Wyznania zmęczonego hedonisty, czyli „Wenus w futrze” Romana Polańskiego
„Wenus w futrze”, choć na scenie mamy tylko swoje aktorów, a rzecz dzieje się w teatrze, trzyma w napięciu cały czas. Polański umiejętnie żongluje klimatem, przechodząc od silnego napięcia erotycznego, które aż wylewa się z ekranu do momentów żartu, które skutecznie rozładowują atmosferę. Grze aktorskiej też nie sposób nic zarzucić. Zarówno Emmanuelle Seigner jak i Mathieu Amalrica są absolutnie niepowtarzalni. I budują niezwykłą atmosferę.