Podczas gdy wiele środowisk w Polsce domaga się legalizacji marihuany przekonując, że legalne zioło wyeliminuje problem narkomanii, Holendrzy, którzy są przedstawiani jako przykład racjonalnej polityki narkotykowej, zamierzają zakazać legalnego obrotu niektórymi narkotykami. Czy my zawsze musimy być tak zacofani?

Zakazana ma być marihuana w której zawartość tetrahydrokannabinolu (THC) przekracza 15 proc. Według ekspertów duża zawartość tej substancji w marihuanie jest groźna dla zdrowia i prowadzi do uzależnień oraz groźnych reakcji psychotycznych. Holenderskie media informują, że prawicowa administracja premiera Marka Ruttego podjęła już nieformalną decyzję w tej sprawie. Takie rozwiązanie zarekomendowała mu specjalna rządowa komisja zajmująca się rewizją polityki wobec miękkich narkotyków. Według dziennika "De Telegraaf" zakaz uderzy w osławione coffe shopy. Ich właściciele już zapowiadają protesty. Swój sprzeciw wyraziła również lewicowa opozycja.
„Partia D66 wezwała rząd, by uregulował kwestię produkcji marihuany i zainwestował w laboratoria, w których można by zbadać zawartość THC w narkotyku. Władze pozostają jednak na to głuche” - informuje „Gazeta Wyborcza”, która opisuje sprawę. Holandia jednak konsekwentnie odchodzi od pro narkotykowej polityki. W 2008 r. władze zdecydowały, że coffee shopy nie mogą znajdować się w promieniu 250 metrów od szkół. Niektóre gminy wprowadziły sprzedaż marihuany za okazaniem dokumentu potwierdzającego zamieszkanie w Holandii, walcząc w ten sposób z tak zwaną narkoturystyką. W 2010 roku wobec uciążliwości spowodowanych znacznym i wciąż zwiększającym się przypływem turystów narkotykowych gmina Maastricht postanowiła ograniczyć dostęp do coffee shopów jedynie do osób zamieszkałych w Holandii. Zakaz złamał właściciel jednego z lokali więc władze czasowo zamknęły jego coffee shop. Natomiast rok temu w ramach walki z narkotykami holenderska policja prosiła obywateli o pomoc w poszukiwaniu plantacji konopi indyjskich za pomocą węchu. W tym celu mieszkańcy Rotterdamu i Hagi dostali zdrapki z charakterystycznym zapachem marihuany. Policja rozesłała pocztą 30 tysięcy zdrapek. "Od tej pory będziecie mogli wywąchać potencjalne zagrożenie nielegalną uprawą konopi indyjskich w waszej okolicy" - głosił napis, umieszczony na każdej zdrapce.
Okazuje się, że znów niektóre liberalne i lewicowe środowiska opiniotwórcze w Polsce wykazują się niebywałym zacofaniem i brakiem postępowości, ślepo naśladując to co było modne na zachodzie dekadę wcześniej. Czy my kiedyś będziemy nowoczesnym państwem bez autorytetów drżących „co o nas powiedzą w Paryżu”.
Łukasz Adamski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.