Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, dawniej nazywana świętem Zwiastowania N.M.P. obchodzona dorocznie 25 marca, przypomina nam o tym wielkim zdarzeniu, od którego rozpoczęła się nowa era w dziejach ludzkości. Archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, niewiasty z Nazaretu, by zwiastować Jej, że to na Niej spełnią się obietnice proroków, a Jej Syn, którego pocznie w cudowny i dziewiczy sposób za sprawą Ducha Świętego, będzie Synem samego Boga. Fakt, że uroczystość ta przypada często w trakcie Wielkiego Postu uzmysławia nam, że tajemnica Wcielenia jest nierozerwalnie związana z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Początki tej uroczystości są nadal przedmiotem dociekań. Najprawdopodobniej nie została ona wprowadzona jakimś formalnym dekretem władzy kościelnej, ale wyrosła z refleksji nad wydarzeniem tak szczegółowo przedstawionym na kartach Ewangelii.
Uroczystość Zwiastowania zaczął najpierw wprowadzać Kościół Wschodni już od wieku V. Na Zachodzie przyjęło się to święto od czasów papieża św. Grzegorza Wielkiego (+ 604). Najstarszym świadectwem tego święta na Wschodzie jest homilia Abrahama z Efezu, wygłoszona najprawdopodobniej w Konstantynopolu pomiędzy latami 530-550. Święto w Konstantynopolu potwierdzone jest w VI w., w Antiochii pod koniec VI w., w Jerozolimie w I połowie VII w. Na Zachodzie natomiast potwierdzenie znajdujemy w VII w. (Rzym i Hiszpania). W swoich początkach uroczystość ta miała wysoką rangę, gdyż była uważana za święto Pańskie.
Akcentowano nie tylko moment zwiastowania, co wcielenia się Chrystusa Pana, czyli pierwszy akt Jego przyjścia na ziemię i rozpoczęcia dzieła naszego zbawienia. Tak jest i dotąd. Z czasem lud nadał temu świętu charakter maryjny, pierwszą osobą czyniąc Maryję jako "błogosławioną między niewiastami", wybraną w planach Boga na Matkę Zbawiciela rodzaju ludzkiego. Liber Pontificalis papieża św. Sergiusza I (687-701) poleca, aby w święto Zwiastowania, podobnie jak w święto Ofiarowania Pana Jezusa, Narodzenia i Zaśnięcia Maryi wychodziła procesja z litanią z kościoła św. Hadriana do bazyliki Matki Bożej Większej. O święcie Zwiastowania wspominają synody w Toledo (656) i w Trullo (692). We Francji na ten dzień była przeznaczona osobna, bardzo piękna procesja.
Wiadomo także, że już w IV wieku w Nazarecie powstała bazylika Zwiastowania. Wystawił ją bogacz żydowski, Józef z Tyberiady, który przeszedł na chrześcijaństwo. Wybudował on kościół na miejscu, gdzie według podania miał stać domek świętej Rodziny. W roku 570 nawiedza tę bazylikę i opisuje pielgrzym, Antoni z Piacenza. Przetrwała ona do wieku XI. Krzyżowcy na jej miejscu wystawili o wiele większą i bardziej okazałą. Ta z kolei przetrwała aż do roku 1955, kiedy to franciszkanie wystawili nową, obecnie istniejącą świątynię. W odległości ok. 200 metrów od niej znajduje się kościół św. Józefa. W wieku VI stał na tym miejscu kościół Matki Bożej Karmiącej. W pobliżu tego znajduje się także synagoga, zbudowana na miejscu tej, w której Chrystus często przebywał i nauczał. Pamiątką najpewniejszą z czasów Maryi jest jej Studnia, jedyna zresztą w Nazarecie. Na tym miejscu stał kiedyś kościół poświęcony św. Gabrielowi, aniołowi.
Nie mamy również pewności, dlaczego na obchód tajemnicy Zwiastowania wybrano właśnie dzisiejszy dzień. Najczęściej podaje się wyjaśnienie wiążące 25 marca z dniem, w którym celebrujemy Narodzenie Pańskie - 25 grudnia, a zatem datami, które dzieli dokładnie 9 miesięcy. Współcześni badacze genezy święta Zwiastowania wykluczają jednak ten element. Chrześcijanie pierwszych wieków przywiązywali wielką wagę do ostatnich dni marca i początku kwietnia. Związane to było z datą 14 Nizan w Starym Testamencie - ze świętem Paschy. Prawdopodobnie dlatego właśnie w ostatnich dniach marca wspominano moment Zwiastowania - początku Życia, które przez mękę, śmierć i z martwych powstanie odnowiło wszechświat.
Powszechnie posługujemy się dwiema modlitwami, które upamiętniają moment Zwiastowania. Są to "Zdrowaś Maryjo" i "Anioł Pański".
Pozdrowienie Anielskie. Modlitwa ta składa się z pozdrowienia archanioła, z radosnego okrzyku św. Elżbiety i z modlitwy Kościoła. Na słowach pozdrowienia Gabriela - "łaski pełna" - Kościół oparł wiarę w Niepokalane Poczęcie Maryi. Skoro bowiem Maryja była pełna łaski, to nie mogła jej nigdy być pozbawiona. Słowa św. Elżbiety: "Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego" zawierają część pozdrowienia anioła (Błogosławionaś Ty między niewiastami). W ten sposób św. Elżbieta jakby chciała podkreślić, że znana jest jej tajemnica Zwiastowania, że w imieniu wszystkich niewiast świata winszuje Maryi tak wielkiej godności.
Do wieku XVI odmawiano w Kościele tylko słowa anioła i Elżbiety. Papież św. Pius V oficjalnie wprowadził resztę słów, które do dnia dzisiejszego odmawiamy. Modlitwę Pozdrowienia Anielskiego odmawiały miliony wiernych i wielu świętych wielekroć na dzień. Do jej rozpowszechnienia przyczyniło się również "nabożeństwo trzech Zdrowaś". Propagowało je wielu świętych, jak np. św. Leonard z Porto Maurizio (+ 1751), św. Alfons Liguori (+ 1787) i św. Jan Bosko (+ 1888). Jedni rozpowszechniali to nabożeństwo dla uproszenia sobie trzech cnót: wiary, nadziei i miłości; inni dla zachowania potrójnej czystości - niewinności, czystości, celibatu; inni wreszcie dla uproszenia sobie łaski dobrej śmierci i zbawienia duszy.
Do liturgii Pozdrowienie Anielskie zostało wprowadzone w formie antyfony do Mszy świętej w IV Niedzielę Adwentu w wieku XII. Najwięcej jednak do rozpowszechnienia Zdrowaś Maryjo przyczyniła się praktyka odmawiania różańca świętego, gdzie tę modlitwę powtarza się aż 150 razy.
Anioł Pański. Historia tej modlitwy sięga wieków średnich, kiedy to biciem dzwonów wyznaczano trzy pory dnia: rano, południe i wieczór. Z powodu braku zegarów był to zwyczaj bardzo praktyczny. Przez pobożne odmawianie tej modlitwy, przypominamy sobie scenę Zwiastowania i to, co się w niej dokonało.
Paweł VI w Adhortacji apostolskiej Marialis cultus tymi słowami zachęca do odmawiania tej modlitwy: "Gdy chodzi o modlitwę Anioł Pański, to chcemy jedynie powtórzyć naszą zachętę, prostą, lecz gorącą, aby zwyczajowe odmawianie tej modlitwy zostało zachowane. Mimo bowiem upływu wieków zachowuje ono swoją siłę i blask. Jest to modlitwa prosta, zaczerpnięta z Pisma świętego". Papież sam tę modlitwę codziennie odmawia, często spotykając się przy tej okazji z wiernymi gromadzącymi się na placu św. Piotra, którym po modlitwie udziela błogosławieństwa.
Scena Zwiastowania to jeden z ulubionych tematów malarstwa religijnego. Najdawniejszy wizerunek Maryi - z II w. - zachował się w katakumbach świętej Pryscylli. Maryja siedzi na krześle, przed Nią zaś stoi anioł w postaci młodzieńca, bez skrzydeł, za to w tunice i w paliuszu, który gestem ręki wyraża rozmowę. Podobne malowidło spotykamy z wieku III w katakumbach św. Piotra i Marcelina. Od wieku IV spotykamy Gabriela ze skrzydłami. Ma on w ręku laskę podróżną albo lilię. Na łuku tęczy w bazylice Matki Bożej Większej w Rzymie wśród dziewięciu obrazów - barwnych mozaik - jest również scena Zwiastowania (z wieku IV). Maryja jest ubrana w bogate szaty i siedzi na tronie w świątyni jerozolimskiej w chwili, kiedy haftowała zasłonę purpurową dla świątyni. Na głowie ma królewski diadem. Nad Maryją unosi się Duch Święty w postaci gołębicy. W pobliżu jest archanioł Gabriel. Podobne ujęcie Zwiastowania w mozaice spotykamy w Parenze (w. IV).
W jednym z kościołów Rawenny spotykamy mazaikę z wieku VI, na której Maryja jest przedstawiona, jak siedzi przed swoim domem i w ręku trzyma wrzeciono. Anioł stoi przed Nią z berłem. Podobną mozaikę spotkamy w bazylice św. Nereusza i Achillesa w Rzymie (w. IX). Na Ewangeliarzu cesarza Ottona I (w. X) i w Sakramentarzu św. Grzegorza (w. X) spotykamy pięknie namalowane barwne sceny Zwiastowania. Podobnie piękne sceny Zwiastowania spotykamy w wieku XII w Ewangeliarzu z Gegenbach, z Hardhausen, św. Hildegardy i w rzeźbie w katedrze w Chartres. Tam również widzimy tę scenę w witrażu. Z wieku XIII pochodzi wspaniała mozaika w bazylice Matki Bożej na Zatybrzu w Rzymie. Scenę Zwiatowania unieśmiertelnili ponadto m.in.: Giotto, Szymon Marcin ze Sieny, Fra Angelico, Simone Martini, Taddeo Bartoli, Masaccio.
Pierwsze wizerunki przedstawiają Maryję na tronie (do w. XII). Sztuka romańska (od w. XII) wprowadza ruch i usiłuje nawet oddać uczucia Maryi. Od wieku XIV Maryja otrzymuje często gałązkę oliwną. Anioł zaś trzyma prawie zawsze laskę podróżną, lilię, berło lub gałązkę oliwną. Maryja bywa przedstawiana w czasie modlitwy (klęcznik), z przędziwem, w domu lub koło domu, rzadko przy studni czy świątyni.
Komentarze
14 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Takich jak ty to za jaja powiesic , szatanisto klapcio .
Ten aniołek jest jakiś lgbt
Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko!...
Gdybym to ja zwiastował 14-latce, że będzie miała syna z moim szefem, to długo musiałbym się tłumaczyć przed policją albo czekać w więzieniu na łaskę (nie jestem księdzem). Ale kiedyś były inne czasy, bliższe naszych chrześcijańskich korzeni...
To prawda, są dwa takie miejsca, zresztą w Ziemi Świętej to zwykle reguła. Wyjątkiem jest Bazylika Świętego Grobu, wspólna dla wszystkich wyznań. Zazwyczaj miejsca wskazywane pielgrzymom są tymi, które w przeszłości udało się w danej okolicy kupić od mieszkańców przez dane wyznanie. Jednak brak pewności co do autentycznego miejsca zdarzenia nie podważa wiarygodności samego zdarzenia. Pola wielu historycznych bitew udaje się ustalić jedynie z ograniczoną pewnością. W chrześcijaństwie wcale nie chodzi o te specjalne „miejsca”. W rozmowie z Jezusem, Samarytanka powiedziała: „Nasi przodkowie oddawali Bogu cześć na tej górze, wy zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, w którym należy oddawać cześć”. Jezus odrzekł jej: „Wierz mi, niewiasto, że nadchodzi godzina, kiedy nie będziecie oddawali czci Ojcu ani na tej górze, ani w Jerozolimie. (...) Lecz nadchodzi godzina, a nawet już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą Ojcu cześć oddawać w duchu i prawdzie. Ojciec pragnie mieć takich właśnie czcicieli” (J. 4,20-23). Zamknięci w swoich mieszkaniach w czasach epidemii, wprawdzie nie możemy odwiedzać specjalnych „miejsc” kultu, ale jak zapewnia nas Jezus, możemy (i powinniśmy) oddawać Bogu cześć „w Duchu i prawdzie”, a czyniąc to, jesteśmy bliżsi Bożej woli, niż gdybyśmy byli np. w Jerozolimie. Tego wszystkim życzę.
Należy również zauważyć, że „Zdrowaś Maryjo” nie jest, w ścisłym sensie, modlitwą. Modlitwa to ten szczególny rodzaj ludzkiej wypowiedzi, który zwrócony jest do Boga (Boga Ojca, Bożego Syna, Ducha Świętego). Nie są natomiast modlitwą słowa skierowane do jakiegokolwiek człowieka (do Marii, do świętych, do prezydenta, do pracodawcy), czy anioła. Człowiek zwracający się w modlitwie do Boga wierzy, że może zostać wysłuchany, gdyż Bóg jest wszechobecny i wszechmocny, co więcej jako wszechwiedzący zna nasze myśli, więc indywidualna modlitwa bezgłośna ma sens (por. Ps. 139,4; Mt. 6,6). Analogiczne zwracanie się nie do Boga, lecz do Marii, do świętych, do aniołów – byłoby nadużyciem, gdyż oznaczałoby obdarzanie tych istot przymiotami samego Boga – wszechobecnością, wszechmocą, wszechwiedzą.
„Do wieku XVI odmawiano w Kościele tylko słowa anioła i Elżbiety. Papież św. Pius V oficjalnie wprowadził resztę słów, które do dnia dzisiejszego odmawiamy.” A więc dodane słowa pojawiły się w kilka lat po soborze trydenckim, jako przejaw rozpoczętej kontrreformacji. Reformatorzy między innymi podkreślali tę biblijną prawdę, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez nawrócenie i wiarę (zaufanie Chrystusowi), pojawiające się w odpowiedzi na słyszaną Dobrą Nowinę o Jezusie w jakimś określonym momencie ludzkiego życia. Dodane słowa tej prawdzie idą na przekór: bo sugerują, że zbawienie człowieka zależy głównie od ostatnich chwil życia („godzina śmierci”), oraz że Maria ma na ten moment decydujący wpływ.
Dziś w Nazarecie sa dwie świątynie w miejscu zwiastowania. Odległe od siebie coś z kilometr. Jedna ortodoksyjna i jedna katolicka (na marginesie, prawosławna zdecydowanie ładniejsza, ta katolicka to kwintesencja kiczu). To że są dwie, nikomu nie przeszkadza twierdzić, że każda jest dokładnie w miejscu zdarzenia. Czego nie rozumiecie?
"Na słowach pozdrowienia Gabriela - "łaski pełna" - Kościół oparł wiarę w Niepokalane Poczęcie Maryi." No właśnie, Kk opiera swój kult maryjny na słowach, których w Piśmie św., tzn. w greckim oryginale, nie ma. Słowa te pojawiają się natomiast w Hieronimowym przekładzie Biblii na łacinę, w tzw. Vulgacie. Greckie słowo "kecharitomene", które pojawia się w tym miejscu (Łk. 1,28) po pierwsze w ogóle nie niesie w swojej treści idei "pełni". Hieronim chce upodobnić przyszłą Matkę Jezusa, do jej Syna, o którym czytamy, że jest "pełen łaski i prawdy" (J. 1,14). Po drugie, słowo "kecharitomene" nie jest przymiotnikiem, ale imiesłowem przymiotnikowym biernym. Wskazuje on, że Maria jest obdarzona_łaską, obdarowana_łaską (w domyśle: przez Boga), ale tej łaski nie ma "sama w sobie", ani nie jest tej łaski źródłem. Zwróćmy uwagę: cały kult maryjny w Kk oparty jest o błędny przekład Hieronima. Współcześni tłumacze wiedzą to, jednak zazwyczaj powielają dawne schematy, więc "pełna łaski" pojawia się bodaj we wszystkich współczesnych przekładach katolickich.
Z przedstawionych dokumentów wynika, że w ciągu czterech lat Janina Goss w państwowych spółkach zarobiła już ponad 760 tys. zł. Zarobki p. Goss w radzie nadzorczej PGE wzrosły prawie dwukrotnie - jeżeli w 2016 r. zarabiała 44 tys. rocznie, to w 2020 r. ta kwota wynosiła 88 tys. A w Banku Ochrony Środowiska Janina Goss zaczęła zarabiać w ciągu 4 lat dwa razy więcej pieniędzy.
W 1991 ożenił się z Moniką Mucek[62]. Związek ten zakończył się rozwodem w 2015[63]. Z małżeństwa tego ma trójkę dzieci: Zdzisława Antoniego (ur. 1991), Zuzannę (ur. 1994) i Olgierda (ur. 2007). 31 lipca 2018 wziął cywilny ślub z Joanną Klimek[64]. Po stwierdzeniu nieważności pierwszego małżeństwa przez sąd kościelny (a także stwierdzeniu nieważności pierwszego małżeństwa jego drugiej żony), 18 lipca 2020 w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zawarł z Joanną sakramentalny związek małżeński[65]. Wydarzenie to spotkało się z krytyką w mediach za mniej prywatny, a raczej polityczny, wręcz państwowy charakter, wskazywano je jako dowód niepożądanych powiązań pomiędzy władzą państwową, zarządzanymi przez nią mediami i Kościołem katolickim, podnoszono też niemożność uzyskania unieważnienia małżeństwa przez osoby niezwiązane z władzą.....
Zawsze to wyglądało tak samo - prędzej czy później wspólnota i jej żołnierze twierdzą że doświadczyli się w powodzie własnej solidarności i zaczynają uważać że nie potrzebują króla. Bo król nie pracuje a je, i się wtrąca - mimo iż wspólnota już rozumie zasady i wydaje jej się że wiedzą wszystko. Ale wspólnota nie rozumie że królowi nie chodzi o władzę dla władzy - jak kobietom i tym co bezrozumnie za nimi idą, - tylko o zasady dla idei z zemsty. Władzę dla władzy pożądają kobiety. I mężczyźni z pojęciem barowego honoru -szpanu przed dziwkami. - Takich było większość królów. Władzę traktowali jako zabezpieczenie swoich żon i szpan przed nimi.
Tłumacząc z trwamskiego na nasze: szemrana ekipa wrobiła stolarza Józka w bękarta. Prosty był chłopina, we łbie miał więcej wiórów niż szarych komórek to dał sobie wmówić, że żona mu zaciążyła z "pambukiem", a namówił ją do tego facet ze skrzydłami, co przyleciał na parapet. W dodatku żona miała być dalej nienapoczęta... Normalny stolarz z jajami (np. z Polski C, na zadupiu Podlasia czy Podhala) po uzyskaniu informacji, że dzieciak nie jego, spożyłby półlitra czystej i obił sukę kantówką w drewutni - przed wywaleniem jej precz. Niech se idzie zakładać Niebieskie Karty, skoro nie potrafiła wytrzymać z założonymi majtkami. No ale cała ta baju-farsa miała miejsce w środowisku kozojebczym nad rzeką Jordan, gdzie zwyczaje społeczne były inne.
pitu pitu?