Hajdarowicz w gabinecie „premiera stulecia"
Grzegorz Hajdarowicz, właściciel i wydawcy czasopism, to nie do końca wykorzystana karta. Do dziś spełniona tylko w części. Niewątpliwie figura, ale ciągle najmniejszego formatu, coś jakby walet. Stara się jak może, aby wspiąć się wyżej. Jak na razie pozostaje jednak poza strukturą. Formalną strukturą. Strukturą władzy. Spotyka się z nią na poły konspiracyjnie. W okolicach śmietnika. Głęboką nocą. Nie otrzymuje instrukcji drogą mailową, lecz bezpośrednio do ucha, kiedy z przedstawicielem struktury władzy, m.in. z Pawłem Grasiem jest „face to face”. To jest dobre i uzasadnione, bo po umyciu uszu nie ma żadnych śladów.