Kościół
Byłem kiedyś na parudniowym wypoczynku u sióstr zakonnych. Do posiłków siadaliśmy wszyscy – duchowni i świeccy, którzy również z gościny sióstr korzystali. Toczyliśmy ciekawe rozmowy. Dla świeckich była to rzadka okazja porozmawiania z kapłanem tak zupełnie na luzie. Była tam też matka z synkiem – może pięcioletnim, bardzo inteligentnym. Miał on jednak pewną wadę. Nie przejmował się rozmową starszych, tylko sam mówił bardzo głośno. Pytał, wyrażał swoje opinie, przekrzykując całą resztę towarzystwa. Mamusia widziała, że coś jest nie tak, ale nie próbowała reagować. Wreszcie zniecierpliwiony Pan Profesor huknął z góry na chłopaka, mówiąc mu o zachowaniu wobec starszych. Malec przestraszony ucichł wreszcie, a Mamusia była wyraźnie zakłopotana. Pewna znów Pani nawiązała kontakt z niewielką grupką dzieciaków przedszkolnych i wczesnoszkolnych. Uderzyło ją to, że jeden chyba czterolatek, zanim zabrał głos, zawsze z powagą mówił: „Przepraszam”. Czy odpowiadał na pytanie, czy sam zadawał pytani