JP2 Dziwisz opierdzielił ze 70 litrów. Oni tak po prostu mają.

Szatan 13.11.2021, 10:23

Dzięki pośrednictwu kard. Dziwisza do parafii na całym świecie trafiło 86 zębów papieża.

rebeliant 13.11.2021, 08:54

No i znowu bredziarz !!! A my jednym głosem: Bogu Wszechmogącemu (Wszechmogącemu - podkreślam), który sam zbudował sidła na samego siebie dziękujemy. Brak wszechmocy, który prowadzi do bycia pionkiem na planszy Boga - i do tego Wszechmogącego - skutkuje właśnie do krzywd, męczenia i niekończącego się ciągu dramatów, a także potępień najmniejszej uciechy tych co są pod butem Boga Jahwe. Taki jest zazdrosny o uwagę człowieka, że gotów jest posądzać go o bałwochwalstwo jeśli ten będzie np. cieszyć się kwiatkiem. Bóg to skończone DNO i nie zasłoni tego nawet tysiącem krzyży ze swoją podobizna. Może też tysiące razy rzucać się na krzyż i do niego przybijać nie zasłoni tego, że posiadanie wszechmocy jest pełnością danej istoty osobowej... Bóg tak umiłował swoją władzę, że stworzył świat, a nawet dał do niego dostęp Diabłu, aby na niezliczonych cierpieniach udowodnić wszystkim komu mają... no i właśnie sam już nie wiem co mu mają - tak bardzo popyerdo..loną istotą jest Bóg Jahwe i jego trujka święta. Doskonale bym sobie poradził mając wszechmoc. Podejrzewam, że inni również.

Polecane

Czytaj dalej