Euronormatywny obłęd
Albowiem norma to dla nich sens życia, najlepsze narzędzie budowy nowej, wspaniałej rzeczywistości. W ich idealnym, wymarzonym świecie każdy szczegół powinien być znormalizowany, typowy i dokładnie przewidziany. W ich umysłach tylko taki świat, gdzie zadecydują o wszystkim, począwszy od rozmiaru prezerwatywy a skończywszy na ocenie czy nienarodzone dziecko mieści się z standardach przewidzianych dla odpowiedniej „jakości życia” może być światem dobrym i szczęśliwym. Nie dostrzegają, że o ile normy technologiczne są niezbędnie z praktycznego punktu widzenia o tyle opisywanie dopuszczalnej krzywizny banana (rozporządzenie nr 404/93) jest nonsensem. Z takim sposobem myślenia doskonale wpisują się oni w tradycję takich inżynierów rzeczywistości, jak Lenin czy Pol Pot dążący do wtłoczenia jednostki w przewidziane ideologią standardy.